Adventure Quest
Wydania
200?()
Ogólnie
Sieciowy rpg zrobiony we flashu. W zasadzie MMORPG to to nie jest, bo gra się samemu, innych graczy podczas rozgrywki spotkać nie możemy. Częściowo płatne - jednorazowa opłata pozwala na dostęp do części obszarów i zadań.
Widok
boczny
Walka
turówka

RECENZJA

CRPG-ów online widziałam już wiele i wciąż powstają nowe. Kuszą przepiękną grafiką i przerażają ogromnymi wymaganiami sprzętowymi, a comiesięczne opłaty sprawiają, że wiele osób może co najwyżej pooglądać sobie screeny i pomarzyć o grze. Jest też sporo darmowych - w wiele z nich grałam, po kilku tygodniach nudziły mi się i znikały z dysku jeszcze szybciej niż się pojawiły... Jest jednak pewna produkcja do której wracam niezmiennie od ponad dwóch lat. Nie posiada oszałamiającej oprawy graficznej czy muzycznej, a jednak przyciągnęła mnie jak magnes. Mowa o Adventure Quest - RPG online zrobionym we... flashu.

Mała uwaga: ta gra nie do końca pasuje do kategorii w której się znalazła, gdyż nie ma tu żadnej możliwości kontaktu między graczami, pomijając forum. Bardzo, bardzo ożywione forum.
Po drugie: gra jest darmowa, ale część obszarów i zadań zarezerwowana jest dla posiadaczy płatnego konta (jednorazowa wpłata w wysokości $ 14.95). Które zresztą posiadam - spadek po zabawie z firmami wysyłającymi płatne maile...

Grafika jak na grę przez przeglądarkę jest bardzo dobra - zarówno tła jak i sylwetki postaci są szczegółowe i narysowane w sposób przypominający momentami japońskie produkcje. Widać to zwłaszcza w miastach i wnętrzach sklepów. Natomiast wygląd niektórych przeciwników pozostawia nieco do życzenia - dotyczy to zwłaszcza stworów które istnieją w grze od dawna, kiedy jeszcze zdolności rysunkowe autorów stały na sporo niższym poziomie. Stosunkowo niedawno zresztą nastąpiła całkowita zmiana szaty graficznej - miasta, postacie niezależne, tła walki zostały narysowane od nowa. I cieszcie się, że nie widzieliście jak to wyglądało wcześniej...
Z muzyką jest natomiast tak, że jej nie ma w ogóle. Jest co prawda kilka efektów dźwiękowych pojawiających się w momencie użycia broni poszczególnych żywiołów, ale mam dobrą radę: wyłączcie to od razu i uruchomcie Winampa lub wieżę.

Tworząc nową postać podajemy tylko jej imię i określamy wygląd. Żadnego wyboru klasy czy określania współczynników. Brzmi przerażająco, ale na szczęście nie jest aż tak źle. Po każdym wzroście poziomu dostajemy punkty umożliwiające podniesienie wybranej statystyki. Ale nie wystarczy kliknąć na plusik żeby stać się silniejszym. Należy udać się do trenera, zapłacić odpowiednią kwotę, a co więcej - pokonać go w walce. Dopiero wtedy rośnie wybrana przez nas cecha. Klasy postaci są również rozwiązane w niecodzienny sposób, są one bowiem przypisane do zbroi. A więc aby zostać magiem wystarczy założyć odpowiednie ciuszki. Natomiast w celu zdobycia umiejętności klasowych udajemy się do odpowiedniego nauczyciela i wykonujemy dla niego kolejne zadania. Po każdym zwycięstwie rośnie nasz poziom w danej klasie i dostajemy dodatkową umiejętność lub poprawę współczynników zbroi klasowej (obrona / odporność na poszczególne żywioły). Szkoda tylko że większość tych umiejętności jest kompletnie nieprzydatna, a dostęp do części z nich mają tylko posiadacze płatnego konta.

Zanim ruszymy do boju wypadałoby nieco uzbroić naszego herosa. Wybierać możemy spośród wielu rodzajów broni, zbroi i tarcz. Naraz możemy jednak nosić tylko po osiem rzeczy z każdego rodzaju, przy czym 7 z nich zajmują rzeczy kupione w sklepach (lub będące nagrodą za zadania), ósmy slot zajmowany jest przez startowy sprzęt lub zdobywane w questach przedmioty tymczasowe (potężniejsze od zwykłych, ale znikające po wylogowaniu - nic jednak nie stoi na przeszkodzie żeby wykonać to zadanie jeszcze raz i dostać ponownie ulubioną zabawkę). Możemy zabrać też ze sobą po osiem zaklęć i zwierzaków - tu już mamy dowolność w wyborze. Każda z broni należy do jednego z ośmiu żywiołów i jednego z trzech typów - melee, magic i ranged, a każda ze zbroi i tarcz charakteryzuje się określoną odpornością na poszczególne żywioły i rodzaje zadawanych obrażeń. To samo dotyczy oczywiście także wrogów - jak widać trzeba się nieźle namęczyć żeby dobrać sobie sprzęt na każdą okazję. Jeśli dodam do tego fakt, że nie wszystko jest dostępne od razu (poszczególne przedmioty mają wymagania odnośnie poziomu postaci, część jest dodatkowo koszmarnie droga), niektóre dostępne są przez kilka dni aby później zniknąć na zawsze (często pojawiają się z okazji świąt: lawina prezentów gwiazdkowych czy królikołak), to macie już pełny obraz sytuacji. Naprawdę trzeba się wysilić żeby się w tym wszystkim połapać...

