Skyborn

Wydania
2012()
Ogólnie
Steampunkowy rpg z wyższej półki - i autor zdaje sobie z tego sprawę, życząc sobie 15 dolców za pełną wersję gry.
Recenzje
Venra
Autor: Venra
05.08.2013

Steampunk w Rpg Makerowym sosie
Osobiście mam słabość do pewnego typu realiów, które co przykre w rpgach, a zwłaszcza j-rpgach nie są eksploatowane. Bo z całym szacunkiem dla wszelkich orków, krasnoludów i elfów mam ich po dziurki w nosie. Podobnie z realiami sci-fi w stylu Mass Effecta czy też miksu sci-fi i fantasy w stylu japońskim pokroju FFX. Brak mi westernowych klimatów, oprócz Wild Armsów i jednego z epizodów z Live a Life nie ma tego wiele. Podobnie z realiami mitologii greckiej, Glory of Heracles i Rise of the Argonauts to w sumie wsio co kojarzę. No trzeci rodzaj który marzy mi się aby został trochę bardziej dopieszczony to właśnie steampunk. Było kiedyś Arcanum, ale mało w to grałem. Było legendarne Final Fantasy VI. I jest właśnie Skyborn. Rpg Makerowy twór w realiach, których prekursorem był m.in. Juliusz Venre. Rpg Maker może oznaczać wiele, od naprawdę przyzwoitego tytułu aż po badziewie jakich mało. Postanowiłem więc sam sprawdzić. I podzielić się wrażeniami.

Ja to gdzieś widziałem
Gdy tylko ujrzałem pierwsze arty z gry wydały się znajome. No tak, tego rysownika widziałem w innych gra z Rpg Makera, choćby Deadly Sin II, które również zrecenzowałem. To dobry prognostyk, bo co jak co ale Deadly Sin II to przyzwoity tytuł. Będąc przy rysunkach postaci muszę zaznaczyć, iż są świetnie narysowane i że tak napiszę żywe. Mam przez to na myśli, że zmieniają się ich miny w dialogach ale też w walkach. Całość domykają efektowne arty uzupełniające fabułę. Podobnie jak w Deadly Sin postacie fabularne dostały własne modele na mapie. Reszta w dużej mierze to standardowy zestaw makerowy, łącznie z większością sprite'ów bitewnych. Same bitwy zaś w porównaniu z Deadly Sin II są krokiem wstecz, tj. nie ma modeli postaci ukazanych na modłę Lufii, a widok z pierwszej perspektywy. Pomijając oryginalne grafiki zastosowano tutaj silnik z makera bodajże w wersji VX. Wrażenia wizualne ogólnie są ok, wiadomo że chciałoby się 100% oryginalności, jednak mało kto się na to decyduje.

Udźwiękowienie zaś jest oryginalne, a do tego przyzwoite, sporo utworów znalazło się na ścieżce dźwiękowej. Kompozycje mają specyficzną, podniosłą atmosferę. Bywają momentami wręcz monumentalne, ale nie do przesady, gdyż są sprawnie skomponowane. Kilka utworów może zapaść w pamięci, ot choćby utwór bitewny czy też pompatyczny utwór z jednego z dungeonów. Phil Hamilton postarał się i podobnie jak w Deadly Sin II odwalił kawał niezłej roboty. Jakby nie patrzeć muzyka buduje immersję i ułatwia wczucie się w klimat. A tutaj robi to zaiste sprawnie.

Zagrożenie, craftowanie i ulepszanie
Stricte rpgowo Skyborn to wysoka półka. Turowe walki ze sporą ilością umiejętności które się przydają. Pasek zagrożenia, czyli atakujemy więcej to narażamy się na odwet pozwala na lekkie kombinacje taktyczne. Przeciwnicy na szczęście są widoczni na mapie i nie ganiają nas jak ludzie na imprezie rave po kilku "kreskach" amfetaminy. Jeśli chcemy, sprawnie można ominąć większość walk. Same starcia są łatwe, na hard dopiero można trochę się powysilać. Większość gry przechodziłem właśnie na tym poziomie i szczerze mówiąc nie było zatrważająco ciężko.

W trakcie gry zbieramy minerały, które przy kowadłach można przetworzyć na broń czy też ekwipunek wszelaki. Oraz później ulepszyć o dodatkowe efekty używając opcji augment. Podobnie jak w Deadly Sin II nie ma broni bez wad, więc w zależności od indywidualnych preferencji można wybrać co nam odpowiada. Rozwój postaci też w pewnym stopniu jest od nas zależny. W pewnych momentach decydujemy jak dalej będzie rozwijała się nasza postać poprzez wybór jednej z dwóch profesji. Na rpgowy aspekt Skyborn więc nie można narzekać.

