Champions of Norrath: Realms of Everquest
Champions of Norrath
Wydania
2004()
Ogólnie
Diablowata siekaninka umiejscowiona (dla celów marketingowych) w świecie Everquesta. Wbrew pozorom gra się bardzo przyjemnie, nie ma chyba lepszej erpegowej siekaninki na PS2!
Widok
tpp
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Champions of Norrath: Realms of Everquest to gra RPG w konwencji hack n'slash od twórców konsolowej edycji Baldur's Gate. Te gry łączy bardzo wiele i każdy, kto polubił BG: Dark Alliance będzie się równie dobrze (a nawet lepiej) bawił przy CoN. Na pierwszy rzut oka widać również podobieństwa (mało powiedziane) do kultowego Diablo. Cóż, gry tego typu mają to do siebie, że w zasadzie nie da się ich zrobić inaczej. Z drugiej jednak strony wiemy przynajmniej czego się spodziewać po tytule.

Jak sugeruje podtytuł, akcja gry toczy się w uniwersum EverQuest, jednak nie widać żadnych wyraźnych nawiązań czy charakterystycznych elementów. Jest to raczej zabieg czysto marketingowy. Sama fabuła prezentuje się następująco: orki (orkowie?) i gobliny, niegdyś wrogowie, dziś zjednoczeni pod przywództwem tajemniczego, potężnego orka (czy aby na pewno?) najeżdżają na krainę Faydark, niszcząc wszystko na swej drodze. Jest oczywiste, że hordy zielonoskórych najeźdźców nie zatrzymają się, dopóki cały świat nie legnie u ich stóp. Na naradzie w nadrzewnej siedzibie elfów pojawia się nasz bohater i oferuje swą pomoc. Plan jest prosty: zbadać co planuje wódz orków i, jeśli się uda, zlikwidować problem. Jak na początek to wystarczy, by chwycić miecz, młot czy kij i ruszyć do boju. Tak więc fabuła nie zabija, ale nie oszukujmy się: kogo to obchodzi? W tej grze chodzi o coś zupełnie innego.

Rozgrywkę zaczynamy od wyboru bohatera. I tu jest dobrze, bo mamy 5 profesji do wyboru, dodatkowo wybieramy płeć naszej postaci (bez wpływu na grę, tylko na estetykę) oraz w dość wąskim zakresie określamy wygląd. Bardzo miły dodatek; można np. stworzyć barbarzyńcę umalowanego niczym szkoccy górale na bitwę, żywcem wyjętego z Braveheart. Klasy zawodowe są zróżnicowane i, co bardzo ważne, każdą gra się ciekawie; nie ma gorszych ani lepszych. I tak mamy: Barbarzyńcę - sądząc po uszach jedyny człowiek do wyboru, reszta to elfy różnej maści, Rangera - specjalista od szycia z łuku, ale też niezły w zwarciu, Kleryka - biegłość w walce obuchem wspomaga czarami, Maga - wiadomo, i wreszcie Mroczny Rycerz, a w zasadzie nekromanta - analogicznie jak kleryk, tyle że ten walczy mieczem i razi wrogów trucizną.

Po wybraniu postaci ruszamy do walki. Pierwsze co musimy zrobić to wytępić gobliny, które wdarły się do nadrzewnej osady. Fajny motyw, gdy podczas rąbania zielonego ścierwa podziwiamy wierzchołki drzew pod nami. Kolejne misje, choć starają się być różnorodne, sprowadzają się do chodzenia i zabijania setek kreatur, które opowiedziały się po złej stronie. Od razu jednak zaznaczę, że nawet na chwilę nie wkrada się monotonia. Jatka jest miła i wciągająca.

