Exterlien (JAP)
Wydania
1990()
Ogólnie
Gra ukazała się również na MSX i PC98- produkcji firmy D.O. znanej z seryjnego wypuszczania hentaiowych tytułów. I tym razem również z hentaiem mamy do czynienia zresztą. Reszta jest już 'normalna" rpg :) z turowymi walkami toczonymi na osobnym ekranie, postacią opisaną kilkoma współczynnikami i zerowymi szansami na zrozumienie akcji bez intensywnych lekcji języka japońskiego ;)
Widok
Izometr
Walka
Turówka

RECENZJA

Witam ponownie zawziętych RPGowców, których zainteresował kolejny RPG na ten wiekowy japoński komputer. Tym razem mój wybór padł na grę pod tytułem Exterlien. Jest to niemalże klasyczny przypadek starego japońskiego RPGa. Otóż mamy do zwiedzania dość ograniczony kawałek terenu, jakim jest wesołe miasteczko, 2 typowe dla tamtego okresu statystyki czyli STR i DEF oraz bardzo skromny ekwipunek. Jednak przedstawmy wszystkie aspekty tej gry po kolei.

Fabuła
/jak zwykle w przypadku braku znajomosci języka wymyślana na podstawie obrazków z intra i scen przerywnikowych ;-)/
Cała rzecz rozgrywa się w wesołym miasteczku opanowanym przez różnego rodzaju potwory. Intro wygląda dość ciekawie, gdyż widzimy w nim wiadomości /chyba ;-)/, w których prezenterka opowiada o zaginionych dziewczynach, które przebywały na terenie wcześniej wspomnianego miejsca uciech. W tym miejscu pojawia sie postać nieustraszonego gracza, który samotnie wyrusza na ich ratunek /nie wiem czy ma on w tym jakiś konkretny cel, gdyż nie udało mi się dotrzeć do końca tej gry :|/. Uzbrojony w nóż /który wygląda jak opakowanie pasty do zębów ;-)/ i skórzaną kurtkę staje na przeciw niekończącym sie hordom potworów. Sama rozgrywka sprowadza się jednak tylko do: podbijania poziomu, kupienia lepszego sprzętu oraz mikstur, zabicia bossa i z powrotem podbijania poziomu.

Oprawa graficzna i muzyczna
Grafika, co jest typowe dla pc-88, nie zachwyca... a wręcz przeciwnie, odstraszyła by zapewne większość młodszych graczy. Podobnie jak w Dungeon Busterze także i tutaj mamy zaledwie 16 kolorów, a jakość scenek przerywnikowych pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza, że większość z nich /tylko jedna w środku gry nie była/ jest przeznaczona dla starszego grona odbiorców. Tak, ten RPG to hentai, zresztą można było się o tym przekonać patrząc na wydawcę, którym jest D.O. słynące z tego typu programów rozrywkowych. Grę obserwujemy w typowym dla Japonii rzucie izometrycznym.
Muzyki, podobnie jak w Dungeon Busterze nie uświadczyłem na emulatorze, więc trudno mi się wypowiadać w tej kwestii, choć jestem pewien, że na pewno takowa się tam znajdowała.

