Fire Emblem: Sealed Sword
Fire Emblem: Fuuin no Tsurugi (JAP)
Wydania
2002()
2002()
Ogólnie
Fire Emblem, kolejna wspaniała seria taktycznych rpgów prosto z Japonii, część szósta nie wydana oficjalnie poza JAP... ale od czego mamy fanów.

RECENZJA

Fire Emblem to znakomita seria gier taktyczno-jRPG wydawana przez Nintendo już od początku lat 90tych XX wieku. Produkcje wychodzące pod tym szyldem jakże różne i o wiele bardziej grywalne od Final Fantasy Tactics oraz tytułów mu pokrewnych, aż do części 7-dmej ukazywały się jedynie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Również opisywana tutaj i wydana na GBA 6-sta odsłona o podtytule Fuuin no Tsurugi nie jest wyjątkiem, ale od czego mamy fanów. Nawiasem mówiąc przygotowane przez nich angielskie tłumaczenie nie jest zbyt zachwycające no ale cieszmy się tym co mamy.

 

 

 

Historia
Scenariusz nie jest kontynuacją żadnej z poprzednich części. Cała opowieść dzieje się na kontynencie Elibe, który jakiś wiek wcześniej przeżył wyniszczającą wojnę między ludźmi a Smokami. Smoki wypędzono bądź wybito, a powstałym państwom, mimo sporadycznych starć udawało się utrzymywać pokój. Do czasu… Zephiel, władca Królestwa Bern wysłał swe siły na podbój reszty Elibe. Siły Bern najechały Sacae oraz Ilia’ę i bez pardonu masakrowały wszystko co stanęło im na drodze. Następnym celem ma być Sojusz Lycyjski. W tym czasie młodzieniec imieniem Roy przebywa w Ostii największym księstwie Lycji gdzie pobiera nauki. Pewnego dnia jego ojciec Eliwood, książę Pherae nakazuje Roy’owi by wraz z wierną mu świtą powrócił w rodzinne strony. Jego historia zaczyna się gdy dociera pod mury Pherae… W tym miejscu wystarczy tylko stwierdzić, że fabuła jest wspaniale napisana, acz dosyć krótka. Przypomina nieco dawne średniowieczne eposy rycerskie. Jednak główni bohaterowie mogliby być nieco bardziej wyraziści, z drugiej strony jest ich sporo co może być pewnym usprawiedliwieniem. No dobrze, dalsze zagłębianie się niuanse scenariusza pozostawiam już Wam. Nie pożałujecie.

 

 

 

Grafika i Dźwięk
Na pierwszy rzut oka graficznie gra przypomina serię Advance Wars. Prezentuje więc przeciętny poziom jak na GBA. Ładnie zaprojektowane są jedynie popiersia postaci, reszta jest na poziomie „może być” zarówno pod względem pola bitwy jak i figurek postaci. Trochę lepiej wyglądają animacje postaci gdy dochodzi do potyczki. Lecz jest też druga strona medalu, dzięki zminimalizowaniu jakości oprawy graficznej pole bitwy jest przejrzyste, dzięki czemu doskonale orientujemy się w sytuacji taktycznej a to tu jest przecież najważniejsze. Zresztą poniższe screeny obrazują jak to wygląda w praniu. Dźwięki jak na warunki GBA są nawet przyjemne i pasują do sytuacji rozgrywającej się na ekraniku. Melodie przeważnie mają podniosły charakter co ma na celu nadanie nieco powagi rozgrywającym się wydarzeniom. Ogólnie duży plus za udźwiękowienie.

 

 

 

