Zenonia
Wydania
2009()
Ogólnie
Konwersja z japońskich telefonów, gra akcji czerpiąca całymi garśćmi z gier z Linkiem w roli głównej.
Widok
izometr
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Akt I - Prolog
iPhone, konsolofon pokochany i znienawidzony. Z doświadczenia jednak wiem, że wielu ludzi obrzuca ten telefon błotem praktycznie nic o nim nie wiedząc, a jak dostaną go do ręki to się nim zachwycają. Ja jednak należę do ludzi, którzy ową komórkę mają i sobie ją chwalą (mimo kilku wad, na dzień dzisiejszy nie zamieniłbym jej na żadną inną). Boli mnie jednak fakt, że tak mało RPGów pojawia się na produkt Apple. Tak, wiem, można by się przyczepić że sterowanie na dotykowym ekranie jest problematyczne, lecz nie zgodzę się z tym, jako że jak producent się postara, to i na to znajdzie się jakieś rozwiązanie. Na szczęście są jeszcze takie firmy jak Gamevil, które wypuszczają na AppStore świetne gry. Fakt, w przypadku dzisiaj opisywanego tytułu jest to najzwyklejszy port z japońskich telefonów komórkowych, lecz chyba nie ma co na to narzekać, bowiem w Europie/USA mało kto pewnie słyszał o grze Zenonia.

Akt II - Fabuła
Część fabularna gry nie jest może jakoś bardzo porywająca i oryginalna. Ot, wszystko dzieje się w krainie zwanej Zenonią. Nie jest to jednak spokojne miejsce, gdyż toczy się w nim konflikt między Świętymi Rycerzami a Smoczym Klanem. Wszystko rozpoczyna się podczas jednej z bitew, gdy to Komandor Wolfred znajduje małego chłopca, pod wpływem którego postanawia porzucić wykonywany zawód i wychować dziecko jak swoje. Niestety, piętnaście lat później, ginie on, osieracając Regret'a, naszego bohatera, którego poczynaniami przyjdzie nam tym razem sterować. Z biegiem czasu, blondasek dowiaduje się o swoich powiązaniach ze Smoczym Klanem oraz o tym, że przywódca owej organizacji wiązał z nim dosyć poważne plany gdy był jeszcze małym dzieckiem. I proszę, mamy gotowy wątek, jak mówiłem do najoryginalniejszych on nie należy, mimo wszystko, lepszy taki niż żaden. Dodam jeszcze, że tuż po rozpoczęciu nowej gry, dostajemy wybór klasy naszego bohatera, są to kolejno: wojownik, paladyn i asasyn. Każda różni się umiejętnościami oraz bronią, którą może się posługiwać.

Akt III - Grafika & Muzyka
Od strony wizualnej gra prezentuje poziom The Legend of Zelda: Minish Cap z GBA (na tym nie koniec podobieństw między tymi grami, zapomniałem dodać że Regret, nasz bohater wygląda praktycznie jak Link bez zielonej czapeczki). Zatem wszystko jest ubrane w dosyć wesołą tonację (przez co budzących grozę przeciwników nie uświadczymy), zaś wszelakie postacie oraz NPC posiadają "duże łepki, małe ciałka" :). Co bardzo rzuca się również w oczy, to to iż większość NPC jest bardzo do siebie podobnych, szczególnie wśród tych najmniej znaczących (tak jakby masowo je sklonowano i pozmieniano kolory koszulek). Zenonia jest grą typu hack'n'slash, tak więc efekty specjalne są obowiązkowe. Oczywiście nie zabrakło ich, ba, mimo że gra jest w 2D to wyglądają bardzo przyjemnie. Jednak wystarczy kilku więcej przeciwników, użycie jakiejś bardziej efektownej sztuczki i już ilość klatek na sekundę drastycznie spada. Może na iPhone 3GS nie uświadczymy tego typu mankamentów, jednakże na moim iP'ku pierwszej generacji takie sytuacje się zdarzały (sporadycznie bo sporadycznie, nie zmienia to jednak faktu że się zdarzały). Zaś jeśli chodzi o stronę audio, no cóż, muzyka i wszelakie odgłosy są. Jednakże, co mi pierwsze w oczy się rzuciło, nawet po wyłączeniu dźwięków gra nie pozwala by w tle leciała nasze piosenki (co mnie osobiście bardzo denerwowało, gdyż zazwyczaj grając na iTelefonie wolałem słuchać swoich utworów). To co leci bowiem, nie prezentuje jakiegoś szaleńczego poziomu. Ot, kilka prostych melodyjek, "krzyków" naszej postaci, które wydaje z siebie podczas szarży, odgłosów cięcia i tyle.

