Alternate Reality: The City
Wydania
1988()
Ogólnie
Bardzo ciekawa gra, pierwsza z zaplanowanej trylogii, z której koniec końców ukazały się tylko dwie części - The City i The Dungeon. Jej popisowym elementem jest rozległość, złożoność i otwartość - można w to grać, grać i grać niemal bez końca (którego zresztą nie ma ;-)
Widok
FPP
Walka
Turówka

RECENZJA

Wiele razy słyszałem, tj. czytałem, że w dawne RPGi ludzie zagrywali się latami. Traf jednak chciał że nie dane mi było przylukać takiej gry. Nawet Daggerfall, jeden z najdłuższych rolplei jakiego widziałem, starczy na zaledwie parę miechów, może rok (mówię o JEDNEJ rozgrywce!). Teraz, kiedy już znam Alternate Reality, wiem że niesamowicie żywotna gra jest jak najbardziej możliwa!

Rozpoczęcie gry wymaga jednak sporego samozaparcia - zaczyna się od utworu muzycznego, który w najlepszych warunkach wywołuje skrzywienie twarzy, a następnie nadchodzi... INTRO. I to nie byle jakie - to intro-koszmar, intro-pogromca! Klasą pobija Abandoned 1 i AF2199! Otóż jest 16-kolorowy ekran ilustrujący miasto, a potem... z... góry... nadlatuje UFO! (TAK!) wypuszcza kilkanaście promieni w parę miejsc i odlatuje! Kropka! Gratulacje i nagrody dla każdego co połapie się, co miało to intro znaczyć :P. Po krótkiej chwili grania zorientowałem się na szczęście że to ufo porwało gracza i wysadziło w mieście Xebec's Demise - nie żeby to było powiedziane wprost, o nie :P. Ale dość pastwienia się nad intrem. Po przewnięciu tej porażki pojawia się menu łudząco podobne to tego z AF2199 - trzy linijki tekstu - trzy opcje - nowa gra, wczytanie, a o co chodzi z "postacią tymczasową" (temporary character) nie wiem do dziś. Po krótkiej chwili spędzonej na tworzeniu postaci gracz ląduje we wspomnianym Xebec's Demise... i droga wolna! Można robić co się chce - ale najlepszym pomysłem na dzień dobry jest bieg do sklepu po ubrania bo te ufoki, dowcipnisie, zostawiły postać gracza bez ubrań (choć z zapasem żywności... hmm...). Jednak bezmiar możliwości jest nieco przytłaczający.

Pamiętając że AR zajmuje JEDNĄ dyskietkę i powstało w 1988 roku, wymienię co ciekawsze bajery z tych na jakie natrafiłem: warunki pogodowe z REALNYM wpływem na postać gracza (m.in. informacje o tym że jest mu/jej za ciepło/zimno), jednodniowe zajęcia w tawernach/zajazdach/itp. (checie być bramkarzem w tawernie? proszę bardzo - tylko trzeba pamiętać że do tego potrzeba siły!), nietypowe, ukryte statystyki (np. szczerość - honesty), rozbudowane targowanie się - można podać własną cenę, ALE jeśli będzie odrobinkę za niska, to handlarz poda własną, natomiast jeśli naprawdę się przesadzi z ceny (nie)wysokością to nie dość że zostaniemy grzecznie - kopniakiem =) - wyproszeni za drzwi, to lepiej będzie sobie znaleźć innego dostawcę bo ten już nie popuści. Więcej? Nietypowe zagrania w walce - "trick" i "charm", pozwalające przy odrobinie umiejętności wygrać walkę (razem z xpkami i sprzętem) nie posiadając broni; trzy rodzaje kont w banku - każde z innym oprocentowaniem i stopniem ryzyka; mój ulubiony pomysł: imitowanie śpiewu w miejscach o wyższym standardzie. Jak? Chwała Bogu, nie przez syntezator mowy =). Kiedy się do takiego miejsca (np. kowala) wchodzi, gra puszcza muzykę (klasy midi, heh), a w górnej części ekranu pojawiają się wersy z kolejno podświetlanymi sylabami - autentyczne karaoke! (swoją drogą teksty są zabvójcze - np. u wspomnianego kowala w pewnym momencie leci "tools of death - we have them too!" - efekt powalający :D). Jak już jednak wiadomo, same pomysły nic nie dają - liczy się grywalność, a tej u AR na szczęście dostatek. Nic, tylko czerpać wiadrami :).

Mimo wszystko gra posiada całkiem poważne minusy - po pierwsze grafika. Jaka jest, każdy widzi na obrazkach - po prostu bez polotu, choć efekty pogodowe są całkiem fajne, a prędkość działania to po prostu skandal! Takiemu Ambremoon mogłem wybaczyć żółwie tempo, bo wtedy już były szybsze procki, ale grze która powstała najpierw na C64 nie przepuszczę. Po drugie, interfejs. Zgroza. Sześć klawiszy i myszka dla picu (bo służy jednynie klikaniu na strzałki), na dodatek nie można rozmawiać z npcami w mieście, których jest zdecydowana większość - ja bym jednak chciał pogadać z tym magiem co mnie zoczył. Po trzecie, fabuła - nadal nie wiem, po kiego mnie ufoki porwały, i czemu wysadziły akurat tam. I czy to były ufoki? Fabuła po prostu nie ruszyła się ani na krok od początku gry.

Alternate Reality to gra dla wszystkich co nie przestraszą się intra oraz międzymordzia oraz po prostu lubią odlskulowe rpgi. I karaoke :D.

Plusy:
+grywalność
+grywalność!
+GRYWALNOŚĆ!
+tony dobrych pomysłów jakich obecnie w RPG nie uświadczysz
+karaoke (nie popuszczę =D)

Minusy:
-audio i video
-interfejs
-dziwaczna fabuła na początek

Moja ocena: 4/5

Modek dnia: dawno dawno temu... - emsi/addict [miodek!]

Khajiit Rankin

P.S. A co mi, może to intro miało 32 kolory - nie mylić z bitami!


Autor: 4


Obrazki z gry:
Genrator postaci, najbardziej barwny ekran w grze (serio!) Nocny deszcz. Typowe spotkanie w mieście. Tawerna ze śpiewem. "Proszę pana, czy ten bank to jest dobry? On?" :D

Dodane: 26.06.2005, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.