Demon Stone
Forgotten Realms: Demon Stone
Wydania
2004()
Ogólnie
Action rpg z bardzo silnym podkreśleniem elementu walki osadzony w świecie Forgotten Realms.
Widok
tpp
Walka
cza rzeczywisty

RECENZJA

Demon Stone to klasyczny rpg w konwencji hack'n'slash od studia Stormfront (twórcy konsolowych adaptacji Władcy Pierścieni), wydany przez Atari na licencji Hasbro (ci od zabawek) i Wizards of the Coast (ci od Magic: the Gathering). Takie zestawienie powinno zaowocować solidnym tytułem, tylko czy chłopakom z Kalifornii wszystko się udało? Ale po kolei...

Demon Stone to gra umieszczona w realiach Forgotten Realms (Dungeons & Dragons), w krainie Faerun. Niestety słabo znam system D&D, więc trudno mi ocenić jak te realia wypadają w wersji konsolowej. Fabuła wydaje się dosyć oklepana: mamy parę agresorów, walczących ze sobą o dominację nad światem. Z jednej strony Ygorl, lord Slaad'ów (czy to jakaś rasa?), z drugiej Cireka, generał(ka) Githyanki. Dopóki walczą ze sobą, dopóty panuje względny spokój. Ale, że taka sytuacja nie będzie trwać wiecznie, to wielki mag Khelben 'Czarny Kij' Arunsun postanawia uwięzić oboje w tytułowym kamieniu. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy trójka naszych bohaterów, wiedziona przeznaczeniem (każde z osobna) dociera do podnóża góry, gdzie właśnie trwa bitwa między klanami orków. Uciekając przed smokiem trafiają do kopalni, gdzie przypadkiem uwalniają rzeczoną dwójkę z ich więzienia. Aby uniknąć zagłady świata, muszą teraz powstrzymać szalejących najeźdźców i ponownie ich zniewolić w magicznym kamieniu. Mimo pozornej schematyczności, wydarzenia przedstawione są w bardzo ciekawy i wciągający sposób, a powoli wyjaśniające się zawiłości fabuły potwierdzają tezę o sądzeniu po pozorach (dość powiedzieć, że nasza trójka od początku była tylko marionetkami, a smok, któremu uciekli bohaterowie, też miał swój udział w intrydze). Co się tyczy postaci, są to: Rannek - wojownik, którego wioskę zniszczyły trolle (nie bez powodu, ale o tym cicho, sza!), Zhai - osierocona zabójczyni, pół leśna elfka, pół Drow (chyba takie mroczne elfy, żyjące pod ziemią), oraz Illius - mag, uczeń Khelben'a. W trakcie gry biegamy całą trójką; przy czym my kontrolujemy jednego bohatera, a pozostałą dwójkę SI. Na bieżąco możemy przełączać postacie między sobą (przyciski kierunkowe); nieliczne są momenty, gdy mamy z góry narzuconego hiroła. Bohaterowie mocno się od siebie różnią: Rannek jest wytrzymały i dobry w walce wręcz, Zhai potrafi się ukrywać i wykonywać stealth kill'e - egzekucje od tyłu, rodem ze składanek pokroju Tenchu, a Illius oczywiście rzuca czary (nie potrzebuje many, czy MP, zamiast tego musi się chwilę skoncentrować).