Walka, Ekwipunek, Rozwój Postaci
Jak to w tego typu produkcjach bywa bitwy rozgrywamy na mapach taktycznych. W przypadku Fire Emblem 6 są one naprawdę duże, zawierają miasta, góry, lasy, równiny, jeziora itp. itd. Oczywiście rodzaj terenu ma wpływ na ruch, obronę bądź atak postaci. Tak jak w Advance Wars każda jednostka ma pewien zasięg ruchu i podobnie jak tam do potyczki dochodzi gdy nasz bohater natknie się na wroga i vice versa. Potyczki odbywają się na osobnym ekranie i nie mamy na nią żadnego wpływu. Jedynie przed potyczką możemy wybrać rodzaj oręża jakim zaatakujemy. Podczas potyczki atakujący nie ma przewagi ponieważ wróg z powodzeniem wyprowadza kontrę. Przeciwnik na mapie ma nad nami zawsze przewagę liczebną, może też liczyć na posiłki. My też możemy otrzymywać pomoc od „sojuszników” jeśli tak zostało zaplanowane w fabule. Podczas walki dysponujemy zwykle około 15 bohaterami. Kierowane przez nas postacie, nawet w ogniu walki mogą ze sobą rozmawiać co powoduje zacieśnienie przyjaźni i zwiększa wartość niektórych współczynników. Gdy wojna wrze zajmujemy się też rekrutacją do naszej armii nowych twarzy wśród sojuszników a nawet wrogów, o ile posiadamy odpowiednie postacie bądź spełniamy określone warunki. Każdy wojak może mieć ze sobą tyle sprzętu na ile pozwala mu jego plecak. Standartowo mają oni przypisani tylko jeden rodzaj broni, ale z czasem cześć z nich może posługiwać się dwoma typami, bądź nawet orężem i magią. Zakupów dokonujemy również w podczas boju w rozsianych po mapie sklepach. Możemy wziąć ze sobą również wóz z zaopatrzeniem, lecz musimy angażować pewne środki dla jego obrony. Oręż z czasem się zużywa i musi być wymieniany, można go wprawdzie naprawiać, lecz jest to nieopłacalne. Skuteczność poszczególnych „narzędzi zniszczenia” oparta jest na zasadzie papier-nożyce-kamień, więc na wszystkich znajdzie się bat. Bohaterowie mają przypisane klasy rozwijają się tak jak w typowych jRPGach według pewnego schematu na który nie mamy wpływu. Po osiągnięciu 10 poziomu jest możliwa zmiana klasy przy pomocy odpowiednich przedmiotów, jeśli oczywiście takowe posiadamy. Zmiana klasy postaci jest jednak koniecznością i robimy to raz na całą rozgrywkę. Musimy to zrobić dlatego, bo maksymalny poziom jaki jest do osiągnięcia dla każdej profesji to 20. Po zmianie wartość wszystkich współczynników wzrasta i zaczynamy levelowanie od początku.

 

 

 

Technikalia
Rozgrywka składa się z ponad 20 misji, pomiędzy którymi mamy możliwość obejrzenia mapy taktycznej, wyboru postaci, zapisu gry bądź żonglowania przedmiotami. Braki w zaopatrzeniu jak już wyżej wspomniano uzupełniamy przez zakupy dokonywane na polu bitwy w porozrzucanych tu i ówdzie sklepach. Odwiedzamy także wioski, gdzie możemy otrzymać cenne prezenty od szczęśliwych mieszkańców bądź zwerbować postać do naszej armii. Nie powinniśmy z tego powodu dopuszczać by wróg niszczył wsie. Misję uznaje się za wygraną gdy padnie dowódca wrogiej armii, często jednak musimy po prostu utrzymać się przez pewną ilość tur, bądź odeprzeć wszystkie ataki nie dopuszczając przy tym do zniszczenia wyznaczonych wiosek bądź przedarcia się przeciwnika przez nasze linie obronne. Bywa, iż celem jest niedopuszczenie do śmierci wyznaczonej postaci. Nasi oponenci są dosyć inteligentni i ciężko ich zmusić do popełnienia błędu. Gdy gramy na konsolce grę należy zaliczyć jako trudną, w przypadku emulacji rozgrywka będzie dość prosta (save w dowolnym momencie). W zależności od umiejętności gracza gra dostarczy mu rozrywki na jakieś 15 -25 godzin.

 

 

 

Podsumowanie
Tytuł ten to prawdziwa kopalnia grywalności. Mimo swojej prostoty wsysa i nie chce puścić, aż do końca. Chociaż usilnie się staram, nie jestem w stanie znaleźć w tej grze żadnych poważniejszych wad. Niektórzy pewnie będą narzekać na oprawę graficzną, ale to zawsze jest sprawą dyskusyjną. Fire Emblem-Fuuin no Tsurugi bezspornie zasługuje na mocne 8/10 i gdyby nie fakt, że część 7-dma jest jeszcze lepsza ocena mogłaby być wyższa. Gdy skończycie, więc „szóstkę” zagrajcie w angielskie już Fire Emblem będące prequelem recenzowanej tu produkcji.

 


Autor: 4


Obrazki z gry:
Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA) Fire Emblem: Sealed Sword (GBA)

Dodane: 25.02.2003, zmiany: 14.12.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.