Growlanser II: The Sense of Justice
Growlanser Generations (USA)
Growlanser Collection (JAP)
Wydania
2001()
2004()
Ogólnie
Druga część popularnej w Japonii serii gier taktycznych. Do Europy poprzednie nie dotarły, więc ciężko się połapać w fabule. Gra wydana jako Growlanser Generations - w zestawie z częścią trzecią od razu.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Growlanser to seria wydanych przeważnie tylko w Japonii gier taktyczno-jRPG mająca swoje początki jeszcze w erze dominacji PSX-a, później kontynuowana na PS2. W Europie była ona (przynajmniej do niedawna) raczej nieznana. Na szczęście dla nas amerykański oddział firmy Atlus wydał na terenie USA wspomnianą tu część drugą, więc uparci gracze mogą rzucić się w wir przygody, bez żadnych przeszkód natury językowej.

Fabuła
Akcja Growlanser II: Sense of Justice dzieje się rok po wydarzeniach z części pierwszej. Niestety fabuła skonstruowana została tak, by zamykała pewne niedokończone wątki tamtejszego scenariusza i to niestety czuć. Osoby nieznające poprzedniej odsłony czyli jakieś 99% europejskich graczy poczują się zagubione. Szczęśliwie jednak w trakcie rozgrywki wiele rzeczy zostaje nam wyjaśnione, lecz i tak kulisy pewnych wydarzeń pozostaną dla nas tajemnicą. Opowieść przedstawia nam losy młodzieńca o imieniu Wein Cruz, który dołącza do szeregów armii Królestwa Burstein m.in. w celu zrobienia tam kariery, a także odnalezienia pewnej kobiety. Na tle ciągłych wojen oraz walk z potworami toczy się historia jego i towarzyszącej mu drużyny. Część postaci to nowe twarze, a część niektórym być może będzie znana z poprzedniego Growlansera. Ogólnie gra składa się jakby z kilku autonomicznych zadań, które dopiero razem wzięte stanowią pewną całość. Mimo dość oklepanego scenariusza, którego ostatecznym celem jest jak zwykle ratunek świata, fabuła jest bardzo rozgałęziona i wzbogacona o questy poboczne. Towarzyszący nam bohaterowie są bardzo charyzmatyczni, a każdy z nich ma swoją historię, dzięki której szybko zapadają nam w pamięć. W grze zawarte jest coś na kształt "Private Actions" z serii Star Ocean. To z którą postacią mamy najlepsze stosunki może zadecydować jakie zobaczymy zakończenie, a jest ich około 10-ciu w tym dwa alternatywne. Gra jest jednak bardzo krótka, ponieważ 20 godzin wystarczy by ją ukończyć razem ze wszystkimi sekretami. Na szczęście można wracać do niej wiele razy ciągle odkrywając coś nowego. Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, iż zakończenie zawsze zostawia o wiele więcej pytań niż odpowiedzi.

Grafika
Tytuł ten w Japonii ujrzał światło dzienne w 2001, co zresztą widać po oprawie. Szata graficzna w stosunku do części pierwszej z PSXa nie uległa znacznym zmianom. Wprawdzie gra prezentuje się dobrze, ale mogłaby wyglądać o wiele lepiej zważywszy na możliwości PS2. Postacie, przeciwnicy i potwory to jak zwykle w tego typu produkcjach dwuwymiarowe sprite'y poruszające się podczas bitew po takich samych dwuwymiarowych renderowanych tłach. Niestety mapy bitewne nie są jakoś specjalnie urozmaicone. O wiele lepiej prezentują się tła podczas rozmów postaci prowadzonych w rezydencjach, pałacach, czy miastach. Ślicznie za to prezentują się portrety postaci, które często oglądamy podczas scen dialogowych. Zostały narysowane bardzo szczegółowo i ze smakiem. Obdarzone zostały także prostą mimiką twarzy. Nieciekawie prezentują się za to efekty rzucanych czarów. Już w roku wydania nie porażały, a na dzień dzisiejszy wyglądają po prostu prymitywnie. Mapa świata i menusy są proste ale za to czytelne. Gra nie zawiera żadnych wstawek animowanych.

Muzyka i udźwiękowienie
O muzyce można właściwie napisać tylko tyle, że jest. Nie jest natrętna, nie denerwuje, ale nie wybija się też ponad poziomy. Bardzo dużo jest dialogów mówionych. Postacie zostały obdarzone nawet dobrymi głosami, ale czasem brakuje w nich głębi jak gdyby każda z nich czytała swoją kwestię z kartki. Cóż więcej można napisać...

