Slayin
Wydania
2013()
Ogólnie
Actionowy roguelike, który z premedytacją prezentuje się jak typowy side scrollowany platformer z 8-bitowej ery.
Widok
boczny
Walka
zręcznościówka

RECENZJA

Retro w modzie
Wiecie jak to jest, gry to stosunkowo młode medium, zwłaszcza porównując z telewizją czy książką. Ale jako że już dobrych kilka dekad gry dają nam rozrywkę dochowały się graczy-weteranów. Sam jestem że tak nazwę gdzieś po środku, gdyż przygodę z grami zaczynałem jeszcze w czasach przed Playstation. Jak wiecie każdy bywa sentymentalny, dlatego obecnie mnóstwo jest gier stylizowanych na retro tytuły, począwszy przez pikselową grafikę, tonową muzykę, a na prostocie rozgrywki (ale nie poziomu trudności) kończąc. Tego typu gry zagnieździły się mocno na rynku mobilnym, z wiadomych względów. Pikseloza mniej razi nawet na high endowym wyświetlaczu telefonu niż na 40-calowym telewizorze LED.

Do rzeczy, dzisiaj z mojej słabości do retro spróbuje skorzystać specyficzny rpg akcji - Slayin na iPhone'a. Czy ten pixelartowy tytuł można nazwać rpgiem? Czy warto rozważyć możliwość zagrania w ten tytuł? Przekonajmy się!

Trójka lepsza niż jeden
Naszych herosów jest trójka - rycerz, mag oraz taki używający dwóch ostrzy rogue/assasin. Fabuły jako takiej specjalnie nie uświadczycie. Ot wybieramy jednego z herosów i staramy się jak najdłużej przetrwać wśród hord złowrogich żelków, latających czaszek i co jakiś czas większych zakapiorów jak Minotaur czy Król Żelek, którzy robią jako bossowie co dziesięć poziomów doświadczenia. Aby nie był to tylko taki typowy survival mamy za każdym razem 3 questy do wykonania. Takie jak ubij X przeciwników daną bronią, pokonaj bez straty hp bossa, wykup ten czy inny oręż. Za wykonywanie zadań oraz za przetrwanie, ilość ubitych wrogów czy długość kombosa dostajemy punkty, za które w tawernie można wykupić pozostałą dwójkę bohaterów, gdyż od startu dostępny jest tylko rycerz.

Boczek, jest boczek
A dokładniej rzut od boku i to na dodatek na jednym ekranie. Nasz heros może biegać tylko w lewo bądź prawo po tej małej arenie, przycisk jedyny zresztą służy do skakania lub jeśli gramy magiem do używania czaru tornado, który niszczy przeciwników i czyni maga na kilka chwil nieśmiertelnego. Rycerz i assasin atakują automatycznie wbiegając w oponentów i trafiając ich wysuniętym do przodu orężem (bez skojarzeń poproszę;) ). I to jest właściwie wszystko co robimy. Powiecie "gdzie tutaj rozrywka? Gdzie tutaj rpg? Venra znowu kombinuje aby sobie nabić licznik recenzji". Bohaterowie po pierwsze różnią się od siebie. O sposobie atakowania wspomniałem, rycerz skacze wyżej i może wykupić zbroję, która zwiększa ilość punktów życia które posiada. Mag jak wspomniałem nie skacze, ale może wykupić sobie czar którym będzie raził oponentów na odległość. Assasin zaś ma miecze po obu stronach, co powoduje że ciężej go trafić, zaś wykupując dla niego zbroję zwiększamy ilość monet które wypadają z przeciwników, co zaś skutkuje większymi szansami przetrwania, bo co około 5 poziomów doświadczenia i zawsze po bossach pojawia się sklepikarz, który za złoto zaoferuje nam lepszą broń, wspomnianą zbroję czy też uleczy nasze obrażenia. Bo z czysto rpgowych statystyk mamy hp, atak oraz defensywę no i odpowiadające za ilość wypadających monet szczęście. Slayin przypomina jeszcze bardziej uproszczoną wersję Half-Minute Hero. Zaznaczyć muszę, że ekwipunek herosów naprawdę robi różnicę i ułatwia grę jeśli rozważnie dokonamy zakupów. Dłuższy miecz czy większa szybkość poruszania naprawdę robi sporą różnicę, zwłaszcza przy levelach bohatera 20+.

Piksel tutaj, piksel tam
Slayin prezentuje się jak typowy side scrollowany platformer z 8-bitowej ery. Aczkolwiek jest bardzo kolorowy, przeciwników jest zatrzęsienie, a animacja jest płynna niczym gorąca czekolada. Do tego dochodzą świetnie dobrane melodyjki, brzmiące jak dzwonki ze starej Nokii, ale mające potężny klimat i chwytliwą linię melodyczną. Pixel art w wysokiej formie. Pomimo sporej prostoty gra daje sporo frajdy, próbowanie przebicia własnego wyniku punktowego jest wręcz uzależniające. Do tego sporo rzeczy można dokupić za wcześniej wpomniane przeze mnie punkty. Choćby różne skórki dla wirtualnego pada, dwójkę bohaterów, możliwość kontynuowania gry po śmierci czy tryb w którym walczymy z bossami. Samo wykonywanie questów jest bardzo wciągające i daje sporo frajdy. Grywalnościowo to uosobienie szkoły retro, prostota ale grywalna jak diabli. No bo nie powiecie że Mario czy Contra dla przykładu były bardzo rozbudowane czy zaawansowane systemowo. Ale grywalności im nie sposób odmówić. I Slayin w tym radzi sobie świetnie.

Cenzurka
No tak, nie jest to rpg na poważnie. Prawda, bo statystyk czy fabuły właściwie nie ma. To raczej specyficzny roguelike, ale taki w którym bardzo dużo zależy jednak od naszej zręczności. Tytuł ten to świetny przerywnik od poważnych tytułów, bardzo grywalny i po prostu sympatyczny. Nic wybitnego ale sporo frajdy daje, dlatego jeśli będziecie mieli okazję to polecam wypróbować.

Moja ocena 3/5

Plusy:
+ retro oprawa A/V
+ sporo miodu
+ sporo ekwipunku, różniące się postaci

Minusy:
- prostota
- brak fabuły
- mało statystyk


Autor: 3


Obrazki z gry:
W ferworze siekania... ...no i po ferworze. Auuuuć. Czas go przerobić na steki. Disco na cmentarzu. Herosi vs smok z intra. No to level 3, nikt mi nie podskoczy. Nowy wygląd wirtualnego pada. Ooo, mój ulubiony smak żelków. Pierwszy boss ubity. Spory miecz. Trafienie w piętę i imp nie żyje. Ucieczka od sklepikarza. Podsumowanie po zejściu. Wybór herosa i dosyć skromne statystyki.

Dodane: 06.05.2013, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.