Pokemon Colosseum
Wydania
2003()
2004()
Ogólnie
Pokemony po raz sto osiemdziesiąty trzeci i jak twierdzi nasz ekspert, nawet dla największych miłośników jest to danie ciężkie do przełknięcia.
Widok
3d
Walka
turówka

RECENZJA

Nie znam człowieka, który nie słyszałby o Pokemonach. Trzeba zresztą do tego być chyba ślepym, głuchym, posiadać chory układ nerwowy i być ograniczonym umysłowo - bo o nich zawsze jest głośno. A w Japonii na każdym rogu Tokio możemy zobaczyć kogoś w przebraniu żółtego, elektrycznego szczura, który przypomina nam o tej serii. A czego już nie widzieliśmy z nim? Była Manga, Anime, książki (!), plecaczki, skarpetki, majtki z Pikachu (sic!), kubki, zabawki, figurki, no i gry. Niestety każda następna gra stawała się coraz gorsza. Przecząc równocześnie staremu prawu o winie, które im starsze, tym lepsze się staje. O ile tytuły na GameBoya trzymają jeszcze jakiś poziom, pod który nie schodzą, o tyle tytuły na duże konsole były zawsze tak samo beznadziejne.

Fabuła. Przewidywalna jak programy polityczne na telewizji Trwam. Mamy sobie złodzieja Pokemonów, który ukradł jakiś tam gadżet (snag ball bodajże), dzięki któremu może w czasie walki podkradać cudzych pupili. A zabrał ową zabawkę od innej szajki pokemonowych przestępców, więc wszystko zostało w rodzinie. Oczywiście, żeby nasz heros nie demoralizował dzieci, od razu musiał uratować rudowłosą, kanciastą na twarzy niewiastę, która będzie strzec go i pilnować, by nie kradł nie tych pokemonów co trzeba. A wolno krać tylko "mroczne" Pokemony. Cała reszta historii kręci się zresztą niemal wyłącznie wokół nich. A na dodatek jest jakiś śmieszny profesorek, który chce stworzyć gatunek stworów który mógłby atakować człowieka. Różnią się od zwykłych tylko tym, że :
a) mają taką niemożebnie brzydką granatową poświatę dookoła siebie
b) nie rozwijają im się statystyki
c) trzeba je wychować i zaprowadzić do takiego kamulca, żeby zmieniły się w normalne.

Ja tam wszystko jestem w stanie pojąć, ale dlaczego, do jasnej cholery, zlikwidowali tradycyjne polowanie na pokemony? Jedyna prawdziwa szansa na schwytanie Pokemona pojawia się wtedy, gdy mamy do czynienia właśnie z "mrocznym". Wtedy można go podwędzić i "cieszyć się" nowym nabytkiem. W każdym bądź razie trzeba je niańczyć przez ładny kawał czasu, żeby najpierw "otworzyć drzwi do ich serca" - następnie należy zaprowadzić je przed wielki, walcowaty kamulec, by tam, ku uciesze wszystkich dzieci, stały się normalne, piękne i czyste.

Walki są niesamowicie nudne. Polecam przygotować małego jasia (taka poduszka mała), bo raczej szybko udacie się do krainy Orfeusza. Ile można oglądać te animacje (ciągle takie same). A żeby i programiści też się mogli przespać, są wyjątkowo prymitywne. Przykładowo: mamy atak "bite", myślę sobie, że stworek podbiegnie i pogryzie przeciwnika. Ale po co ma to robić, skoro tuż przed nim pojawi się granatowy (płaski!) rysunek szczęk, które się zatrzasną w momencie, w którym potworek zdąży do nich podbiegnąć. Tuż przed zderzeniem kamera pokaże oponenta, jak to strasznie ucierpiał od naszego ataku. Panowie! To nie jest GBA, naprawdę można było zrobić to lepiej. O długim ładowaniu każdej walki (ja zdążyłem w czasie ładowania kilka łyków kawy nabrać) nie ma nawet co wspominać.

Dźwięki to jakiś żart: nie dość, że nie ma nagranych głosów, to autorzy, chyba w geście sentymentalizmu, pozwolili sobie wykorzystać te odgłosy wydawane przez pokemony w klasycznych seriach. Zamiast więc normalnych dźwięków mamy jakieś podejrzane trzaski w głośnikach.

Grafika jest tak samo śmieszna jak pozostała część gry: Kanciaste stworki, Kanciaste postaci, kanciaste budynki, kanciasty świat, ogólna kanciastość. Najbardziej boli ten prymitywny pseudo-dziecięcy desing postaci, nawiązujący do serii Anime o stworkach. Jakie Anime było, każdy widział, ciężko więc było spodziewać się czegoś lepszego po Pokemonach.

Marność nad marnościami, wszystko marność - można by powiedzieć podsumowując. Mógłbym napisać w tym miejscu coś dziwnego, że Nintendo kolba odstrzeliła w kosmos, zatrudniając do tej gry Genius Sonority, ale nie powiem. Grą polecam kompletnym otaku i geekom Pokemonów, którzy mają w sobie wystarczającą ilość determinacji koniecznej do przebrnięcia przez choćby połowę tej gry. Ja osobiście wróce do przechodzenia po raz n-ty, klasycznych, pierwszych pokemonow.

Moja ocena: 2/5


Autor: 2


Obrazki z gry:
Obrazki (jak się zapewne domyślacie) kradzione z sieci. Rudowłosa moralizatorka. Kargul, podejdźże do płota! Do boju do boju do boju (tu wstaw nazwę ulubionego teamu pokemonowego). O proszę, współczynniki jak się należy przynajmniej.

Dodane: 25.04.2006, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.