Akt IV - Gameplay
Podobieństw między Zenonią a TLoZ: Minish Cap jest o wiele więcej niż tylko wygląd głównego bohatera oraz grafika całokształtem. Otóż sama rozgrywka przypomina bardzo tą jaką przyszło nam zobaczyć na ekraniku GBA (z tym że Link nie nosił miecza wielkości tego od Cloud'a z FFVII jak Regret mając klasę wojownika, oraz walki nie były może tak efekciarskie). Ot, dostajemy zadanie główne, bierzemy kilka pobocznych (notabene, side-questy ograniczają się do zabicia określonej liczby przeciwników) i idziemy gdzie nam kazano. Walki są dosyć przyjemne, nasza postać zazwyczaj sama obraca się w kierunku wroga po naciśnięciu akcji, nawet gdy jesteśmy otoczeni to Regret po odrzuceniu na pewną odległość jednego potwora obraca się w kierunku drugiego i go atakuje.

Sterowanie, rzecz która potrafi na iPhonie zniszczyć najlepszą produkcję. Tutaj zostało rozwiązane dosyć przyjemnie. Twórcy dali nam d-pada, przycisk akcji (nim atakujemy, rozmawiamy itd.), plecaczek (po którego włączeniu ukazuje nam się ekwipunek oraz dostęp do statystyk naszej postaci oraz menu save/load). Jak możecie zobaczyć na screenach znalazł się też 4-slotowy pasek (który ma dwa poziomy, jeden w którym trzymamy umiejętności, do drugiego zaś przydzielamy przedmioty). Wraz z postępami w grze, zyskamy kolejne levele oraz kolejne umiejętności do odblokowania (no i oczywiście coraz lepsze przedmioty leczące itd.). Analogicznie więc, że gdy już jakąś umiejętność sobie odblokujemy możemy dać ją na pasek by móc jej używać podczas walki (to samo robimy z itemkami). Jedyną bolączką stanowi fakt, że ikonki skillów są bardzo małe na owym pasku, przez co zdarza się że ciężko w nie trafić.

Zatrzymajmy się jeszcze przy statystykach oraz ekwipunku. Te pierwsze ograniczają się do czterech podstawowych, czyli siły, celności, kondycji oraz ducha, czyli jakiegoś wielkiego szału nie ma. Prócz HP, nasz heros operuje punktami SP które odnawiają się same. Mamy również współczynnik dobry/zły, jednakże nie zauważyłem żeby ktoś przywiązywał do tego wagę (mówię o NPC itp.). O wiele lepiej natomiast prezentuje się ekwipunek. Regret prócz podstawowego miecza, hełmu, zbroi, rękawicy i butów, dodatkowo może założyć specjalny orb (zwiększające którąś z statystyk), naszyjnik, pelerynkę, pierścionek oraz amulet. Oczywiście wszystko ma swoją wagę, a nasz bohater też wiele nie uniesie (tylko z początku).

Zapomniałbym dodać jeszcze jednego, gra jest strasznie prosta. Praktycznie nie da się zginąć, mając 16 poziom nic praktycznie nie stawało mi na drodze, mogłem walczyć z 5 przeciwnikami na 20+ lvl, a i tak dostawałem groszowe obrażenia (już pułapki które można było spotkać podczas podróży odbierały mi więcej HP).

Akt V - Epilog
Podsumowując, Zenonia na tle innych produkcji ajfonowych wypada dosyć dobrze, ba, powiem więcej, mało jest tak dobrych gier. Jednakże jeśli porównać do jakiegoś RPGa z NDS czy PSP wypada już ciut słabiej. Mimo to, warto zagrać w ową grę, gdyż póki co na iPhone mało tych erpegów. Dodam jeszcze, że Gamevil, studio które zajęło się portem Zenonii z japońskich telefonów niedługo wyda kolejną tego typu grę, Hybrid: Eternal Whisper, polecam poszukać na YouTube trailerów, gdyż szykuje się genialna produkcja. Jeśli wypali, to kto wie, może z czasem dostaniemy od Gamevil namiastkę tego co dawało nam Final Fantasy? Czas pokaże...

Plusy:
+ mało tego typu gier na iPhone;
+ kolorowa i estetyczna grafika;
+ bardzo dłuuuga;
+ dosyć wygodne sterowanie;

Minusy:
- brak możliwości słuchania własnej muzyki;
- czasami durnowatość dialogów;
- małe ikonki na pasku szybkiego dostępu do umiejętności/przedmiotów;
- zbyt niski poziom trudności;

Grafika: 4/5
Dźwięki: 3/5
Grywalność: 4/5
Ocena ogólna: 4-/5


Autor: 4


Obrazki z gry:
Wybór blondwłosego bohatera. Dziecko na polu walki - zwyczajny widok. Holy shiii... znaczy knight! Cięcie. I nietoperze zaczyna krwawić :). Podziwianie współczynników. Oraz ekwipunku. Udajemy że nie widzimy, że tło na ostatnich 4 obrazkach to samo.

Dodane: 26.07.2009, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.