Bard's Tale (The)
The Bard's Tale
Wydania
2004()
Ogólnie
Konwersja jajcarskiego erpega z dobrą muzyką i całą masą śmiechu na PS2.
Widok
tpp
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

The Bard's Tale to RPG w konwencji hack n' slash pochodzący ze studia InXile Entertainment, którego założyciel brał udział w takich projektach, jak Fallout czy Carmageddon. Po chwili obcowania z grą od razu widać podobieństwa do Baldur's Gate i Champions of Norrath (chodzą na tym samym enginie). Tę grę jednak coś wyróżnia spośród setek bezimiennych tytułów, a tym czymś jest bardzo specyficzne poczucie humoru. Ale od początku...

Głównym bohaterem opowieści jest bard imieniem... the Bard :). Całość zaczyna się w momencie, gdy trafiamy do gospody "Pod Pijanym Szczurem", a nasz hiroł, przy użyciu swego talentu, przywołuje szczura i napuszcza go na barmankę, by następnie ruszyć jej z odsieczą. Krótka wymiana uprzejmości, aluzje co do długości miecza i otrzymujemy pierwszą, jakże chwalebną misję - zatłuc szczura w piwnicy. Jakież wielkie jest zaskoczenie barda, gdy po ubiciu szkodnika i triumfalnego obwieszczenia swej wiktorii nad bestią, okazuje się, że to pomyłka, a ten "właściwy" szczur ma 5 metrów długości i zieje ogniem. Wypada w tym miejscu nadmienić, iż cała historia jest w sarkastyczny sposób komentowana przez narratora, który nie pozostawia na bardzie suchej nitki. Początek naprawdę rzuca na kolana doskonałym humorem, a co najważniejsze, ten humor utrzymuje się w zasadzie przez całą grę. Kolejny przykład - spotykamy dziada w szkockiej spódniczce (ma głos jak Sean Connery), który staje się naszym przewodnikiem i wyjaśnia nam mechanikę gry: "naciśnij trójkąt, żeby skoczyć", co Bard kwituje następująco: "Jaki guzik? Jesteś walnięty!", a za chwilę: "No... i skoczyłem. Czyż to nie było zdumiewające?". Dalej tenże staruszek podpowiada nam pomysł, by zdobyć magię, żeby zadziwiać laski i tak zaczyna się nasza wyprawa. Później dojdzie do tego ratowanie księżniczki (skusiła Barda pokazując mu jakieś obrazki w głowie :) przed bandą fanatyków. Czyli niby-standardowa fabuła, ale podana w bardzo niezwykły sposób. Wszelkie dialogi i komentarze do gry są po prostu rewelacyjne. Co powiesz na taki tekst po pokonaniu pierwszego wroga: "Wtedy z wnętrzności wilka wypadło złoto, broń i sprzęty domowe / Hej, to moje podstawowe źródło dochodu!".

Gra na każdym kroku szydzi z konwencji rpg, jednak nie będę tu przytaczał wszystkiego, co by nie psuć nikomu zabawy. Skoro zaś jestem przy głosach i tekstach; każda postać mówi w jakiś charakterystyczny dla siebie sposób, przy czym voice acting jest genialny. Mamy tu różne dialekty czy akcenty mieszkańców wysp brytyjskich (szkocki, irlandzki, czy angielskie RP). W ogóle cały klimat gry dość jednoznacznie kojarzy się z Wielką Brytanią; oprócz charakterystycznej muzyki mamy nawiązania do mitologii wyspiarskiej, pojawiają się też np. druidzi (fanatyczni kultyści z sierpami) i wikingowie (przedstawieni bardzo sugestywnie). Klimat jest budowany przez sposób artykulacji lektorów - dialogi są mówione podniosłym głosem, pełne patosu, czego efekt jest komiczny; wygląda to tak, jakby aktor w teatrze robił sobie jaja. Rozbrajający są sklepikarze; pierwszy z nich potrafi w błyskawicznym tempie powiedzieć kilkanaście zdań, szczegółowo opisując parametry każdego elementu wyposażenia (rozprawka o korbaczu: "2 kilo bólu przytwierdzone do łańcucha... Żałuję człowieka, który natknie się na ten oręż i Ciebie, na jego drugim końcu"). Gra obfituje w mnóstwo takich małych smaczków, które skutecznie podbijają rajcowność; tutaj żadna akcja (no, prawie...) nie pozostaje bez reakcji. Rozwal beczki przed domem, a wyjdzie właściciel; wykup przedmioty w sklepie, to sprzedawca zwinie interes; możesz przewracać krowy; zabijać kurczaki. W rozmowach często mamy możliwość wyboru nastawienia (pozytywne bądź negatywne), przy czym nie zawsze granie szlachetnego rycerza się opłaca. Mało? To jedziemy dalej: wyobraź sobie pub, w którym można... napić się piwa. Nic dziwnego, powiesz, normalna sprawa. Ale czy jesteś w stanie podać tytuł innej gry RPG, gdzie w barze zamiast prowadzić nudne rozmowy, można się schlać? Przy okazji każdy wypity drink (a są różne) przekłada się na zmianę statusu Barda, zwiększając np. charyzmę kosztem zręczności (warto strzelić lufę przed negocjacjami w sklepie; od razu ceny stają się przystępniejsze :). I jeszcze na koniec: gra wyśmiewa motyw wybrańca, wszechobecny w grach; tutaj takich "wybrańców" spotykamy na każdym kroku i zwykle nie kończą oni zbyt dobrze... Np. jeden, chcąc uratować księżniczkę, wyzywa na pojedynek jakiegoś pseudo- goblina, recytując przy tym wzniosły, porywający monolog. Jego przeciwnik zaś... no cóż, w każdym razie nie czekał aż tamten skończy :). Nasz protagonista też nie ma szacunku dla takich głupków, co przejawia się w ograbianiu ich zwłok.

