Baten Kaitos: Eternal Wings and The Lost Ocean
Baten Kaitos (JAP)
Wydania
2003()
2004()
Ogólnie
Jeden z kilku oryginalnych erpegów z GameCube, ciekawy świat gry, interesujące karcianopodobne walki.
Widok
izometr
Walka
karcianka

RECENZJA

Jak zapewne wiecie, "Kostka" nie może poszczycić się wieloma grami RPG. Właściwie gdyby się dobrze zastanowić, to GaCek ogólnie nie zniewala szczególnie bogatą biblioteką gier. Tym faktem umotywowany postanowiłem przybliżyć Ci, Drogi Czytelniku, kilka perełek, dzięki którym mimo wszystko czasy spędzone z GCN wspominam z łezką w oku.

Pozycja, której recenzję właśnie czytasz, jest pozycją wyjątkową - tak pod względem zawartości, jak i faktów z samą grą związanych. Nie jestem Ci w stanie powiedzieć, co kierowało firmą Namco, gdy zdecydowała się zlecić produkcję tejże gry, opatrzonej enigmatycznym tytułem Baten Kaitos, dość mało znanemu developerowi, a mianowicie Tri Crescendo. Mówi się, że miała to być próba załatania dziury istniejącej na skutek braku sensownych gier RPG na fioletową konsolkę, odnoszę jednak wrażenie, że nie był to jedyny powód takiej, a nie innej decyzji. Ale po kolei.

Główny bohater, Kalas, budzi się w małym szpitalu, omotany prześcieradłami oraz żądzą zemsty na ludziach, którzy wymordowali mu rodzinę i spalili wioskę będącą mu domem i azylem. Usłużny miejscowy doktor mimo szczerej chęci pomocy niewiele jest w stanie dla niego zrobić, toteż po krótkim czasie Kalas opuszcza szpital, zbrojny jedynie w kilka Magnusów i hydrauliczne skrzydło przypięte do pleców. Tym sposobem zaczyna wędrówkę, która zakończy się niczym innym, jak uratowaniem świata.

W tym miejscu winien Ci jestem wyjaśnienia w kwestii specyfiki świata, którego tajniki zgłębiać będziesz przez około 40 kolejnych godzin. Musisz bowiem wiedzieć, że ów świat dzielą między siebie dwie rasy - Imperialistów oraz Skrzydlatych. Kalas zalicza się do tych drugich, jednak połowicznie - urodził się bowiem z jednym tylko skrzydłem, stąd konieczność zmusza go do zakładania specjalnej hydraulicznej "protezy". Drugą cechą charakterystyczną dla świata, po którym przyjdzie Ci się tułać są Magnusy - karty, w których zakląć możesz esencję dowolnego przedmiotu z Twojego otoczenia. Ułatwia to znacznie życie, jednak jest kilka "myków". Owa esencja zachowuje się dokładnie tak, jak przedmiot, który reprezentuje. Jeśli zaklniesz w Magnusie truskawkę, to po 2 dniach otrzymasz Magnusa Zgniłej Truskawki. Podobnie sprawa ma się z innymi obiektami. Esencje w dowolnej chwili możesz "odkląć" z powrotem w obiekt, który reprezentują. Dzięki takiemu zacięciu gra zyskuje pewien element przygodówki point'n'click, gdyż niekiedy zmuszony będziesz użyć odpowiedniej esencji, by popchnąć fabułę do przodu. Jest to zdecydowanie najbardziej rajcowna "karta przetargowa":) tego RPGa, z którą zresztą nierozerwalnie związany jest system walki. Trzecim charakterystycznym elementem jesteś... Ty. Twórcy bowiem utożsamiają Gracza z duchem zamieszkującym jaźń głównego bohatera. W pewnych momentach w czasie gry postacie spoglądać będą wprost na Ciebie z ekranu telewizora (efekt zaiste... ciekawy), oczekując np. odpowiedzi na zadane pytanie. Motyw ten, prezentujący się intrygująco na papierze, w praktyce jest mało odczuwalny. Jednakowoż i tak plus za pomysł, który zresztą zostanie odpowiednio rozwinięty w następnej części.

Jeśli odpowiednio uważnie czytałeś poprzedni akapit, zapewne zauważyłeś, że wspomniałem o systemie walki opierającym się na utylizowaniu Magnusów. Otóż niemal wszystkie karty (oprócz "kluczowych"), które takim czy innym sposobem posiadłeś w czasie wędrówki, mogą być użyte w walce! Każda z postaci posiada bowiem własną talię (pojemność tejże rośnie wraz z levelem), którą należy na bieżąco zasilać nowo nabytymi Magnusami, tudzież odpowiednio "tweakować", wyrzucając jedne, a wstawiając inne karty (tzw. "micro-management"). Roboty jest od groma z kilku powodów. Po pierwsze, karty dzielą się na cztery typy: Broń, Czar, Zbroję oraz Przedmiot. Po drugie, każda broń, czar i zbroja reprezentuje jeden z kilku żywiołów. Po trzecie, żywioły te stoją niekiedy wzajemnie ze sobą w sprzeczności - np. Wiatr i Czas, Światło i Ciemność, etc. Po czwarte, karty w czasie trwania tury danej postaci łączymy w combosy, ale łączyć możemy jedynie niektóre typy kart (w jednym stringu nie da rady umieścić Broni i Zbroi). Po piąte, w rogach kart obecne są cyfry (im lepsza karta, tym więcej cyfr), które decydują, czy dane Magnusy mogą zostać połączone w jeden ciąg. Po szóste, combos liczony jest jako całość - efekt combo stanowi suma efektów kart. Po siódme, czas na wybór Magnusów jest ograniczony. Po ósme, tury dzielą się na Ofensywę i Defensywę - od typu tury będzie zależał typ kart, które łączysz w combosa (Ofensywa - Przedmioty i Bronie, Defensywa - Zbroje).

