Lunar Legend
Wydania
2002()
2002()
Ogólnie
2002, konwersja gry z PSX i SEGA CD (Lunar (2): Eternal Blue)- oczywiście nie całkowita :) Zachowana została historia, bohaterowie, przeciwnicy i takie tam. Gra bardzo kolorowa, Mastyl twierdzi, że graficznie nawet ładniejsza od swoich poprzedniczek. Wspomina też niestety o dużo mniejszej grywalności...
Widok
Izometr, niezła grafika.
Walka
Turówka

RECENZJA

Na GBA wyszedł właśnie odświeżony klasyk- Lunar Legend, czyli przeróbka Lunar: Eternal Blue na Segę CD oraz Playstation. O ile tamte dwie wersje nie różniły się w wielkim stopniu od siebie, o Lunar legends można już powiedzieć że to stara gra, ale w zupełnie nowym opakowaniu. Czy atrakcyjniejszym? Uczucia mam mieszane.

Historia ta nie odbiega chyba od tego co znaleźć można w oryginalnym Lunar: EB. Zaczynamy jako Alex, chłopiec z małej wioski, której jedynym wyróżnikiem było to, że pochodził z niej słynny wojownik i smoczy jeździec (bo przecież nie przetłumaczę Dragonmaster jako Pan Smoka) Dyne. Alex oczywiście bardzo chce powtórzyć "karierę" poszukiwacza przygód i zostać drugim słynnym obywatelem tej wiochy. Pomoże mu w tym całkiem spora grupa przyjaciół, z latającym kotem (albo, jak sama mówi o sobie- mini-smoczycą) Nall'em. Aha, historia została lekko zmodyfikowana w stosunku do tej z oryginalnej gry. Ale nie na tyle żebyśmy nie wiedzieli co się stanie...

Grafika- lepsza niż na Segę, lepsza niż na PSX, choć nie zawsze. Sprajty są duże, i całkiem ładnie animowane. Także niektóre tła sprawiają bardzo pozytywne wrażenie. Brak tu natomiast wstawek filmowych z jakich słynął Lunar. Wiadomo- kartridż... ale za to pooglądamy sporo całkiem ładnych mangowych obrazków. Czasami też rysunki są jakby mniej szczegółowe. Ogólnie dobrze, ale można było lepiej.

Dźwięk- zdecydowanie bardziej podobało mi się to, co można było usłyszeć na Sega CD i na PSX. Muzyka w wersji GBA jest słaba i piskliwa... może nie tragiczna, ale na pewno nie tak dobra jak mogłaby być. Dźwięki- standard: "chlast" "bum" "trzask"... :)

Walka- system turowy, przypomina trochę Final Fantasy. Nastąpiły istotne zmiany od czasu Lunar 1 na inne konsole. Tam malutkie sprajty mogły poruszać się o określoną liczbę pól, zależało to od ich szybkości. Tu tego nie ma- ludziki są większe, bardziej stłoczone na ekranie, i niestety skokowo pojawiają się przy sobie w momencie ataku. Poza tym reszta bez zmian- w turach, z wybieraniem w menu opcji atak/ użycie przedmiotu/ czar itd. Ale zdecydowanie bardziej podobał mi się system ze starego Lunara.

Świat- kolejną rzeczą jaką uproszczono jest mapa świata. Nie jest to już duża, szczegółowa mapa, po której możemy chodzić, powodując kolejne "random encountery". Mapka jest mała, brzydka i poruszamy się skokowo- tzn. po prostu wybieramy miejsce, które chcemy odwiedzić i juz tam jesteśmy. Żadnej frajdy w zwiedzaniu świata.

Podsumowanie: choć na pierwszy rzut oka gra wyglądała ładnie i atrakcyjnie, powoli odsłaniała kolejne wady. W efekcie nie wciągnęła mnie tak jak "klasyczny" Lunar i stwierdzam, że brak jej tego uroku, który miał w sobie oryginał.

Moja ocena: 3/5

PLUSY: Ładna grafika, fabuła
MINUSY: Nieefektowna walka, słaba mapa, brzydka muzyka


Autor: 3


Obrazki z gry:
Lunar Legend (GBA) Lunar Legend (GBA) Lunar Legend (GBA) Współczynniki i ekwipunek. Współczynniki i ekwipunek.

Dodane: 14.12.2002, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.