Jeśli chodzi o mechanikę, to mamy w miarę typowy system walki z użyciem kilku głównych typów broni (miecz w parze z tarczą lub sztyletem, broń dwuręczna czy korbacz) oraz łuk, który jest bardzo przydatny i pozwala w miarę bezstresowo rozprawiać się z przeciwnikami. Nasz Bard jest specjalistą we wszystkim (nie ma żadnego wyboru postaci ani klas zawodowych) i jedynie rozkład parametrów decyduje o jego predyspozycjach do walki danym orężem. Magia jako taka nie występuje, zamiast tego mamy sporą garść różnorodnych pomagierów, występujących w formie summonów. Jest ich łącznie 16 i stanowią substytut drużyny; w zależności od sytuacji możemy odwoływać i przywoływać nowe postaci, coby lepiej poradzić sobie z problemem. Oprócz typowych wojowników o różnej specjalizacji, przywołać do pomocy możemy np. święcącego wróżka (fairy mówiąca/y basem; rozświetla ciemności), trapera (rozbraja pułapki samemu się w nie rzucając), czy szczura z turbodoładowaniem, którego boją się kobiety. Podkomendnym wydajemy rozkazy przy użyciu klawiszy kierunkowych (atak, obrona, do nogi albo waruj) i trzeba przyznać, że sztuczna inteligencja spisuje się dosyć przyzwoicie. Rozwój postaci odbywa się poprzez inwestycję w parametry (siła, wytrzymałość, zręczność, szczęście, charyzma, wiedza), ale najważniejszą rzecz stanowią talenty (umiejętności), decydujące o tym, jakich broni możemy używać, czy dające dostęp do dodatkowych ataków oraz możliwości parowania (ważna i przydatna rzecz). Szkoda tylko, że nie zaimplementowano w grze opcji multiplayer.

Gra bazuje na enginie z BG (czy Champions, jak kto woli), więc z grubsza wiadomo, czego się spodziewać. Grafika jest śliczna, pełno tu detali (muchy nad zwłokami, ślady na śniegu, woda rozbijająca się o kamienie, wbijające się w cel strzały, czy śnieg prószący przez wyrwę w suficie). Design postaci jest rewelacyjny (szkockie spódniczki i te sprawy), świetnie prezentują się twarze. Muzyka, jak już wspominałem jest bardzo dobra (jakieś tam kobzy i fujarki) i świetnie wpisuje się w ogólny klimat gry. Zresztą gra z bardem w tytule musi mieć dobrą muzykę. Ponadto co jakiś czas mamy okazję posłuchać rewelacyjnie wykonanych piosenek w formie karaoke (z tekstem i skaczącą kulką :); np. w barze podpici klienci wychwalają w ten sposób wynalazcę piwa ("dawno temu, gdy ludzie pili tylko herbatę..."), co jakiś czas pojawia się goblińskie trio, które śpiewa o tym, jak trudny jest los wybrańca. Aktorzy, użyczający swych głosów, popisali się nie lada talentem. Wszystkie dialogi są czytane, i to w genialny sposób. Głowny bohater mówi głosem Cary Elwesa (Robin Hood z parodii Mela Brooksa), a jego kwestie są pełne sarkazmu. Głosy postaci pobocznych stoją na równie wysokim poziomie.

Podsumowując, w nasze ręce oddano kawał dobrego erpega akcji, pełnego humoru i świetnych patentów, ubranego w piękną oprawę wizualną. Świetnie prowadzona historia (choć z pozoru standardowa fabuła) i genialne dialogi, z drugiej strony niezbyt przesadnie rozbudowany, dosyć prosty system i praktycznie zerowe replayability. Mimo wszystko trzeba zagrać, bo nie ma drugiej takiej gry. W moim prywatnym rankingu The Bard's Tale plasuje się tuż za Champions of Norrath w kategorii najlepszych hack n' slashy na plejstacyjkę.

Plusy dodatnie:
+ jedyny taki rpg
+ świetny humor i genialne dialogi
+ bardzo dobry klimat i oprawa
+ błyskotliwe pomysły
+ prosta i przyjemna
+ piosenki
+ alkohol w barach

Plusy ujemne:
- brak multiplayer
- pod koniec lekka monotonia
- po ukończeniu nie ma do czego wracać

Moja ocena: 5-/5


Autor: 5


Obrazki z gry:
Chodź piesku, znajdziemy ci jakąś sukę. Dawno temu, gdy ludzie pili tylko herbatę... Dobry piesek, właśnie takiej dziury szukałem! Dziad zna sposób, jak się ogrzać na mrozie. Ktoś tu się nieźle napalił. Ten sierp to chyba nie do ścinania jemioły... To świecące to elektryczny pająk. W takiej scenerii aż się chce komuś dać w zęby.

Dodane: 21.03.2010, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.