Final Fantasy IV
Wydania
2007()
2008()
Ogólnie
Remake czwartej części jednej z najsłynniejszych serii jRPG (a co tam - w naszej części świata najsłynniejszej). Oryginalna gra była pierwszą wydaną na konsolę Super Nintendo. Klasyka gatunku, pierwszy Final Fantasy z "poważniejszą" fabułą, która nie razi ubóstwem do dziś.
Widok
izometr 3d
Walka
fazówka

RECENZJA

Final Fantasy IV... Pierwszy część serii, którą dane było mi ukończyć (no dobra, to była FF2US, ze wszystkimi tego konsekwencjami, mniejsza z tym;)). Gra, która na zawsze pozostanie w mym sercu, ważna, piękna, wyjątkowa. Odbyliśmy razem długą podróż. Poczynając od wspomnianego wydania z amerykańskiego SNESa (Final Fantasy 2, czyli wersja easytype, nie tylko łatwiejsza od "normalnej", ale też poważnie uproszczona), poprzez fanowsko przetłumaczoną "właściwą" czwórkę (10th anniversary edition), wydanie PSXowe (rendery początkowe/końcowe raczej odstraszały niż przyciągały;)), aż po wydanie kieszonkowe - Final Fantasy IV Advance, z bonusowym dungeonem, z lekkimi usprawnieniami. Za każdym razem tak samo miodna, za każdym razem wracałem do niej z przyjemnością... Nie oczekiwałem od niej niczego więcej ponad to, że była... Square-Enix postanowiło zrobić mi prezent. Final Fantasy IV DS to ta sama, przyjemna gra, wzbogacona o nową oprawę audiowizualną i... kilka usprawnień, z których część ma niemały wpływ na rozgrywkę.

Grafika
Obiektywnie patrząc nie jest zapewne ósmym cudem świata, jednak przeniesienie w trójwymiar tak staroszkolnej pozycji zakończyło się sukcesem. Nowych graczy z całą pewnością nie odrzuca, dla tych, którzy grę znają jak własną kieszeń jest taką nutką nostalgii - ta gra pozwala zobaczyć to, co do tej pory musiało być wzmacniane sporą dawką wyobraźni. Design postaci stoi na przyzwoitym poziomie, autorzy starali się zachować klimat oryginału, choć czasem łapałem się na tym, że nie do końca tak wyobrażałem sobie tę, czy inną postać. Scenki przerywnikowe, odtwarzane na silniku gry potrafią mocno uatrakcyjnić i tak przecież interesującą pozycję. Lokacje/ labirynty są miejscami lekko lekko przemodelowane, nie na tyle jednak, by się zgubić korzystając z map przygotowanych na potrzeby oryginalnej edycji gry;).

Dźwięk
Nawet wśród fanów serii znaleźć można takich, którzy mocno krytykują ścieżkę dźwiękową... Siódmego Finala (głównie za jego "midowatość"). Ci zapewne zawiodą się słuchając soundtracka z części czwartej, nieważne czy oryginalnego, czy dostosowanego do potrzeb niniejszej edycji. Ja ten kawałek muzyki po prostu lubię, dość wymienić "Red Wings", "Prelude" czy "Final Fantasy IV Theme". No i mamy voice acting. Co prawda tylko w kluczowych momentach, ale jest tego całkiem sporo. Cokolwiek jednak by o nim nie powiedzieć - buduje klimat gry, na równi z odświeżoną grafiką. Dla koneserów - purystów, gardzących angielskim dubbingiem w grach, a posiadających tak zwane programatory - ponoć istnieje możliwość takiej ingerencji w grę, by zachowując anglojęzyczne napisy "podmienić" głosy postaci na oryginalne, japońskie.

