Hilt: Against The Hoardes
Wydania
1995()
Ogólnie
1995, domowa produkcja, jedynie 2 osoby pracowały przy tej grze- to widać, słychać i czuć i to boli ;-) Autorzy wysmażyli również kontynuację, choć podejrzewam, że po przeczytaniu poniższego tekstu nie sięgniecie po żadne Hilty...
Widok
Izometr
Walka
Turówka

RECENZJA

W epoce (=P) Amigi był pewien okres, lata 94-96, cechujący się znacznym wysypem produkcji "garażowych". Zdaje się że było to spowodowane pewną popularnością Amosa (język programowania, dość podobny w strukturze do BASICa). Jako że Amos był dość dobrze zintegrowany z ówczesnym oprogramowaniem (obsługa modów, grafik ILBM...), pozwalał na stworzenie łatwo i prosto własnych gier, choć co prawda efekty pracy były też raczej proste. W każdym razie pojawiła się masa najróżniejszych produkcji, w tym również RPG jak "Legions of Dawn" czy właśnie dylogia "Hilt".

Gracza wita slajdowe intro, które nic nowego nie daje gdyż fabuła jest standardowa - zabić Big Bad Bossa w najgłębszych lochach. Swoją drogą to czemu ci źli zawsze chowają się tam gdzie światło nie dochodzi a do brudnej roboty wysyłają mięso armatnie (katapultnie)? W każdym razie można spokojnie przejść do menu i po krótkim pogrzebaniu w opcjach i przeczytaniu instrukcji-w-grze można przystąpić do rozgrywki. Ta zaczyna się od wyboru drużyny. I tu pierwszy "zonk" - klas postaci może jest i 7 ale tylko jednej płci, cechuje je żałosna liczba współczynników i są _paskudnie_ narysowane (jak zobaczyłem tego elfa to...). Gra jest przedstawiona w stylu Jagged Alliance - widok z góry, a na dodatek tury w grze są obecne ZAWSZE (sic!). To tak jakby w Falloucie chodzić ciągle w trybie walki (i to czterema postaciami po kolei!). Okropne rozwiązanie, które nie powinno wychodzić IMO poza roguelike'i. Właśnie, "rogaliki" najwidoczniej były kolejną inspiracją autorów gdyż lochy są generowane losowo (tylko tu to trwa i trwa...) i walka została wykonana tak samo ("wchodzenie" na wroga). Poza opcją chodzenia w grupie interfejs jest zupełnie niepraktyczny, to szczególnie widać przy używaniu przedmiotów jak np. fontanny (stań na przedmiocie, kliknij "użyj" potem kliknij gdziekolwiek i czekaj na efekt...)

Grafika. No cóż, jest. Kolorowa, poprawna, bez animacji. No i okropne rysunki postaci. Podobnie (to jest przeciętnie) jest z dźwiękiem.

Trudno jest się oprzeć wrażeniu, że autorzy chcieli zrobić coś w rodzaju roguelike'a z grafiką "zwykłych" erpegów ale że było ich tylko dwóch, to mimo że chcieli dobrze to "wyszło jak zawsze" w przypadku amatorskich produkcji.

Grafika: 3/5
Dźwięk: 2/5
Wykonanie: 5/10 - kiepskie "międzymordzie" + amatorszczyzna
Grywalność: 5/10 - pograć można tylko po co?
Subiektywny bonus: a za co???
Razem: 15/30 - czyli 2+ / 5

Cytat: "Chcieliśmy dobrze a wyszło jak zawsze" - eks-premier Rosji =P.

Khajiit Rankin


Autor: 2


Obrazki z gry:
Kadr z intra, lekko ścięty... Sama kolorowość nie wystarczy! Walka w podziemiach (wszystkie statystyki są w rogu!) Wybór postaci. Elf to ten drugi w górnym rzędzie. Tolkien się w grobie przewraca!

Dodane: 14.06.2004, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.