Cyberpunk: The Arasaka's Plot
Wydania
2007()
Ogólnie
Flashback opatrzony erpegowymi statystykami. Serio serio. Gra osadzona w świecie papierowego
Widok
boczny
Walka
zręcznościówka

RECENZJA

Gra Cyberpunk: The Arasaka's Plot przyciągnęła mnie atrakcyjnymi screenami i bardzo niską ceną. Po zainstalowaniu okazało się, że dostałem więcej niż się spodziewałem. Gra jest po prosty świetna. Najprościej określić ją jako Flashback opatrzony statystykami. Starsi gracze z pewnością pamiętają przygody Conrada B. Harta i jego starcie z kosmitami w tamtej wspaniałej grze. Bohaterem tej gry jest Sam Gibson (miłośnicy książek w cyberpunkowych klimatach powinni rozpoznawać nazwisko), najemnik, któremu Korporacja Arasaka zleca infiltrację bazy Militechu oraz przydziela netrunnera do pomocy. Gibson nie obdarza jednak zaufaniem swojego nowego współpracownika i postanawia wykonać zadanie z kimś zaufanym - netrunnerką o imieniu Ka. Dość szybko jesteśmy świadkami fabularnego twistu i sytuacja okazuje się bardziej skomplikowana niż to się na początku wydaje.

Ale zaraz, zaraz. Ktoś zapyta o co chodzi z tym Militechiem, Arasaką i netrunnerami. Otóż gra osadzona jest w świecie "papierowego" RPG Cyberpunk 2020. Miejscem akcji jest fikcyjne Night City znajdujące się na zachodnim wybrzeżu USA, w pobliżu San Francisco. Jest to świat po załamaniu społeczno-ekonomicznycm, w którym megakorporacje walczą między sobą o wpływy. Netrunner zaś, jest to jedna z klas postaci w tym systemie i jest to ktoś w rodzaju hackera. Należy też wspomnieć, że Cyberpunk: The Arasaka's Plot jest grą licencjonowaną przez wydawcę systemu: R. Talsorian Games.

Rozgrywka jest niemalże żywcem skopiowana z Flashbacka. Gibson porusza się jak bohater tamtej gry - strzela, biega, skacze po platformach, łapie się ich brzegów, przeskakuje nad rozpadlinami i przeciska się przez wąskie przejścia. Na potrzeby telefonów komórkowych sterowanie zostało nieco uproszczone - w trakcie biegu bohater sam daje susa przez przepaść albo efektownie przeskakuje przez niskie przeszkody. Jednak w odróżnieniu od Conrada, postać Gibsona można rozwijać. Co jakiś czas trafiamy na pojemniki z coraz lepszymi spluwami (z których każda opatrzona jest kilkoma statystykami) albo z implantami dodającymi lub zwiększającymi zdolności. Można ulepszyć bohatera w takich sferach jak: hackowanie, unikanie ataków, zadawanie obrażeń poprzez staranowanie lub spadnięcie na wroga, cichy chód, zwiększenie szans na zadanie obrażeń krytycznych oraz dodatkowy rzut k6 przy zadawaniu ciosów. Można też znaleźć czasem w skrzynce zbroję, dzięki której postać może oberwać kilka razy zanim zacznie tracić HP. Zbroje można też zabierać pokonanym wrogom.

Walczymy przede wszystkim z żołnierzami korporacji. Większość z nich jest wyposażona w broń palną. W późniejszych etapach dochodzą ninja, nożownicy i cyborgi. Przez całą grę mamy też do czynienia z latającymi kapsułami, które nacierają na bohatera, kiedy tylko go dostrzegą. Starcia są dość proste, rzadko walczymy z kilkoma przeciwnikami naraz. Mimo wszystko, poziom trudności rośnie i jeśli nie znajdziemy sposobu na niektórych wrogów to można łatwo zginąć. W walce Gibson posługuje się dwoma pistoletami. Jest nieskończona liczba amunicji, ale broń trzeba co jakiś czas przeładowywać. Jeśli znajdziemy się blisko wroga, wtedy postać atakuje ciosem z kolby.

Za pokonanych przeciwników dostajemy punkty doświadczenia. Otrzymujemy je również m.in. za takie akcje jak uniki albo udane hackowanie. Nie zauważyłem jednak żadnego wpływu EXP na rozwój postaci. Być może doświadczenie zwiększa współczynniki, których w mojej wersji gry nie było na karcie postaci (o różnicach między wersjami gry w różnych rozdzielczościach piszę poniżej).

