Knight Tales: Land of Bitterness
Wydania
2006()
Ogólnie
Action rpg z niesłychanie kolorową grafiką, w zamierzeniach pierwsza część serii, ale chyba nici z tego. Czas potrzebny do ukończenia: 2 godziny.
Widok
izometr
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Komórkowa progresja
Telefony komórkowe już od dawna nie służą tylko do rozmowy. Surfowanie po sieci, wysyłanie maili, funkcja nawigacji, robienie zdjęć i filimów to standard. Teraz są to multimedialne potwory, na których można znaleźć coraz ładniejsze i bardziej rozbudowane gry. Czasy gdy komórkowe granie kojarzyło się ze Snake'iem minęły bezpowrotnie. Knight Tales to właśnie przykład postępu poczynionego przez produkcje na przenośne telefony.

Powrót do domu
Nasz bohater Gust powraca w ojczyste strony po udziale w wojnie. Niestety droga do miejsca urodzenia jest zablokowana, co zmusza go do obrania innej trasy. Po drodze ratuje wróżkę, która pomaga mu w powrocie do domu. Na miejscu okazuje się jednak, że wioska od dawna jest opustoszała, a mieszkańcy nie żyją. Podobno za zaistniałą sytuacją stoi osoba o imieniu Clara, co zbiega się z imieniem przyjaciółki bohatera. Rycerz postanawia zbadać sprawę, co będzie główną osią fabularną w grze. Będąc przy fabule muszę wspomnieć o tym, że rozwija się ona bardzo nieprzewidywalnie, za co producentom z Devalley należą się oklaski. Knight Tales to w zamierzeniu pierwsza część cyklu, jednak póki co nie znalazłem informacji o sequelu, a minęły już 4 lata od premiery. Dlatego nie zdziwcie się otwartym zakończeniem.

Cukierek dla oczu
Grafika jest miodzio. Gameboy Advance nie powstydziłby się takiej jakości. Jest kolorowo, tła są szczegółowe. Postać głównego bohatera jest duża i zaskakująco dobrze animowana. W przerywnikach fabularnych uświadczymy niezłe arty postaci. Oczywiście można zauważyć pewną szablonowość w lokacjach i mały, a do tego słabo animowany garnitur oponentów. Ogólne odczucie jest jednak jak najbardziej pozytywne. Eksploracji towarzyszy kilka kawałków muzycznych, które da się wysłuchać bez krzywienia się. Odgłosów niestety nie uświadczymy.

Kieszonkowa Alundra
Systemowo można zauważyć podobieństwo do Alundry. Podobny widok kamery, podobny system walki. Przeciwników klepiemy jednym guzikiem w czasie rzeczywistym, bez odrobiny jakiejkolwiek finezji. Kolejne lokacje odkrywamy wraz z kolejnymi uratowanymi wróżkami. Dają one możliwość otworzenia wcześniej niedostępnej drogi, jest to rozwiązanie znane na przykład z Castlevani czy Zeldy. Na mniejszą skalę ma się rozumieć. Dla przykładu ognista wróżka niszczy lodowe bloki tarasujące przeście. Wróżek mamy trzy typy, plus do niektórych miescówek potrzebny jest klucz. Ot cała filozofia. Elementy rpg występują w szczątkowej ilości. Ubijając zastępy wrogów zdobywamy expa, który przekłada się na levele, a za tym idzie większa ilość hp. Są dwie statystyki mianowicie atak i obrona. Nie wzrastają z levelami, ale wraz z ulepszniem miecza i pancerza. Występują także itemy leczące, które używane są automatycznie, gdy punkty życia spadną poniżej zera.

Epilog
Przygoda w świecie Knight Tales kończy się po niespełna dwóch godzinach, pozostawiając niedosyt. Nawet jak na komórkowego rpga jest to stanowczo za krótko, zwłaszcza porównując do Hero Lore dla przykładu. Ładna grafika i przede wszystkim oryginalne rozwiązanie fabularne ratują tą produkcję. Szkoda tylko, że nie dane jest mi póki co dowiedzieć co dalej dzieje się z Gustem. Może w przyszłości?
Gra testowana na SE k550i

Plusy
+ bardzo ładna grafika 2D
+ oryginalna fabuła

Minusy
- długość gry (właściwie krótkość)
- mikra ilość rpg (tak naprawdę tylko levelowanie)
- niski poziom trudności

Moja ocena: 3/5


Autor: 3


Obrazki z gry:
Knight Tales: Land of Bitterness (Komórki (inne)) Obrazki (na razie) kradzione z sieci. Obrazki (na razie) kradzione z sieci. Może kiedyś uda się je podmienić na własne. Może kiedyś uda się je podmienić na własne. I tak, wiem, że... I tak, wiem, że...

Dodane: 20.10.2010, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.