Dungeons & Dragons: Shadow over Mystara
Dungeons & Dragons 2
Wydania
1996()
Ogólnie
1996- zgadza się, gra rpg na automatach na żetony :) A tak serio, to jest to coś tak zbliżonego do rpg, jak to tylko na arcadowych maszynkach możliwe- dodatkowym argumentem za zamieszczeniem recenzji gry na stronie jest oczywiście tytuł (nie bez znaczenia było też nieustanne nagabywanie mnie przez Yoghurta hehe).
Widok
Rzut boczny, idziemy ciągle w prawo.
Walka
Zręcznościówka (w końcu to arcade, czyż nie?)- nawalamy się jak w chodzonych boijatykach.

RECENZJA

Tak, tak drodzy państwo! Widzicie przed sobą kolejną grę RPG, która powstała na ukochane przez starych wyjadaczy drewniane pudła z dziurami, w które wrzucało się żetony. Ech, te wspomnienia... Co ciekawe, z opisywaną przeze mnie dziś grą nie miałem do czynienia w Salonie Gier, a już u siebie na kompie, z drobną pomocą emulatora. Szczerze mówiąc nie wiedziałem, ze powstała druga część Dungeons & Dragons na automaty, ale od razu zassałem ją, gdy usłyszałem o kontynuacji. I co sądzę o następczyni gry, która zeżarła mi w żetonach równowartość Fiata Cinquacento? Poczytajcie, a się dowiecie...

Fabuła
Minęły dwa lata od pamiętnej walki drużyny śmiałków ze straszliwym Lichem, który terroryzował pół kontynentu. Czwórka śmiałków przeżywała różne przygody, podczas których do drużyny przyłączyły się dwie nowe osoby. Cała kamanda wyruszyła do kraju zwanego Galantri, gdyż jak wieść niosła, działy się tam dziwne rzeczy. Oczywiście okazało się, że zło znów nie śpi. Nasi bohaterowie docierają do jednej z wiosek akurat w momencie, gdy ta jest łupiona przez goblińską bandę. I tu zaczyna się kolejna z przygód naszych śmiałków...

Mało odkrywcze, prawda? Ale pamiętacie, jak wyglądały wasze pierwsze sesje AD&D? Otoczkę fabularną miały bardzo podobną :)

Oprawa
Już przy poprzedniej części byłem zachwycony, gdyż mało która gra na automaty mogła poszczycić się taką grafiką w roku 1993. Mimo, że Shadows Over Mystara jest grą z 1996, panowie z Capcomu stwierdzili, że nie muszą poprawiać tego, co już i tak jest dobre, więc wprowadzili tylko kosmetyczne zmiany w grafice. Musze przyznać, że i tak grafika prezentuje bardzo wysoki poziom- animacje postaci są bardzo ładne, efekty czarów to poezja, a obrazki ilustrujące wskoczenie na następny Level są po prostu przepięknie malowane. Nie zapominajmy, że Capcom, jako firma japońska nie mogła oprzeć się pokusie zrobienia gry w mangowym stylu- i widać to na każdym kroku! Niektórych może to odepchnąć od tej gry, ale mnie jeszcze bardziej zachęciło do bliższego zaznajomienia się z nią. Ech, ta Elfka... I ta złodziejka.... mniam :D
Należy też wspomnieć o takich perełkach, jak ręcznie rysowane tła- czasem możemy stać w miejscu i radować oczy tym, co znajduje się na drugim planie. Już o takich szczególikach, jak różna oprawa graficzna sklepików z różnościami (na pustkowiach usługuje nam paskudny ogr, w stolicy możemy zaznajomić się z nadzwyczaj dobrze zbudowaną tu i ówdzie elfką:)