Jednym z elementów rozgrywki, którego nie było we Flashbacku jest hackowanie terminali komputerowych. Początkowo tą czynność wykonuje za nas netrunnerka, z którą Gibson pracuje, jednak wkrótce coraz kolejne komputery są poza jej zasięgiem albo nie mają związku z fabułą. W takich przypadkach do roboty należy zabrać się samemu. Hackowanie polega na rozegraniu minigierki, której zasady przypominają znaną grę zręcznościową, w której kierując pajączkiem należało zająć 80% pola, nie dając się przy tym dotknąć różnym przeszkadzajkom. Tutaj kierujemy czymś w rodzaju impulsu i zaznaczamy fragmenty pola, żeby je odsłonić. W określonym czasie należy znaleźć cztery cyfry kodu. Po znalezieniu odpowiednich implantów pola z cyframi są zaznaczone, co znacznie ułatwia hackowanie.

Bardzo spodobało mi się wyniesienie rozgrywki poza samą grę. Otóż po zhackowaniu niektórych terminali dostaje się kody lub hasła do wpisania w konsoli znajdującej się na oficjalnej stronie gry (http://www.lemonquest.com/sites/cyberpunk/eng/index.html - w chwili gdy piszę ten tekst, strona jest, niestety, nieaktywna). Czasem można dzięki temu dotrzeć do informacji rozwijających fabułę, a czasem dostajemy mapy poziomów do ściągnięcia albo cheaty do gry. Na stronie można też znaleźć kody do wpisania w odpowiednich terminalach w grze, dzięki czemu dostaje się dostęp do niezłych pukawek. Bardzo fajny patent z tą interakcją gry ze światem rzeczywistym. Można się poczuć jak prawdziwy netrunner.

Kolejną rzeczą, którą zaliczam na plus (i to wielki) to niewielkie różnice między wersjami w poszczególnych rozdzielczościach. Na swojego Samsunga E250 ściągnąłem kiedyś obydwie części Might & Magic Gameloftu i trochę się zawiodłem tym, że w porównaniu z wersjami na mocniejsze telefony, gry które dostałem były okrojone (z M&MII to już w ogóle slasher z eRPeGa się zrobił), a cena była taka sama. Nie miałem co prawda do czynienia z Cyberpunkiem w rozdzielczości 240 x 320, ale sądząc po screenach, w wersji 128 x 160 uproszczeniu uległa jedynie grafika oraz karta postaci (niektóre współczynniki są ukryte). Pod względem rozgrywki i fabuły dostałem to samo co posiadacze bardziej zaawansowanych telefonów.

Graficznie Cyberpunk: The Arasaka's Plot (CAP - fajny akronim) prezentuje się świetnie. Muszę powiedzieć, że jest to najładniejsza gra, z jaką miałem do czynienia w rozdziałce 128 x 160. Tła oraz modele postaci oraz są szczegółowe, animacja zaś zachwyca. Gibson rusza się jak prawdziwy człowiek, z gracją wykonuje wszystkie ruchy (podoba mi się animacja przeładowywania broni i wspinania się na platformy, o przesadzaniu niskich murków już wspominałem). Jedynie poziomy, których akcja dzieje się w dżungli (kolejny ukłon w stronę Flashbacka) za tło mają zieloną bitmapę. W większej rozdzielczości ten minus nie występuje. Na uwagę zasługują też animowane wstawki, którymi gra jest okraszona i które wykonane są w stylu wiecie-jakiej-gry. Po zobaczeniu intra byłem zachwycony tym, ile programistom udało się wycisnąć z tak skromnego sprzętu.

Jeśli chodzi o sferę audio, to też jest bardzo dobrze. Ścieżka dźwiękowa składa się z sześciu krótkich kawałków. Do każdego rodzaju scenerii (miasto, dżungla, siedziba korporacji, itp.) dopasowana jest inna melodia. Całość utrzymana jest w mrocznych, cyberpunkowych klimatach. OST w formacie midi można ściągnąć ze strony gry. Niestety, jak to już jest na komórkach - albo muzyka albo dźwięki. Nie uświadczymy więc tutaj odgłosów strzałów, wybuchów czy czegokolwiek innego.

Grę polecam przede wszystkim fanom systemu Cyberpunk 2020 oraz tego typu klimatów w ogóle. Na pewno spodoba się również tym, którzy grali kiedyś we Flashbacka. Pozostałym osobom również proponuję zapoznać się z przygodami Gibsona. Gra jest naprawdę solidna, a za taką cenę (zapłaciłem 3 złote + VAT) nie spotyka się tak dobrego jakościowo produktu.

Moja ocena: 5/5


Autor: 5


Obrazki z gry:
Flashbackowate intro. Flashbackowate intro. Flashbackowata akcja. Flashbackowata akcja. Flashbackowate walki. Flashbackowate walki. Zupełnie nie-flashbackowate erpegowe współczynnik! Zupełnie nie-flashbackowate erpegowe współczynnik!

Dodane: 03.12.2010, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.