Fabuła
Historia przemiany mrocznego rycerza Cecila w paladyna, chociaż niespecjalnie wyszukana, zaś zwroty fabularne są dość mocno naciągane i mało wiarygodne - wciąga swoją dynamiką. Ta gra nie pozwala się nudzić. I chociaż weterani zaskoczeń nie przeżyją, będą chłonąć grę, bo zwyczajnie wciąż jest bardzo dobra, bo będą chcieli zobaczyć jak dana scena zostanie odegrana, przedstawiona. W ciągu tych kilkunastu (bądź kilkudziesięciu, jeżeli chcemy grę rozłożyć na czynniki pierwsze) godzin, gracz doświadczy szeregu różnorodnych emocji - jest złość (chociaż scena śmierci *** nie jest tak kultowa jak analogiczna z udziałem *** (FFVII)), bezsilność, akty poświęcenia, są zdrady i niespodziewane sojusze, a także powroty już opłakanych postaci. Jest też humor - w dużej mierze zawdzięczany rodzeństwu Palom/Porom. Ujmując to wszystko jednym zdaniem - ta gra nie zestarzała się fabularnie, a chociaż to tak naprawdę pierwszy Final Fantasy z "poważną" fabułą - autorzy nie mają się czego wstydzić (chociaż robota została na tym polu zrobiona 20 lat temu;)).

Nowości
Poza grafiką i dźwiękiem wprowadzono kilka zmian, niektóre z nich były dostępne na przestrzeni dziejów w kolejnych remakach (bestiariusz, dostęp do ścieżki dźwiękowej z poziomu gry, etc). Tutaj jednak podane są w wyjątkowo przyjemny sposób, dzięki opcji "theatre" możemy na przykład spokojnie obejrzeć sobie wspomniane wyżej kluczowe fragmenty gry). Pojawiły się głosy, że podniesiono nieco poziom trudności. Hmm... jako weteran tej gry trudno mi to jednoznacznie potwierdzić, było trudno dokładnie tam, gdzie problemy pojawiały się też w innych edycjach, poza tym do przeżycia. Najważniejszą nowością, mającą momentami wielki wpływ na rozgrywkę są zdolności (tzw. augments). Na przykład przypisując postaci zdolność "Draw attack" (wszystkie ataki fizyczne przeciwników, z wyjątkiem kontrataków, kierowane są właśnie w postać posiadającą tę zdolność) zapewniamy pozostałym postaciom względne bezpieczeństwo od ataków fizycznych (przynajmniej dopóki postać z tą zdolnością żyje;)), dzięki "counter" - (co oczywiste) każdorazowy kontratak po ataku fizycznym, "dualcasta" - pozwala na rzucenie dwóch czarów w jednej kolejce. Część tych zdolności dostaje się automatycznie, jednak spora ilość to dość dobrze poukrywane sekrety. Dodatkowy quest z Namingway'em (oryginalnie postać ta miała na celu umożliwienie zmiany imion postaciom, ze względu na wprowadzony voice acting nie ma możliwości zmiany imion bohaterów, toteż Namingway, jako bezrobotny poszukuje swojej ścieżki w życiu, parając się różnymi zajęciami;)). Każdy nowy zawód Namingway'a (wraz z profesją zmienia się też jego imię) wiąże się z zadaniem dla drużyny.

Reasumując
DSowa edycja czwartej części Final Fantasy to pozycja obowiązkowa dla każdego fana jRPG. Charakteryzuje się dość wysokim poziomem trudności, zapewniając godziwe wyzwanie. Dla tych, którzy nie mieli do tej pory kontaktu z tą częścią sagi - oddano do dyspozycji wartościową, kompletną pozycję. Z dobrą grafiką, okazjonalnym voice actingiem i sporą porcją sekretów. Oraz strawną fabułą, nie pozwalającą się nudzić ani przez chwilę. Dla weteranów i fanów gry... cóż, oni zapewne już dawno nowe wcielenie "czwórki" zaliczyli, otrzymując więcej tego samego w nowej oprawie. Oprawie na tyle bliskiej klimatu oryginału, by nie było podstaw do kręcenia nosem oraz na tyle atrakcyjnej - by uprzyjemnić kolejne godziny spędzone z tą wyjątkową grą.

Grafika - 8/10
Dźwięk - 8/10
Fabuła - 8/10 (lekko naciągane;)).
Atrakcyjność/grywalność/ogółem - 9,5/10


Autor: 5


Obrazki z gry:
Final Fantasy IV (Nintendo DS) Intro to zdecydowanie małe dzieło sztuki. Intro to zdecydowanie małe dzieło sztuki. Gierka mi się gryzła z emulatorem, więc obrazków mało i ciut pokaszanione. Gierka mi się gryzła z emulatorem, więc obrazków mało i ciut pokaszanione. Współczynniki i ekwipunek kaszaniły mi się niestety na emulatorze najbardziej. Współczynniki i ekwipunek kaszaniły mi się niestety na emulatorze najbardziej.

Dodane: 07.02.2010, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.