Cóż o muzyce i dźwiękach można powiedzieć? Nie rzucają się w uszy :) Muzyczka sobie przygrywa, w każdej lokacji inna. Ani nie przeszkadza, ani nie zachwyca, ale czegóż oczekiwać od gry stworzonej na urządzenie z drewna wielkości lodówki:) Ale jak zwykle muszę pochwalić odgłosy- genialne ryki potworów, szczęk oręża, wybuchy brzmią jak powinny. A największy plus należy się za głosy postaci. Tak, nasi gieroje mówią! Rzadko co prawda, ale jak już coś rzekną.... Zazwyczaj usłyszymy głos postaci podczas rzucania czaru (musi wymówić odpowiednie słowa), podczas walki (jak oberwie, odgraża się przeciwnikom), po wygranej walce z Bossem (jakiś okrzyk bojowy czy celna uwaga na temat pokonanego potwora). Głosy te są wręcz genialnie dobrane- mocny tembr głosu wojownika, chrypka u krasnoluda, zdecydowanie u kleryka, powaga i spokój u czarnoksiężnika, prześliczny głosik elfki i najlepszy moim zdaniem głos złodziejki- jeden z najlepszych dubbingów postaci, jaki w życiu słyszałem.

Interfejs
Iście automatowy:) Cóż, w tej części uległ modyfikacji, gdyż zakres ruchów naszej postaci zdecydowanie wzrósł, a do tego doszła obsługa inwentarza. Teraz mamy do dyspozycji (poza oczywiście gałką \kursorami) cztery przyciski, ale każdy z nich ma przypisane przynajmniej dwie funkcje. Jeden klawisz służy do ataku, jak i podnoszenia przedmiotów, drugi- zarówno do skoków jak i do kucania, trzeci- do otwierania i przewijania inwentarza, czwarty zaś do wyboru przedmiotu \czaru w inventory i do jego używania. Poza tym przyciski możemy wciskać w różnych kombinacjach- dwa razy szybko naciśnięty "skok" powoduje szybkie wycofanie się z okrążenia (każda postać ma na to własny sposób), a np. naciśnięcie jednocześnie skoku i ataku pozwala nam wyrwać się z okrążenia przy pomocy specjalnej umiejętności danej postaci, ale zabiera nam to…nieco życia. Na początku trochę się to skomplikowane wydaje, bo pasuje bardziej do nawalanki (Którą SOM po części jest), ale po 10 minutach można się dostosować do tej topornej, bo przewidzianej na automaty, obsługi.

Drużyna
Jak już wyżej zdążyliście zapewne zauważyć, nasza drużyna zdążyła się powiększyć o dwie postacie. Co za tym idzie? Automat do D&D zrobił się sześcioosobowy:) Niestety, w Polsce na automatach SOM nie mieliśmy okazji obejrzeć, więc nie powiem wam, jak gra się w sześć osób. Do tego usłyszałem od kumpla, że w japońskich i amerykańskich salonach gier istnieją DWUNASTOOSOBOWE "lodówki" do tej gry z olbrzymim ekranem i dobrze rozmieszczonymi miejscami dla graczy. Ale ale, moment, jak to dwunastoosobowe, skoro postaci jest sześć? Już wyjaśniam- po prostu każdy z bohaterów ma swoje dwie "wersje" różniące się wyglądem. Taki drobiażdżek, a się Capcom postarał, aby można było grać WSZYSTKIMI postaciami jednocześnie :) Jak wybrać drugą wersję postaci? Wystarczy albo na początku podczas wyboru albo gdy nasza postać ginie i mamy napis continue wybrać postać, ale zamiast klawisza ataku wciskamy jeszcze raz klawisz start dla danego playera (1, 2, 3)- wtedy postać pojawia się w alternatywnym ubranku:) Aby wybrać pierwotną wersję, po prostu podczas wyboru postępujemy analogicznie, wciskając dwa razy start :)
Ale, ja tu jeszcze naszej drużyny nie opisałem!

-Warrior: czyli klasyczny wojownik. Macha długim mieczem, blokuje tarczą. Jest postacią, która może korzystać z niemal wszystkich przedmiotów, jakie napotka na swej drodze. Równie dobrze ścina toporem, jak i mieczem, choć jednak klinga długiego ostrza w jego łapach spisuje się najlepiej. Mimo sporej ilości noszonego na sobie pancerza porusza się bardzo szybko. Krótko mówiąc- postać wszechstronna.
Występuje w dwóch wersjach- wojownika, jakiego pamiętamy z poprzedniej części i w postaci mistrza mieczy- ma ciekawie wyglądająca zbroję i co jeszcze ciekawsze- może machać dwoma mieczami naraz!