System walki jest bardzo przyjazny. Mamy kilka combos'ów o różnym przeznaczeniu (wysokie obrażenia, przewrócenie przeciwnika, bądź zepchnięcie np. w przepaść). Do tego dobijanie leżących i ataki z dystansu (ograniczona amunicja, z wyjątkiem maga). Zabijając masowo przeciwników, nabijamy wskaźnik Hero Meter, pozwalający na odpalenie mocnego ataku obszarowego; dla jednej bądź wszystkich postaci. Ponadto każdy bohater ma specjalną zdolność (skakanie, magiczne bomby i niszczenie przeszkód). Współpraca między postaciami wypada nieźle w zwyczajnych sytuacjach, jednakże w momentach krytycznych wręcz fatalnie. Wyobraź sobie taką sytuację: walka z bossem; grupa magów podtrzymuje magiczną barierę. Nasz czarodziej ma za zadanie rzucać w nich pociskami, by przerwać osłonę, pozostała dwójka powinna go osłaniać. Tymczasem co chwila dopuszczają do nas kilku wrogów, a mag w zwarciu dobry nie jest. Dodaj do tego fakt, że zarówno bossowie, jak i zwykłe kreatury są bardzo wytrzymałe (średnio 3 kombosy do zabicia 1 przeciwnika), a po każdym otrzymanym ciosie padasz na ziemię, bądź przykucasz. Przy tej ilości przeciwników na planszy nie możesz skupić się na swoim celu, co przeciąga walkę w nieskończoność i powoduje frustrację. Z dobrych rzeczy warto jeszcze wspomnieć o odpadających elementach pancerza po uderzeniu. Akcja gry dzieje się na kilku planach; w tle non-stop coś się dzieje. Misje, choć skupiają się na walce, są bardzo ciekawe i wykorzystują oryginalne motywy (otwieranie portalu przez maga i osłanianie go, zrzucanie najeźdźców z drabin, kierowanie stalowym kolosem, obrona miasta przed trollami, które można zabić tylko ogniem, czy też świetna walka z bossem- wężowym bóstwem, karmiącym się ofiarami; zahipnotyzowane monstra idą ślepo na rzeź, my zaś musimy je zabijać, by potwór nie miał czego zeżreć).

Gra posiada bardzo dobry klimat klasycznego fantasy, spotęgowany przez teksty rodem z sesji fabularnych rpg (mag pada nieprzytomny; rozmowa: "Sprawdź co z Illius'em / Sam sprawdź, właśnie zabijam", albo po pokonaniu wodza orków: "Ja wezmę pierścień, ty rękawice..."). Oprawa graficzna jest świetna (nie widać tego na obrazkach), choć ruchy postaci zdają się być koślawe. Piękne tła, w których cały czas coś się dzieje, ktoś walczy, ktoś ginie. Rewelacyjnie wykonane twarze i piękne efekty specjalne. Muzyka jest bardzo dobra i dynamiczna, zaś niektóre efekty dźwiękowe (jak np. echo w kopalni) mistrzowskie. Głosy postaci stoją na równie wysokim poziomie (za dubbing odpowiada m.in. Patrick Stewart - łysy kapitan ze Star Treka).

Jeszcze parę słów na temat rozwoju postaci. Punkty doświadczenia zbieramy na wspólną pulę, przy czym każda z postaci dostaje taką samą ilość (pełna pula dla każdego, bez podziału). Experience, jak i zdobyte złoto, wydajemy na ulepszenia pomiędzy rozdziałami opowieści. Od razu widzimy wszelkie dostępne umiejętności i przedmioty, ponadto pieniądze wydane na jedną rzecz nie przepadają; możemy np. ognisty miecz bez żadnych kosztów zamienić w lodowy o tej samej mocy, albo cofnąć upgrade o poziom niżej (pełny zwrot kosztów). Oczywiście zmiany pancerza, czy też magiczne efekty na broniach są widoczne w trakcie gry. Samo wydawanie punktów na ulepszenia to jeden z najmilszych aspektów gry.

Podsumowując: świetny klimat i fabuła, uzupełniane przez scenki i artwork'i zdobywane w trakcie gry, grafika i muzyka: miodzio, rajcujący system rozwoju. Jednakże gra jest bardzo krótka, można ją ukończyć w jeden dzień (10 rozdziałów po max. 1 godz. każdy), do tego liniowa, często bywa frustrująca, sama walka nie jest rewelacyjna (nie czuć za bardzo, gdy uderzamy we wroga). Przydałby się też multiplayer (wówczas gra by rządziła), bo sztuczna inteligencja naszych kompanów lekko kuleje. Mimo wszystko warto zagrać.

Plus:
+ klimat fantasy
+ wciągająca fabuła
+ oprawa audio/video
+ genialne patenty i dobre misje

Minus:
- brak multiplayer'a
- brak 'czucia' ciosów
- kulejąca sztuczna inteligencja
- bardzo krótki czas gry
- momentami frustrująca

Moja ocena: 7+/10


Autor: 4


Obrazki z gry:
Fuuuj, ale śmierdzi ci z buzi! Merrshaulk, bóg wężowej rasy Yuan-Ti. Nasi herosi w komplecie. Nice shot... screenshot. Stealth kill prawie jak w Tenchu. Uśmiech do kamery. Widoczek całkiem przyjemny. Wielka kupa żelaza w służbie sprawiedliwości.

Dodane: 16.07.2009, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.