Statystyki dla odmiany są mało skomplikowane: siła, zręczność, inteligencja, wytrzymałość, charyzma i szczęście, przy czym dwie ostatnie mają niewielkie znaczenie i przez większość graczy nie są rozwijane. Do tego punkty życia, many, poziom postaci i lista odporności.

Może w końcu kilka słów o tym, co stanowi esencję tej gry - walkach. Rozgrywane są one w turach, po jednej stronie widzimy swojego dzielnego bohatera, po drugiej jakąś paskudę (lub kilka). Przed każdą turą możemy dobrać sobie ekwipunek na walkę (tak, nawet zmieniać zbroję, i to wielokrotnie - już ja to widzę w rzeczywistości ;) ), a następnie rzucić się na wroga lub skorzystać z zaklęcia. Przeciwnik nie pozostaje nam oczywiście dłużny. I tak w kółko, aż na placu boju pozostanie tylko jeden lub weźmiemy nogi za pas. Nie ma przy tym możliwości swobodnego łażenia po terenie gry - interface przypomina raczej przygodówkę - kilka kliknięć i jesteśmy w sklepie lub na polu walki.

Historia świata jak na RPG online przystało niespecjalnie rozbudowana. Jesteśmy sobie poszukiwaczem przygód w, jak to zwykle bywa, nękanej przez wszelkiego rodzaju niemilców krainie Lore. Jej stolicą i naszą główną bazą wypadową jest miasto Battleon (ciekawa jestem kto tą nazwę wymyślił...) gdzie można znaleźć sklep z wszelakim żelastwem, maga chętnego nauczyć nas paru zaklęć za odpowiednią opłatą czy sklepik zoologiczny gdzie można kupić sobie zwierzątko które chętnie pomoże nam w walce. Jeśli się dobrze rozejrzymy i pogadamy z mieszkańcami to i zadanko jakieś do wykonania się może znajdzie...

Jedyną szansą aby dowiedzieć się czegoś więcej o historii są zdarzające się okresowo najazdy wrogich sił, poprzedzone zwykle mniej lub bardziej interaktywnym wprowadzeniem. Jest ono przedstawione w formie questów lub statycznych wstawek (jak np. w Fire Emblem), z których każda jest tylko częścią większej układanki. Fragmenty tych opowieści poznajemy stopniowo, a zwroty akcji bywają czasem naprawdę zadziwiające. Ale zwykle i tak kończy się tak samo: wszyscy gracze kontra armia wroga reprezentowana niestety tylko przez obrazek pola bitwy i niby-termometr zapełniający się w miarę wyżynania wrogich sił. Potem tylko pozostaje zgarnąć nagrodę ukrytą w złotym kuferku i wracać do domciu.

Co mnie jednak urzekło w AdventureQuest? Dwie rzeczy. Po pierwsze - ten świat ciągle się zmienia. Nie ma tygodnia żeby coś nie zostało dodane - a to nowy przedmiot, przeciwnik, quest, fragment historii... I chociaż nie gram regularnie, to co parę dni sprawdzam co tam nowego w AQ. Po drugie - doskonały, a rzadko spotykany kontakt autorów z graczami - każdy znaleziony błąd jest natychmiast poprawiany, wiele sugestii graczy zostało wprowadzonych do gry. Płaszczyzną kontaktu jest forum - które po prostu tętni życiem, a codziennie pojawia się na nim z tysiąc nowych postów /o, to prawie jak na naszym;-) - JRK/. Często można spotkać na nim członków ekipy odpowiadających na pytania, wyjaśniających wątpliwości, czy po prostu gadających z użytkownikami jak równy z równym. Widać że naprawdę szanują graczy - nie ma tu mowy o tak często spotykanej niestety postawie "jak masz za darmo to siedź cicho i graj, a jak nie to wypad". Niesamowita jest również społeczność graczy - kłótnie zdarzają się rzadko, ludzie są naprawdę chętni do pomocy, a pisane przez wielu historie postaci czy świata Lore świadczą o ich zaangażowaniu w grę.

Pozostaje mi już tylko ocena. I będzie to bardzo trudne. Z punktu widzenia Guardiana (posiadacza płatnego konta) gra jest rewelacyjna, a ogrom możliwości poraża. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że to co dostępne jest dla zwykłych graczy to tylko połowa gry i zawsze będzie pojawiał się pewien niedosyt, czy może nawet żal do twórców. Mimo to uważam, że warto spróbować - w końcu nie trzeba nic ściągać, więc już po kilku minutach można zacząć grę.

Parę podpowiedzi na koniec:
1. Zwykli gracze nie są ograniczeni tylko do jednego miasta. Patrzcie w nowościach czy nie pojawia się Multi Quest (pięć postaci NPC stojących obok siebie) - stąd można dostać się w naprawdę wiele zwykle niedostępnych miejsc.Porozmawiajcie też z Elizabeth i wybierzcie "Visit Valencia" i poproście ją o "travel pass". Zwierzątko o które prosi dostaniecie u maga mieszając ze sobą Slattwob Dust->Bad Juice->Magma Leaf. Łapcie paszport i w drogę :)
2. Serwery gry są często zapchane. Jeśli wyświetli wam się strona z propozycją zakupu płatnego konta po prostu odświeżajcie do oporu - nie trwa dłużej niż kilka minut, a w końcu się wbijecie.

Moja ocena - 10/10


Autor: 5


Obrazki z gry:
Tawerna w trzecim mieście - Lolosii. Miasto Battleon - główna baza wypadowa. Walka - ten króliczek to moje zwierzątko :-) I jeszcze raz walka. Statystyki mojego hero, a tle rozdroża. Ekwipunek.

Dodane: 15.09.2005, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.