Walki
Walki toczą się na odzielnym ekraniku. Wrogów, przed walką oczywiście nie widzimy, więc podobnie jak w serii Final Fantasy wyskakują oni z powietrza. Zaatakować nas może od 1 - 3 potworów. Ich rodzaj zależy od tego ilu bossów pokonaliśmy podczas rozgrywki. Można zauważyć, że zestaw przeciwników zmienia się co 5 wygranych pojedynków z owymi trudniejszymi przeciwnikami. Jak zwykle pierwszym przeciwnikiem, którego będziemy mieli okazję odesłać na tamten świat jest slime. Jednak autorzy wykazali się dość dziwnymi pomysłami, gdyż poza standardowymi duchami czy wcześniej wspomnianymi slimami, będziemy mieli okazje zmierzyć sie z zabójczymi ślimakami, żywymi nożycami czy nawet gałkami ocznymi na rękach ;-). Bossów w grze jest 20 /przynajmniej tak jest napisane w japońskiej solucji ;-)/ i są oni znacznie trudniejsi od zwykłych przeciwników. I to bardzo trudniejsi. Zdarza się tak, że będziemy zabijać pomniejsze potwory, mające po 260 punktów życia jednym ciosem, a samemu bossowi zadamy 3 punkty, co powoduje, że możliwe jest walczenie z nimi nawet przez pół godziny /jeśli wcześniej nie skończą się nam mikstury leczące/, gdyż posiadają oni od 300-2000 życia. Jak wspomniałem we wstępie, rozgrywka sprowadza się do ciągłego podnoszeniu poziomu, co znacznie wydłuża czas gry. Gdyby nie ta wada, Exterlien dałoby się ukończyć w przeciągu 1 dnia. Oczywiście Autorzy wynagrodzili nas za nasze wielkie trudy, gdyż za każdą wygraną walkę z bossem otrzymujemy 2 obrazki przerywnikowe, a uratowane dziewczęta wprowadzają nas w sposów krzaczasty w kolejne zawiłości fabuły ;-)
Ciekawostką jest fakt, iż gdy za często stosujemy ucieczkę z walki, potwory atakują nas coraz częściej, aż w końcu dochodzi do sytuacji, że co pole musimy walczyć, co jest bardzo irytujące, gdyż chcemy zwiedzić teren nie mieszając sie w walkę.

Ekwipunek
Hmmm.....otóż jest on bardzo skromny. Poza początkowymi przedmiotami: nożem i kurtką, możemy kupić po 4 rodzaje broni /miecze i topór/ i zbroi. Co ciekawe, nasz ekwipunek widzimy po lewej stronie ekranu w formie obrazków. Do przedmiotów dochodzi także 6 rodzajów mikstur leczących. Wszystkie te przedmioty możemy kupić u sprzedawców, którzy posiadają swe stoiska na terenie nawiedzonego miasteczka. Nie sprzedają w nich jednak ludzie, a potwory. I chyba tylko to uratowało je od ostrza ;-). W systemie broni i zbroi można zauważyć pewnien błąd. Otóż można kupić ten sam przedmiot 2 razy. Nie poprawia to naszych statystyk, a tracimy przez to kasę. Nawet w starusieńkim Dragon Knighcie, gra innformowała nas o posiadaniu danego przedmiotu.

Statystyki
Tych jak przypada na jhRPG nie uświadczymy za wiele, poza wspomnianymi wyżej HP. STR i DEF. Jednak w takich grach, te trzy statystyki sprawdzają się doskonale, gdyż znacznie upraszczają rozgrywkę. Jeśli mamy większe STR niż wróg DEF to go bijemy mocno. Tym mocniej im ta różnica jest większa. Co poziom STR i DEF zwiększają sie o 5 punktów /przynajmniej tak zaobserwowałem ;-)/

Podsumowanie
Ogólnie, jest to typowy przedstawiciel hentai jRPG z początku lat 90 poprzedniego stulecia. Nie wyróżnia sie praktycznie niczym spośród setek wydanych w Japonii. Ci którzy sięgną po niego przypadkiem, prędzej czy pózniej /choć to pierwsze jest bardziej prawdopodobne;-)/ go odłożą i szybko o nim zapomną, nie czując po tym większego żalu. Tak też było ze mną, choć spędziłem nad nim dobre 10h :|. Ciekawi mnie tylko, skąd ja go tyle miałem :|

Plusy:
+hmmmm......brak? /chyba, że ktoś jakieś znalazł/

Minusy:
-grafika /w porównaniu z okresem dzisiejszym, jest strasznie archaiczna/
-ciągła potrzeba levelowania, by móc pokonać kolejnych bossów
-błędy przy zakupie przedmiotów

Ocena końcowa :3/10


Autor: 2


Obrazki z gry:
Kadr z intro. Akcja toczy się w nawiedzonym wesołym miasteczku. O właśnie- nawiedzonym :) Kolejny boss (obrazek dostarczony przez Morraka). Końcowe współczynniki.

Dodane: 21.01.2004, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.