-Dwarf: krasnolud jaki jest, każdy widzi- dużo punktów życia, potężne uderzenia topora zdolne skasować trzema uderzeniami Gnolla... Ot, ostoja każdej drużyny. Także może korzystać z większości przedmiotów napotykanych na drodze. Niestety jest powolny i aby nadążyć za resztą czasem trzeba biec:)
Jego dwie wersje różnią się tylko ubiorem.

-Cleric: średni w walce, średni w czarowaniu i jeśli gramy pojedynczo, najsłabsza postać. Jednakże gdy gramy większą liczbą osób, ukazuje swe zalety- jego czary "masowe" oddziaływujące na naszą drużynę są nieocenioną pomocą, zaś jego umiejętność leczenia ratuje nas często przed wrzuceniem kolejnego żetonu:) Posługuje się dużą ilością sprzętu.
Jego dwie wersje także różnią się tylko wyglądem.

-Elf: czyli kawaii elfka:) Zaraz po Warlocku największa wymiataczka, gdyż jej czary sieją totalne spustoszenie.... aż nam się nie skończą :) Posługuje się mieczem i wykorzystuje w walce umiejętności akrobatyczne, do tego jest piekielnie szybka i potrafi skakać na spore odległości. Jeśli gramy w Singlu, jest ona chyba najodpowiedniejszym wyborem zaraz obok wojownika- jest bardzo wszechstronna i także używa większości złomu lezącego w skrzyniach. Poza tym jest naprawdę kjut:)
Jej dwie wersje także różnią się jedynie ubiorem... i uczesaniem:)

-Thief: a raczej thiefka:) Poza niezaprzeczalną urodą posiada także inne umiejętności- wykrywa automatycznie pułapki w skrzyniach, potrafi otwierać skrzynie zamknięte (o chroni nas przed mozolnym zbieraniem walających się tu i ówdzie kluczy), a do tego naprawdę genialnie się bije. Posługuje się mieczem w charakterystyczny sposób, uderzając błyskawicznie i z wielu kierunków. Jest najszybszą postacią i potrafi wyskoczyć "poza ekran" :) Niestety, szybkość ta jest okupiona niemożnością wykorzystania tarcz, pancerzy i co cięższych broni.
Jej dwie wersje także różnią się ubiorem (druga wersja wygląda jak assamitka- pozdro dla miłośników wampira:))

-Warlock: Największy wymiatacz w grze! Jest konieczny w każdej drużynie- jego czary potrafią wybić nawet najsilniejszych przeciwników, przywoływane przez niego potwory kasują niemal wszystko na planszy, a czar, którego uczy się na wysokim poziomie doświadczenia potrafi od razu załatwiać nawet bossów! (Ostatniego bosa pokonałem korzystając jedynie z magicznych pocisków, zmiękczając go, a potem rzuciłem ten czar- burzę meteorów. Sam się zdziwiłem, gdy przeciwnik zawył i padł:)). Po prostu prawdziwy killer. Niestety, w walce wręcz jest po prostu tragiczny, gdyż zadaje niewielkie obrażenia. Ma też najmniej HP i nie może nosić ani pancerzy, ani używać tarcz i broni innej niż różdżki, więc wskazana jest jego osłona przez wojowników z drużyny.

Jak widać, najlepiej gra się w kilka (najlepiej oczywiście było by w 6:)) osób. Gra jest wtedy dłuższa, gdyż odwiedzamy dodatkowe lokacje i spotykamy więcej potworów, a dodatkowo- nowych bossów, których w singlu nie uświadczymy. Jest jednak jeden mankament- na jednej klawiaturze już 2 osobom gra się niewygodnie, a co dopiero 3 lub więcej:) Pozostaje nam tylko ciułać kasę i zamówić sobie automat z tą grą do domu, a to trochę kosztuje:) Ale pomyślcie, jaka radocha byłaby podczas imprez u was w domu :)
Jego dwie wersje różnią się ubiorem- oba są całkiem fajne:)