Jak widzisz, Drogi Czytelniku, walka w Baten Kaitos to nie przebieżka w parku - nie dość, że talia musi być zbalansowana pod kątem zawartości wszystkich typów kart (tak żywiołów jak i Esencji), to jeszcze karty muszą być odpowiednio dobrane pod kątem numerów, a w trakcie klecenia komba musimy tak dobierać karty, by żywioły użyte w sekwencji nie były ze sobą w sprzeczności (więc w jednym stringu nie użyjemy na przykład karty Ognia i karty Wody, gdyż sumaryczny efekt - na przykład wysokość obrażeń - stanowić będzie różnicę między wartością obrażeń z karty silniejszej a obrażeniami z karty słabszej, co summa summarum daje efekt gorszy niż użycie którejkolwiek z tych kart osobno!). Jest jeszcze wiele innych myków, które czynią ten system rajcownym... do pewnego stopnia.

Otóż system ten nie jest bez wad. Karty, spośród których dobierasz aktualny string (czyli Twoja "ręka", mówiąc slangiem karcianym) są dobierane losowo z talii, a na miejsce użytych wchodzą kolejne. Jednak karty, których nie zużyjesz zostają na ręku niezależnie od typu tury - zawartość ręki jest wspólna dla obu tur. Stąd niestety nagminnie zdarzają się takie kwiatki, jak same Zbroje do wyboru podczas tury ofensywnej. Jest to bardzo frustrujące i psuje ogólny obraz całkiem rajcownego systemu walki. Kombinowanie wynagradza jednak te braki w pewnym stopniu, a szukanie "złotego środka" potrafi wyrwać kawał czasu z życia.

A jak prezentuje się oprawa audiowizualna? Lokacje wykonane są z pietyzmem, można wręcz rzec - namaszczeniem. Są zwyczajnie piękne. Otoczenie żyje, pulsuje barwami, a klimat wylewa się wręcz z telewizora. Tekstury oraz animacja środowiska/ postaci stoją na bardzo wysokim poziomie. Z powyższymi idealnie harmonizuje się oprawa audio stworzona przez Motoi Sakurabę - nieświadomie nie raz i nie dwa nuciłem jakiś motyw muzyczny przy goleniu:). Zastrzeżenia mam jedynie pod adresem projektów postaci bohaterów - brak im charyzmy, ot - taka sztampa, ewentualnie brak weny, choć ten element zależy ewidentnie od gustu. Ogółem jednak za oprawę należą się wysokie noty.

Fabuła, której początek nakreśliłem w jednym z pierwszych akapitów, zdaje się być równie sztampowa, co projekty postaci. Zapewniam - do czasu. Akcja rozwija się wolno, a na początku zwrotów akcji nie uświadczysz, Drogi Czytelniku, w ilościach hurtowych. Później jednak sytuacja zmienia się diametralnie, a ja do dziś pamiętam szok, jaki przeżyłem po obejrzeniu jednej ze scenek. Nie wszystko jest tym, czym się wydaje.

Główna linia scenariusza nie będzie jednak Twym jedynym zajęciem, o czym zdążyłem już wspomnieć przy opisie świata Baten Kaitos. Obecność Magnusów i możliwość zaklinania wielorakich przedmiotów z otoczenia zmusza do dokładnej analizy tego ostatniego, co owocuje przeróżnymi odkryciami a w efekcie podnosi znacznie miodność sidequestów.

Przyszła pora na podsumowanie. Zaiste ciekaw jestem, co wywnioskowałeś, Drogi Czytelniku, z powyższych wynurzeń. Pozwól, iż zrekapituluję. Baten Kaitos to gra o niezwykłych walorach artystycznych, tak pod względem oprawy audiowizualnej, jak i mechaniki przedstawionego świata. Nie jest pozbawiona wad, które wynikają z niedopracowania pewnych elementów, choćby w systemie walki, który można było rozwiązać nieco inaczej (co zresztą poczyniono w następnej części). Jednak nawet niedociągnięcia nie były w stanie zniwelować klimatu, którym Baten Kaitos tchnie w każdej sekundzie spędzonej przed telewizorem. Niedoceniony, niczym nieoszlifowany diament, którego piękno dostrzec można dopiero, gdy mu się bliżej przyjrzeć. Czy będziesz jednym z tych, którzy odkryją jego blask?

PLUSY:
+ piękna, artystyczna oprawa audiowizualna
+ unikalny, kompleksowy system walki
+ zaskakująca fabuła
+ mechanika świata

MINUSY:
- projekty postaci
- błędy w systemie

Moja ocena: 8/10


Autor: 4


Obrazki z gry:
Z jakiegoś dziwnego powodu obrazki znów kradzione. Ciekawe, czy takie skrzydełka pomagają w ucieczce? Nieeee, zapomniałem zasejwować, a tu prąd odcięli! Szpadlem go, szpadlem! Walki nigdy za wiele. Baten Kaitos: Eternal Wings and The Lost Ocean (GameCube)

Dodane: 13.05.2008, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.