Avalon Code
Wydania
2008()
2009()
Ogólnie
Action rpg z ciekawym założeniem - świat ma ulec zagładzie, a my katalogujemy wszystko, co chcemy by trafiło do nowego świata.
Widok
izometr
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Początek końca...
Nadchodzi kres życia dla ludzi,
którzy zboczyli ze swej ścieżki.
Wypalę całą ziemię, a z popiołów
narodzi się nowy świat.
Moim pragnieniem jest
zawrzeć z tobą umowę.
Wyciągnij ramiona i przyjmij mnie,
poznaj prawdę i ją spisz.
Albowiem zapełnisz nadchodzący świat.
Tak długo jak istnieje korupcja,
płomień zniszczenia będzie przychodził,
aż do osiągnięcia prawdziwego oświecenia.


Tymi słowami, w dość luźnym tłumaczeniu, rozpoczyna się gra Avalon Code. Do wyboru mamy dwie postaci; chłopaka o śmiesznej fryzurze "na mnicha" oraz dziewczynę. Wybrany przez was bohater odpoczywa sobie na obrzeżach miasta Rhoan. Leży sobie nieopodal ogromnego monumentu, kiedy niesiona z wiatrem zakładka do książki ląduje wprost na jego dłoni. W tym momencie pojawia się światło i z tajemniczego monumentu wyłania się księga. Natychmiast zjawia się zakuty w zbroję rycerz, który twierdzi, że wyczuwa Księgę Przepowiedni i nakazuje bohaterowi, aby ją mu oddał. Próbuje go też nastraszyć i przemienia się w rogatego stwora przypominającego nieco minotaura. Uporać się z nim pomaga naszemu bohaterowi ognisty duszek, który wyskakuje z zakładki książki. Po krótkiej walce wyjaśnia, że świat ulegnie zniszczeniu. Osobę, która dzierży Księgę Przepowiedni wybrano, aby zapisywała na jej kartach wszystko to, co powinno się odrodzić w nowym, nadchodzącym świecie. Jak sami pewnie zauważyliście, gra zapowiada się całkiem przyzwoicie. Fabuła wciąga jak przysłowiowy odkurzacz i potrafi nieraz nas zaskoczyć. Świat jest bardzo bogaty i jest co "skanować". No właśnie... jak zapisywać w Księdze Przepowiedni? Otóż każda rzecz, zwierzę, czy istota ludzka posiada unikalny kod. Trzeba go zeskanować, a w praktyce znaczy to, że należy wcisnąć przycisk B, aby bohater walnął wybrany przedmiot Księgą, a ten z kolei od razu pojawi się na jej kartach. Jak wspomniałem, każdy przedmiot, czy stwór, posiada kod, którym możemy śmiało manipulować.

Wyobraźcie sobie goblina, w którego skład kodu wchodzi kamień. Dzięki temu jest on odporny na uderzenia i trzeba nieźle się namęczyć, aby go pokonać. Po zeskanowaniu goblina mamy jednak dostęp do tego kodu i śmiało możemy odebrać mu ten symbol kamienia. Sprawi to, że goblin nie będzie już tak odporny na ataki i łatwo go zranimy. W ten sposób możemy też ulepszać broń bohatera oraz jego ekwipunek.

Wspomniałem o ingerencji w kody przeciwników i ulepszaniu broni. Należy zatem opisać system walki. Otóż nie jest on wcale rozbudowany. Bohater może trzymać dwie bronie (miecze, bomby, topory, itp), w każdej dłoni po jednej sztuce. Za wykonanie ataku odpowiadają dwa przyciski, Y i X. Ot, cała filozofia. Najważniejsze jest jednak to, że zanim zmierzymy się z przeciwnikiem, to należy najpierw pobawić się jego kodem. Coś mu odebrać, coś dodać, ulepszyć swoją broń i kilkoma ciosami zniszczyć oponenta.

Dźwięk jest naprawdę bardzo dobrze dopracowany. Bardzo piękna piosenka Kana Yaumi Deep Forest sprawiła, że przez długi czas włączałem tylko intro i słuchałem tego utworu. Później zacząłem interesować się innymi piosenkami tejże pani. Wiedziałem, że znam jej głos. Okazało się, że słyszałem ją w Rune Factory 3 oraz w świetnym anime History's Strongest Disciple Kenichi. Jak w większości produkcji, ta także posiada voice-acting. Całkiem przyjemne i nie drażniące głosy.

Graficznie gra wygląda bardzo dobrze. Zdarzyło się jakieś załamanie przy jakiejś walce, kiedy na ekranie zbyt dużo się działo. Tereny, lokacje, wygląd postaci prezentują się całkiem ładnie. Pomijając jedynie głównego bohatera, w którego za nic nie mogłem się wczuć. Przeszkadzał mi jego zbyt dziecięcy wygląd oraz ta śmieszna fryzura.
No i teraz najważniejsze... Księga Przepowiedni. To ona jest główną atrakcją oraz bolączką tej gry. Wspomniałem, że jest ona czymś nowym, niespotykanym, świeżym. Problemem jednak jest przeglądanie kart księgi. Na początku bardzo ciężko jest się w niej połapać. Kartkowanie, w celu odnalezienia odpowiedniego kodu, strasznie wkurza. Jest wprawdzie spis treści, ale w każdym dziale może być masa kartek do przeglądnięcia. Na przykład w pewnym momencie gry musimy uratować umierającego kotka księżniczki. Potrzebny jest nam kod Jasności oraz Nadziei. Aby je odnaleźć musimy kartkować wszystkie zeskanowane postaci, przedmioty, stwory. Kiedy w końcu uda nam się znaleźć te kody, to znów musimy odnaleźć kartkę kotka. Takie przerzucanie kartek i poszukiwania są strasznie irytujące. Wygodniej byłoby, aby umieszczona została w tej księdze jakaś wyszukiwarka, który szybko znalazłaby pożądane przez nas kody.

Podsumowując recenzję chciałbym zaznaczyć, że za grę odpowiedzialne było studio Matrix Software, twórcy reedycji Final Fantasy III i IV na NDS. Czy ta gra im się udała? Według mnie tak. Interesujący zabieg z Księgą Przepowiedni, ciekawa fabuła, ładna grafika i przepiękna muzyka sprawiły, że gra stoi bardzo wysoko w moim osobistym rankingu gier na NDS. Wszyscy miłośnicy jrpg powinni zapoznać się z tym tytułem. Pamiętajcie jednak, że gra wygląda o niebo lepiej na konsoli niż na emulatorze.

Plusy:
+ piękna piosenka tytułowa
+ ładna grafika
+ skanowanie i przydzielanie kodów
+ księga Przepowiedni

Minusy:
- irytujacy wygląd głównego bohatera
- kartkowanie księgi Przepowiedni

Moja ocena: 8/10

Autor: 4


Obrazki z gry:
Obrazki kradzione i wybierane dość przypadkowo. Obrazki kradzione i wybierane dość przypadkowo. Dolny ekranik dane porządkowe, górny - akcja! Dolny ekranik dane porządkowe, górny - akcja! Graficzka podobno bardzo ładna, ale te obrazki tego jakoś nie oddają ^_^. Graficzka podobno bardzo ładna, ale te obrazki tego jakoś nie oddają ^_^.

Dodane: 15.08.2012, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.