Cyberlords Arcology
Wydania
2011()
Ogólnie
Javowa produkcja, była na tyle dobra, że przeniesiono ją na Androida.
Widok
izometr
Walka
aktywna pauza

RECENZJA

Cyberlords zdaje (zdają?) się być perełką pośród gier przeznaczonych na telefony starszej generacji. Chociaż gra wyszła również na Androida, platformę, na której już tak bardzo nie lśni, to pośród swych Java-pobratymców stanowi przemiłe zaskoczenie. Nie uprzedzajmy jednak faktów i nie czyńmy wstępu zakończeniem. Jak rzekłem, testowałem Cyberlords w wersji Java, ale sądząc po znalezionych w sieci filmach i zdjęciach, Android oferuje jedynie kosmetyczne zmiany: wyższą rozdzielczość, pełne udźwiękowienie oraz sterowanie dotykowe. Tym samym recenzja obejmie niejako wydania na obie platformy.

Cyberlords rzuca nas w realia czystego cyberpunku. Areną zdarzeń jest Asgard Arcology- wielopoziomowe miasto, u którego podstaw żyje biedota, środek to strefa przemysłowa, zaś góra zamieszkana jest przez elitę polityczną i intelektualną. Naszym protagonistą jest Jesse Lord- najemnik, świeżo pojmany i uwięziony w niewiadomym celu w klinice tajemniczego McCoya. Niebawem kontaktuje się z nim A.I. Omega. Nieoczekiwany sojusznik oferuje pomoc w ucieczce, wyjaśnia całą sytuację, wyjawia miejsce pobytu pierwszego kompana i... Gra jest nasza. Z jednej strony, fabularnie Cyberlords trąci sztampą. Z drugiej to wciąż gra na komórki i jeśli wziąć na to poprawkę, jest całkiem nieźle. Owszem, linia fabularna nie jest ani oryginalna ani długa (niecałe 5 godzin na normalnym poziomie trudności). Mimo to widać, że autorzy się starali i pod względem ogólnego klimatu nie mam grze nic do zarzucenia. Polecam także dociągnąć Cyberlords do końca, w momencie, gdy myślałem, że nic już mnie nie zaskoczy, pojawił się całkiem oryginalny zwrot akcji. Ponadto Cyberlords oferuje trzy różne zakończenia (zależne co prawda od końcowego wyboru, ale tego typu pójście na łatwiznę nie jest obce nawet najwyższej klasy tytułom). Summa summarum, historia opowiadana przez Cyberlords nie poraża oryginalnością, jednak dobrze spełnia swoje zadanie.

Scenariusz scenariuszem, a co z samą rozgrywką? Zacznę od wad: jest za łatwo (ale wybór wyższego poziomu trudności może być złotym remedium) i bywa monotonnie (ale wybór wyższego...blablabla...). Naprawdę, tylko tyle. Drużynę (maksymalnie cztery osoby) bądź pojedyncze postacie przemieszczamy wskazując miejsce docelowe. Analogicznie rozwiązano walkę. Nad wszystkim pieczę sprawuje aktywna pauza. Zero chaosu, zero frustracji, pełna kontrola nad poczynaniami uzbrojonej po zęby ekipy. A skoro już przy tym jesteśmy, rzućmy okiem na ekwipunek. Czegoż tutaj nie ma! Miecze, karabiny, hełmy, pancerze, apteczki, granaty, zautomatyzowane wieżyczki... Oraz, co jest obowiązkową wisienką na cyberpunkowym torcie, implanty. Jest ich tuzin, wszelakiego rodzaju; zarówno bierne (np. zwiększenie prędkości czy regeneracja zdrowia), jak wymagające aktywacji (np. hakowanie). Każdy członek drużyny ograniczony jest do czterech różnych implantów, po jednym na część ciała: głowę, ręce, tułów, nogi. Implanty to zarazem erpegowe oblicze Cyberlords. Każdy implant posiada trzy poziomy rozwoju, wykupywane za zdobyte punkty doświadczenia. W tym miejscu muszę jednak wspomnieć, iż bez najmniejszych kłopotów przeszedłem całą grę nie bawiąc się w taktyki bardziej wyszukane niż staropolskie „huzia na Józia!”. Mimo to podejrzewam, że na wyższych poziomach trudności (hard i brutal) korzystanie z bardziej finezyjnych rozwiązań może być nieodzowne. Zwłaszcza, że amunicja jest tu uniwersalna, acz limitowana, co zmusza do uzupełniania jej niedoborów na drodze kupna i/lub zdobycia w terenie. Muszę też pochwalić kapitalne wyszukiwanie ścieżek, niby detal, ale przez całą grę drużyna ani razu nie błąkała się po mapie; wspaniałe udogodnienie.

O stronie audio Cyberlords się nie wypowiem (stała bolączka gier w Javie). Grafika z kolei jest przyjemna i czytelna. Lekko komiksowa, świetnie oddaje klimat cyberpunkowej metropolii. Grafiki przedmiotów i mordek postaci także cieszą oko, nawet na niewielkim ekraniku telefonu. Niestety, Cyberlords cierpi na bolączkę powtarzalności lokacji i przeciwników. Całe miasto wygląda podobnie; kilkanaście pierwszych minut rozgrywki odsłania wszystkie wizualne karty. Rozumiem specyfikę realiów, jednak autorzy zdecydowanie mogli się pod tym względem bardziej postarać.

Reasumując i nawiązując do wstępu: polecam Cyberlords każdemu, kto tak jak ja posiada telefon starszego typu. Użytkownicy Androida również mają szansę dobrze się bawić, zwłaszcza odpowiednio dawkując sobie porcje rozrywki. Jeśli ktoś do tego jest miłośnikiem cyberpunku – niech bierze w ciemno. Nie jest to gra idealna, lecz widać, że ktoś się do niej solidnie przyłożył.

Plusy:
+ klimat i realia;
+ zróżnicowany ekwipunek;
+ system implantów;
+ przyjemna wymiana ognia;
+ ładna grafika;
+ potrafi zabłysnąć i zaskoczyć.

Minusy:
- krótki czas gry;
- niczym niewyróżniająca się fabuła;
- powtarzalność lokacji i przeciwników;
- zbyt niski normalny poziom trudności;
- w większych dawkach monotonna.


Moja ocena: 5/6


Autor: 5


Obrazki z gry:
Tniemy i leczymy. Ekwipunek w otoczeniu rozpierduchy. Więcej walki. A tu już wyższa rozdzielczość - różnica kolosalna.

Dodane: 23.05.2013, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.