Grafika w grze jest piękna. Środowisko gry jest w pełni trójwymiarowe, obłożone naprawdę świetnymi teksturami. Na postaciach nie uświadczysz ani jednego kanta (no może przesadzam, zdarzają się wyjątki, ale rzadko i trzeba się specjalnie przyglądać). Bardzo dobrze prezentują się efekty zaklęć czy też ogień. Dodatkowo warto wspomnieć o zwłokach, które nie znikają (zazwyczaj), tylko leżą w kałuży krwi. Na szczęście krew da się wyłączyć w opcjach;). Szczególnie okazale wyglądają nasi herosi / heroiny; po zdjęciu pancerza z łatwością możemy wyszczególnić wszystkie mięśnie, na pierwszy rzut oka widać różnice w budowie łuczniczki i wojowniczki. W kwestii udźwiękowienia też jest bardzo dobrze; muzyczka jest łagodna, gdy nic się nie dzieje, a nabiera tempa, gdy zaczynamy walczyć. Odgłosy walki są równie dobre i różnią się, w zależności od używanej broni.

Trochę na temat mechaniki gry. Sedno gry stanowi oczywiście walka i tu jest po prostu doskonale. Gra jest wciągająca, nie nudzi się pomimo długiego grania, nie ma też mowy o monotonii, co jest główną wadą tego typu gier. Po przejściu gry możemy rozpocząć rozgrywkę na wyższym poziomie trudności. Obecny jest bardzo rajcujący motyw zbieractwa; przedmiotów są setki, każdy ma wpływ na wygląd postaci i trzeba się natrudzić, żeby znaleźć satysfakcjonujący zestaw. Przy okazji nie raz łapałem się na tym, jak biegłem za uciętą głową, myśląc, że to hełm :-).Wykorzystano tu również znany z Diablo 2 pomysł z udoskonalaniem broni i zbroi poprzez umieszczanie w nich magicznych kamieni. Świetnie to potem wygląda, gdy przecinamy powietrze płonącym mieczem, z którego lecą iskry. Jeśli chodzi o przedstawienie akcji to mamy dostępne 3 widoki: bliski - z którego możemy podziwiać uroki grafiki, daleki - standardowy, najbardziej praktyczny widok oraz daleki centralnie od góry. Kamerą zaś możemy swobodnie obracać na 360 stopni. Gra posiada opcje multiplayer, zarówno po sieci jak i na wspólnym ekranie. I tu ogromny plus - możliwa jest gra nawet w 4 osoby przy jednej konsoli. Kolejne podobieństwo do wielkiej produkcji Blizzard'a dotyczy systemu rozwoju; po zdobyciu kolejnego level'u dostajemy kilka punktów na parametry (siła, wiedza, zręczność, kondycja) oraz umiejętności (te występują w formie drzewka). Wypada jeszcze wspomnieć o drobnych problemach z dogrywaniem tekstur. Otóż zdarza się (na szczęście sporadycznie), że biegnąc przed siebie wyprzedzamy grę i docieramy do miejsca, gdzie jeszcze nic nie ma. Podobnie w sklepie często musimy odczekać chwilkę, aby wszystkie przedmioty zdążyły się pojawić. Jednak nie ma to żadnego wpływu na doznania związane z grą.

Podsumowując: gra jest świetna, a z uwagi na niewielką konkurencję polecam ją każdemu. Zresztą nawet na tle konkurencji gra wypada bardzo dobrze; jest lepsza niż konsolowy Baldur's Gate, a w przeciwieństwie do Diablo tutaj nie wkrada się tak szybko monotonia. Ogólnie najlepszy (znany mi) hack n'slash na PS 2.

Plusy:
+ wciągająca, nie nudząca się rozgrywka
+ fantastyczna grafika
+ tony przedmiotów do zebrania
+ klimat typowego fantasy
+ multiplayer dla 4 osób na jednym ekranie
+ mała konkurencja

Minusy:
- oczywista wtórność i odtwórczość
- minimalne problemy z dogrywaniem tekstur
- fabuła nie zachwyca

Moja ocena: 5/5


Autor: 5


Obrazki z gry:
Znany i lubiany fireball. Lodowa burza. Strategiczny odwrót. To chyba nie jest fair play... Fair play ver. 2.0. Parametry naszego hiroła. Czas na zakupy!

Dodane: 06.01.2008, zmiany: 07.12.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.