Walka, Ekwipunek, Rozwój Postaci
Postacie podczas walki nie korzystają z broni w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Używają do tego pierścieni, które same przekształcają się w broń odpowiednią dla użytkownika. Każdy pierścień ma 3 miejsca, w które wpinamy specjalne kamienie, zwiększające naszą skuteczność w boju. Jest ich bardzo wiele, a każdy z nich ma swój poziom, więc oczywiste jest to, iż także musimy posiadać pierścień o slotach na odpowiednich levelach by z nich korzystać. Przy doborze pierścieni należy uważać, ponieważ jedne statystyki zwiększają, a inne zmniejszają. Bohater dodatkowo może nosić jeszcze zbroje i to tyle odnośnie ekwipunku. Same walki odbywają się w systemie, który mimo, iż z założenia miał być turowy przypomina raczej "real-time" z aktywną pauzą tak jak np. w grze UFO: Aftermatch. Nie mamy podziału na kwadraty czy heksy, tylko wydajemy postaci polecenie z panelu rozkazów, które będzie obowiązywało dopóki go nie zmienimy, bądź jego cel nie zostanie zrealizowany. Jak zwykle możemy wydać postaci rozkaz ataku, obrony, użycia czaru i co ciekawe wyznaczyć jej marszrutę przy pomocy "znaczników". Niestety między wykonaniem jednego, a wykonaniem następnego polecenia musi upłynąć tzw. "czas oczekiwania" (ATW), podczas którego bohater nie może nic zrobić, jak tylko się bronić bądź przemieszczać. Zmiany ATW oraz magię obejmuje już jednak tryb turowy, każdy poziom magii to jedna tura którą trzeba odczekać by rzucić zaklęcie (w grze jest ukryty licznik, który z czasem można odblokować). Potyczka nie polega tu przeważnie na wybiciu wrogów, zwykle chodzi o realizację zadań przy najmniejszych stratach własnych, osób postronnych i często także wroga. Podczas gry nie używamy żadnych przedmiotów. HP regeneruje się nam po każdej walce, natomiast MP odnawiamy w gospodach. Podczas bitwy sterujemy docelowo 8-mioma naszymi bohaterami. Za każdego pokonanego wroga jak i za wygraną potyczkę dostają punkty doświadczenia. Przy wzroście poziomu dostajemy też pewną ilość Punktów Specjalnych, za które możemy wykupywać dodatkowe skill'e, techniki, bądź zaklęcia. One również mają poziom, który zależy od doświadczenia postaci, częstotliwości używania, a także posiadanych kamieni.

Technikalia
Mapa świata przypomina tą z Final Fantasy Tactics i tak samo jak tam się poruszamy. Mamy na niej też miniaturki odwiedzanych miejsc. Wydaje się rozległa, ale tak nie jest. Niestety duża część z przedstawionych lokacji jest niedostępna w tej grze, być może są to pozostałości po części pierwszej. Mapy bitewne podczas potyczek fabularnych wydają się w miarę dobrze zaprojektowane, czego nie można powiedzieć o mapach na których rozgrywają się potyczki losowe, których jest raptem 3-4 rodzaje. Ogólnie pola bitew poza paroma wyjątkami, nie są jakoś specjalnie rozległe. Przeszkody terenowe nie stanowią większego problemu dla zwykłych wojowników, ale są za to wielkim utrudnieniem dla postaci posługujących się bronią długodystansową. Bitwy i jak i sceny dialogowe przestawione są w typowy dla tego typu produkcji sposób, czyli w rzucie izometrycznym. Dużą wadą jest to, iż po polu bitwy postacie poruszają się stosunkowo wolno. Początkowe statystyki prowadzonego przez nas Weina określamy w ciekawy sposób odpowiadając po prostu na pytania Dowódcy. Poziom trudności określiłbym mianem średnio-wysokim. Ułatwieniem jest jednak fakt, iż w każdym momencie możemy zrobić zapis rozgrywki.

Dodatki
W grze dostępna jest arena, ale jej zaliczenie nie należy do wielkiego wyczynu. Dostępna jest też opcja New Game+, dzięki której zaczynamy grę ze wszystkimi zdobytymi pierścieniami. Po przejściu gry odblokowywuje się też dział gdzie m.in. możemy poznać historię Sandry zrozumiałą jednak tylko dla tych co grali w Growlanser I.

Podsumowanie
Ciężko ocenić ten tytuł obiektywnie, więc nie będę wyciągał żadnych średnich czy pisał o plusach i minusach. Recenzja jest po to, by każdy sam wyciągnął z niej wnioski, a ja nie chcę narzucać nikomu własnych. Wystawiam więc subiektywnie ocenę +7/10. Dałbym jej oczko więcej gdybym znał dobrze część I. Jak dla mnie grę pogrąża również krótkość fabuły, a także fakt niedostępności dużej liczby lokacji zaznaczonych na mapie. Przy grze trzymał mnie jednak dobrze napisany scenariusz, a także ciekawe postacie oraz interakcje między nimi. System walki również zasługuje na pochwałę, chociaż zdążył się już trochę zestarzeć. Jeśli kochacie ten typ gier - zagrajcie, na pewno jednak nie jest to tytuł dla początkujących graczy. No dobrze wy grajcie, a ja zabieram się za część III. Oby była lepsza.

PS. Wielu z was zastanawia się pewnie, co oznacza słowo Growlanser. Postanowiłem jednak tego nie zdradzać, by nie zepsuć wam uroku samodzielnego odkrywania fabuły. Powiem tylko, iż to słowo ma kilka różnych znaczeń w zależności od kontekstu bądź obiektu odniesienia.


Autor: 4


Obrazki z gry:
Growlanser II: The Sense of Justice (Playstation 2) Rozpoznawalna na kilometr kreska Satoshi Urushihara. Wesoło i gromadnie na polu walki. Oczywiście nie wszyscy przeżyją, więc zbyt długo wesoło nie będzie... O zgrozo, zdradziłem się, że kradłem obrazki z japońskiej wersji! Znaczniki na podłodze- dobry pomysł żeby nie zgubić drogi do ubikacji.

Dodane: 03.10.2008, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.