No, ale nie wspominałem jeszcze o doświadczeniu- a te zdobywamy za zabijanie potworów oczywiście. Przy odpowiedniej ich ilości skaczemy na następny level. Teraz wskakiwanie na kolejne poziomy rozbudowano w stosunku do poprzedniej części- poza przyrostem HPków zazwyczaj rozwija się jedna ze zdolności (np. Wojownik uczy się lepiej posługiwać mieczem) lub uczymy się nowego czaru. No i wspominałem już, że rysuneczki przy nowym poziomie doświadczenia są prześliczne:)

Ekwipunek
Tutaj zaszła największa zmiana w stosunku do poprzedniczki- zamiast paru przedmiocików mamy naprawdę całą masę złomu. Przedmioty, których aktualnie używamy, widać na pasku u dołu ekranu- pokazuje nam, jaki pancerz, hełm, tarczę i resztę pierdół na sobie mamy. Szkoda, że nie są podpisane, ale to i tak milowy krok w stosunku do uproszczonej części poprzedniej. Dodatkowo po wciśnięciu klawisza odpowiedzialnego za obsługę inwentarza ukazuje nam się krąg przedmiotów, które przewijamy, wciskając ten sam klawisz. Dodatkowo, dla rzucaczy czarów, możemy przełączać się pomiędzy menu czarowania i przedmiotów klawiszem skoku. Wybieramy dany przedmiot lub czar i używamy. W ferworze walki jednak wychodzi to trochę chaotycznie i czasem wybieramy nie to, co chcieliśmy- dlatego magic userzy mają nieco przerąbane, gdy gramy w singlu, gdyż przewalenie się przez poszczególne części inwentory sporo zajmuje, a potwory biegają wszędzie, więc staramy się wybrać czar, a tu nas grzmocą z kilku stron :) I dlatego właśnie najlepiej gra się drużynowo...

Walka
Jak zwykle na koniec :) Jak to z automatami bywa- tłuczemy potwory wciskając klawisz ataku. Jednak za dużo tak nie zdziałamy, gdyż po prostu waląc po łbie ani za dużo obrażeń nie zadamy, ani też nie ujrzymy widowiskowych animacji :) Dlatego kombinując z kursorami i klawiszami skoku i ataku możemy osiągnąć naprawdę niesamowite efekty. Czasem przypadkiem w chaosie walki udawało mi się genialne ciosy specjalne zadawać- a to wywinąłem młyńca mieczem nad głowa jako wojownik, a to jako złodziejka wskakiwałem wrogowi na ramiona i okładałem go pięściami, a to Warlockiem teleportowałem się na skraj planszy... Oczywiście bezmyślną młócką we wszystkie klawisze naraz też nic nie osiągniemy, więc trzeba zapamiętać kilka kombinacji, np. jak się wyrwać z okrążenia (tracąc trochę energii przy tym) lub jak uciec przed ciosem wroga (np. złodziejka robi przepiękne salta do tyłu :)). Ot, trochę zacięcia do kombinacji klawiszy jak z Tekkena i już mamy szansę walczyć :)

Podsumowanie
Cóż, mimo ze D&D: Shadows over Mystara nie jest tak do końca RPG, to jednak dla miłośników tego gatunku będzie perełką: znana nazwa, znane profesje, znajome potwory i czary, które przypominają graczowi pierwsze sesje w Adeki, gdy szło się i zabijało setki potworów po drodze... I niezaprzeczalny klimat, jaki giera ma, gdy gramy w parę osób. Ja grałem na 4 osoby i musze przyznać, że dwa dżoje plus dwie osoby na klawiaturze przed jednym ekranem przypominają mi czasy Atari i Amigi, a ja sentymentalny człek jestem :) Nie będzie teraz ocen cząstkowych, gdyż nie ma sensu podliczać średniej- wyszła by o wiele za niska, gdyż jej grafika i muzyka odstaje od dzisiejszych standardów. Jednak nie to w tej grze jest najważniejsze!

Jedyna słuszną ocena będzie wystawienie tej grze 10/10!


Autor: 5


Obrazki z gry:
Nasza ogłuszona drużynka. Elfka w akcji. Fighter Yogh i jego potężny... kop? Pobyt w sklepie. Dungeons & Dragons: Shadow over Mystara (Arcade)

Dodane: 16.09.2002, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.