Silnikiem parowym po twarzy
Dla mnie rpg to przede wszystkim fabuła i postaci, system walki, a grafika to akurat tylko uzupełnienie. Dlatego też rpg makerowe tytuły nie odstraszają mnie na starcie, nawet w sumie mam słabość do 16-bitowej grafiki. Skyborn właśnie fabularnie świetnie sobie radzi.
Tytułowi Skyborn to rasa skrzydlatych istot posługujących się magią i będących zwycięzcami wojny sprzed generacji. Ludzi traktują jak "niższą" rasę, a jeszcze gorzej mają swoiści mieszańcy Skyborn i ludzi, których to dotykają represje idące nawet w eksterminację. Wszystko to dzieje się w steampunkowym świecie, w którym przychodzi żyć naszej protagonistce. Główną bohaterką jest Claret Spencer, która w rodzinnym warsztacie zajmuje się naprawą statków latających. Jednak gdy jej brat postanawia sprzedać warsztat, a jej rękę oddać w ramach bonusu kupcowi, bohaterka nie ma innego wyjścia jak uciec i znaleźć nową drogę w życiu.

Tak zaczyna się doprawdy wciągająca podróż, w trakcie której Claret wraz z przyjaciółmi spotka charyzmatycznego lidera ludzkiego ruchu oporu, mieszańca skyborn z niezwykłymi umiejętnościami, zmutowaną dziewczynkę zamieszkującą w kanałach czy też wyniosłą wojowniczkę skyborn. Postacie są świetnie nakreślone, każdy ma coś do przekazania i coś do ukrycia. Fabuła jest dynamicznie prowadzona, nie brak ciekawych twistów fabularnych. Dialogi czyta się płynnie, są dobrze napisane. To czego Skyborn nie mógł zaoferować technicznie z racji ograniczeń rpg makera nadrabia i to z nawiązką w warstwie fabularnej. Ogólnie fani j-rpgów którzy dadzą szansę Skyborn będą nad wyraz zadowoleni. I mówię to z pełnym przekonaniem gdyż sam jestem fanem j-rpgów.

Niestety gra kończy się relatywnie szybko w okolicach 10-12 godzin. Subquestów wielu nie ma, tempo przejścia lochów jest w pełni od nas zależne. Lokacje są nieźle skonstruowane, chociaż w mieście zdarzało mi się trochę pogubić. Czas gry pozostawia spory niedosyt, bo naprawdę można bardzo polubić postacie i chce się więcej świata Skyborn. Chociaż z dwojga złego lepszy niedosyt niż przesyt. To jest w sumie jedyny większy minus Skyborn.

Sumując i parując
Jestem bardzo zadowolony z czasu spędzonego ze Skyborn. Wywodzę się ze starej szkoły j-rpg, które wręcz uwodziły i wciągały na wiele godzin właśnie fabułą. Człowiek był jak na głodzie, chciało się wiedzieć co będzie dalej, jak przy oglądaniu wciągającego serialu czy też anime. Tak czułem się w czasach FFV, Suikodenów czy pierwszej Grandii. Podobne uczucie wygenerował we mnie właśnie Skyborn. Abyśmy się źle nie zrozumieli, Skyborn daleko do tuzów wymienionych wyżej. Ale bardzo sprawnie uchwycił magię j-rpgów z końcówki lat 90-tych i początku XXI wieku. A dodając do tego te magiczne realia steampunkowe całkowicie mnie ujął. Gdy zaczynałem pisać ten tekst wychodziłem z założenia że ocena 4/5 będzie adekwatna do tego co oferuje produkt studia Dancing Dragon. Jednak w trakcie pisania tekstu z Ost-em z samej gry przygrywającym w tle zmieniłem zdanie. Skyborn zasłużyło na 5/5 w konkurencji z innymi rpg makerowymi tytułami i taką właśnie ocenę ostatecznie daję.

Plusy
+ postacie, fabuła, świat
+ arty
+ rozwój postaci, customizacja

Minusy
- krótki czas gry

Moja ocena: 5/5


Obrazki z gry:

Dodane: 05.08.2013, zmiany: 22.02.2014


Komentarze:

rowniez uwazam za mile spedzony czas przy odkrywaniu wszystkich sekretow tej gry, niezwykle ciezko bylo pokonac najsilniejszego bossa w grze - Saehral ale sie po piątej próbie udało :) (ostatecznie moje postacie były na 65-70 levelu)
sirPaul


[Gość @ 10.08.2017, 13:28]

Nie, bo jest dostępny na Steam.


[Astarell @ 30.12.2014, 12:36]

Dajcie to do kategorii RPG Maker


[Gość @ 29.12.2014, 16:12]

Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?