Puzzle Quest: Warlords
Wydania
2008()
Ogólnie
Komórkowa konwersja baaaardzo miodnego tytułu z dziesiątków (ok, trochę przesadzam) innych sprzętów do grania - niestety ze względu na ograniczenia komórek - mocno pocięta i ze zmienioną (uproszczoną) fabułą. Ale zabawa i tak przednia!
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Oj ciężko u mnie ostatnio z grami. Co zresztą widać po częstości z jaką je ostatnio opisuję. No ale jak wiadomo wódz czuwa, więc trzeba pisać. Dziś będzie to kolejna komórkowa gra, bo tylko takie są odpowiednio "długie" by mnie za szybko nie znudzić;-) Wybór padł na przenośną wersję Puzzle Quest. Jak już mi się udało ustalić, jest ona inna od wydań na pozostałe platformy. Choć wydaje mi się, że jedyne różnice są jedynie w warstwie fabularnej. No ale zacznijmy od początku.

Tuż po rozpoczęciu gry mamy do wyboru 4 klasy postaci. Różnią się one lekko schematem rozwoju oraz zdolnością do posługiwania się różnymi elementami. Ale o tym nieco później:) Gdy już jesteśmy za tym etapem rozpoczyna się cała zabawa. A początek jest dość typowy. Na swojej drodze spotykamy starca, który uważa, że jesteśmy bohaterami, których jedynym zadaniem jest uratowanie świata. Ale zamiast nam pomagać i wychwalać, rozkazuje nam ubić jakiegoś biednego stwora, by udowodnić że naprawdę jesteśmy owymi wybrańcami. No widzicie, kolejna gra i kolejny niezdecydowany szaleniec;) Ale cóż, ciężkie jest życie bohatera. Po udanej walce dziadzio mówi nam już więcej. Otóż jesteśmy strażnikami żywiołów i musimy dbać o to by były w równowadze i tak dalej. Jak widać, daje nam to dość duże pole do radosnego wycinania przeciwników. I właśnie na tym polega cała gra. Chodzimy od lokacji do lokacji i pokonujemy złe stwory w walce. Po jakimś czasie fabuła się nieco komplikuje, dochodzą nowe NPCe - a w sumie to cały a raczej cała jedna. Jest to dość typowe, ale w sumie to w dobrej rozrywce nam nie przeszkadza, bo to nie jest główna atrakcja tej gry. I jak to w RPGach bywa są także misje poboczne - ale także polegają na zasadzie: idź do lokacji i wytnij przeciwnika wzamian za złoto i doświadczenie.

Teraz wypada się zająć najciekawszym i najbardziej wciągającym elementem gry. I niestety nie jest on tak bardzo RPGowy jak być powinien. Pomimo, że są to walki to z typową bitwą mają mało do czynienia. Otóż polegają one na na małej grze logicznej - układamy kamyczki w linie składająca sie z minimum 3 takich samych. Oczywiście za 4 i 5 w linii dostajemy dużo większe bonusy. I tak za ułożenie kolorków zyskujemy odpowiednią ilość many, którą możemy użyć do czarów; za gwiazdki - zdobywamy doświadczenie; za monety - pieniądze, a czaszki służą do atakowania wroga. Oczywiśćie, jako że jest to RPG spory wpływ na walkę mają współczynniki naszej postaci, choć ich główny wpływ to zwykle zwiększenie zadawanych obrażeń opartych na jednym z żywiołów, bądź ataku "wręcz" czaszkami. Wpływają także na inicjatywę - a uwierzcie mi, rozpoczęcie bitwy to połowa sukcesu w niej. By nie było tak monotonnie mamy jeszcze dwie inne odmiany bitew. Pierwszą z nich jest próba nauki czaru, którego używa wróg. Bijemy się wtedy z nim o to kto szybciej zdobędzie odpowiednią ilość many. Wtedy czaszki nie odbierają punktów życia, tylko losowo wybraną mane. W moim przekonaniu jest to najtrudniejszy rodzaj bitwy, a przynajmniej przy taktyce przyjętej przeze mnie, która opierała się głównie na walce czaszkami. Drugim a może raczej trzecim rodzajem jest "bitwa" z naszą bronią - w celach jej zespolenia z umagicznieniem. Polega to na samodzielnej walce - za zadanie mamy zebranie odpowiedniej ilości buteleczek, a żeby nie było za łatwo - występują one dość rzadko.

Współczynników, o których wspomniałem wcześniej jest o ile dobrze pamiętam siedem. Możemy je rozwijać albo poprzez awans /niestety jesteśmy ograniczeni tylko do 20 poziomu, który zdobywa sie dość szybko:P/ lub poprzez naukę w miastach za pieniążki, które zdobywamy podczas bitwy. Cztery z nich odpowiedzialne są za cztery żywioły - cechy ważne dla maga, pozostałe zaś za "fizyczne" aspekty - takie jak: szybkość, siła ataku czaszkami oraz liczba punktów życia. Według mnie najważniejszy jest ten odpowiedzialny za szybkość - bo znacząco ułatwia walkę.

Kolejnym RPGowym elementem są przedmioty. Choć prawdę powiedziawszy jest to jeden przedmiot, który możemy ulepszać /wspomniane wyżej zespalanie/. Jednak, by nie było za fajnie, naraz możemy mieć tylko 3 ulepszenia. A ich wybór jest dość spory, choć jak zwykle to bywa, dopiero pod sam koniec uzyskujemy najciekawsze. A ich dobór wynika z przyjętej taktyki: jedni wezmą zwiększenie zwykłego ataku, a inni cech magicznych.

Ostatnim aspektem gry który można by opisać jest jej oprawa audiowizualna. O dźwiękach sie nie wypowiem jak to zwykle było, gdyż komórka na wykładach jest najczęściej wyciszona;-) co do samej grafiki natomiast - można powiedzieć, że jak na komórkę to jest bardzo ładna, zwłaszcza portrety postaci i efekty podczas walki. Troche gorzej wyglądają symbole postaci na mapce głównej, ale to jest mało znaczący detal.

Ogólnie dostaliśmy całkiem przyjemną grę na telefony przenośne i do tego strasznie wciągającą, zwłaszcza jak się ma do wyboru słuchanie wykładu z prawa;) Jedynymi minusami mogą być jedynie jej długość /ledwo się zacznie i już koniec!!/ oraz fakt, że do końca to nie jest czyste RPG, ale i tak POLECAM!

Moja ocena 8/10


Autor: 4


Obrazki z gry:
Puzzle Quest: Warlords (Komórki (inne)) Puzzle Quest: Warlords (Komórki (inne)) Prawda, że mimo wszystko ładne? Prawda, że mimo wszystko ładne? Jak ja lubię tą grę... :-) Jak ja lubię tą grę... :-)

Dodane: 04.04.2008, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.