Dungeon Master II: The Legend of Skullkeep
Wydania
1995()
Ogólnie
- kontynuacja klasycznej gry Dungeon Master, na którą trzeba było czekać aż 8 lat. Ulepszono wszystko co możliwe i wydano też na wszystko (ale Atarowców oczywiście olali).
Widok
FPP
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Warto było czekać te 8 lat. Takie perełki nie wychodzą zbyt często. Przejdę na początek do spraw technicznych związanych z oprawą audio-wizualną. Włączam grę i co widzę? Logo FTL takie jak w starym DM z 1987 roku. Co jest, w mordę? W wersji PC logo było srebrne w 256 kolorach. Patrzę do oryginalnej instrukcji. Napisane jak byk: 256 kolorów i Workbench 1.3. Coś tu nie gra. System 1.3 nie umie obsłużyć kości ECS, a co dopiero AGA. Rozglądam się po sieci i ściągam wersje AGA. Dalej to samo. Grafika w 12-bitowej palecie. Konwersja grafiki została zrobiona bardzo dobrze i nie razi niedostatkiem kolorów, ale ktoś tu robi amigowców w konia. Przetestowałem grę i oto prawdziwe wymagania gry:
- Kickstart 1.3
- kości OCS z 0.5 MB Chip
- procesor 020+ (niezłe jaja)
- HDD i fast (nie sprawdzałem ile)
A więc o 256 kolorach można zapomnieć, jak i o filmikach na początku i końcu gry. Poza tym jest okej. Ruch dalej jest szachowy, ale płynnie animowany. Znaczy się, animacja składa się z dwóch klatek (dobre i to :). Dźwięk jest dobry, jak zawsze na Amidze. Muzyka (10 modułów) na miarę Periheliona o nie jest, ale nie przeszkadza. Jest w tle, coś tam gra, ale nie wiadomo co. Jakby jej nie było. To takie dźwiękowe plamy, a nie muzyka.

Fabuła gry jest prosta i standartowa. Zabić złego Dragotha. Nic dodać, nic ująć. Gramy czwórką bohaterów, czyli po staremu. Jednak nie do końca. Jednego bohatera mamy już gotowgo, wybieramy pozostałych z hibernatorów (dlatego nie ma opcji wskrzeszenia i reinkarnacji). Obsługa gry jest identyczna jak w jedynce, więc starzy wyjadacze nie będą mieli problemów. Wprowadzono jedynie kosmetyczne zmiany. Dodano kilka czarów zachowując te stare, więc kombinacji runów nie trzeba się uczyć na nowo. Automapy dalej nie ma, zachowano rozwiązanie użyte w Chaos Strikes Back, czyli magiczna mapka, która zasilana jest maną. Bohaterowie dalej mogą walczyć z wrogiem z tyłu lub z boku, ale mamy na to wpływ. Wcześniej gra sama ustalała, w którą stonę bohater ma być obrócony.

Teraz przejdźmy do nowości. Przede wszystkim dodano sklepy. Teraz można kupować i sprzedawać broń, zbroje i jedzenie oraz można się targować (świetny pomysł). Waluta jest zróżnicowana. Są miedziaki, monety srebrne i złote oraz kilka rodzajów kryształów. Na początku gry można nieźle zarobić na handlu toporami. Prowokujemy wikingów, by ci rzucali w nas swoje topory, a my zbieramy je i sprzedajemy w sklepie, ale nie tym najbliższym. To byłoby zbyt proste. Kolejna nowość to możliwość przesuwania przedmiotów. Dużych przedmiotów w typie stoły, a nie normalnych rzeczy. Dodano też drobiazgi w stylu: skrytka za obrazem, zapalanie świeczek itp. Ostatnia innowacja to miniony, czyli oka, które mogą nam pokazywać niedostępne zakamarki lochów, pomagać w walce oraz przenosić przedmioty niedostępne ze względu na dziury w podłodze. Bardzo przydatna rzecz, w kilku miejscach wręcz niezbędna.

Walka jest najlepiej zaprogramowaną rzeczą w tej grze. Nie chodzi tutaj o jakiś super system, bo ten jest taki sam jak w jedynce. Chodzi o inteligencję stworów. Te stosują różne wybiegi w walce jak taktyczne odwroty, by za chwilę zaatakować z tyłu. Niektóre stwory są tak silne, że odrzucają nas o jedno pole w tył. Nie zabrakło również karzełków- złodziejów. Wprowadzono kilku bossów. Jest taki jeden czarodziej posiadający laskę Numen staff, która strzela kulami ognistymi. Co jakiś czas musi ją "zatankować" nurzając w naczyniu. Wtedy można mu ją wyrwać z rąk. Niezły numerek. A nasz cel, Dragoth, to także cwana bestia. Wspomagany minionami, na ruchomej chmurce, zrzuca nas w dół kilka pięter niżej, odbija większość czarów, ale w końcu, co to dla nas.

Na koniec można tylko dodać, że gra jest obowiązkowa do zagrania. Większość recenzji negatywnych dotyczyła tylko grafiki (na piecu), co w świetle rychłej premiery Stonekeep z hollywoodzkimi efektami nie mogło dziwić. Jednak każdy, kto zagrał, był zachwycony. Ja sam byłem zdesperowany, bo nie miałem wymaganego twardego dysku. Ale miałem 10 MB pamięci i grałem z RADu :) To chyba wystarczająca rekomendacja.

Ocena: 4/5


Autor: 4


Obrazki z gry:
Hibernator. Przesuwamy stół. Pierwszy stworek. Sklep, a z boku magiczna mapa. To wylazło spod ziemii. Nosorożec? Naturalne zasoby środka płatniczego.

Dodane: 01.05.2006, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.