Crisis Core: Final Fantasy VII
Wydania
2007()
2008()
Ogólnie
Prequel do Final Fantasy VII i już choćby z tego powodu pozycja obowiązkowa. A jeśli do tego na dodatek jest to gra dobra, wyjaśniająca wiele nierozwiązanych zagadek z FF7 i pozwalająca raz jeszcze spotkać wiele znanych postaci... nic tylko grać!
Widok
tpp
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Final Fantasy VII to z pewnością jedna z najlepszych i najbardziej znanych gier na świecie. Mająca niezliczone rzesze fanów oraz fanatyków, którzy za każdą nową grę z blondowłosym czupiradłem dali by się pokroić. Zauważyli to i twórcy FF7, więc zaczęli wypuszczać kompilację doskonałej siódemki. Niestety były to dwie gry poniżej przeciętnej. Ale jak mówi stare przysłowie "do trzech razy sztuka". I tym razem sztuka się udała. Sztuka przez duże S.

Fabuła CC skupia się na Zacku, postaci która została jedynie wspomniana w oryginalnej siódemce. Zack to postać, która z miejsca zdobyła sobie moją sympatię :). Energiczny, sympatyczny, łatwo nawiązujący znajomości, członek elitarnej organizacji SOLDIER. Zack pragnie być bohaterem jak Angeal, Genesis czy Sephrioth. Zresztą właśnie ta trójka jest "Jądrem Kryzysu", który prowadzi nas do wydarzeń z FF7. Angeal jest mentorem Zacka, pomaga mu w zostaniu 1st class SOLDIER, bardzo wyczulony na punkcie honoru, pierwszy posiadacz Buster Sword. Genesis to poeta, sypiący cytatami ze swojego ulubionego poematu "Loveless", skryty, w sumie niewiele o nim wiadomo. Sephrioth'a chyba nie trzeba nikomu przedstawiać :).

Cała akcja CC tak naprawdę zaczyna się od momentu dezercji Genesis'a z SOLDIER (wcześniejsze misje polegają głównie na obeznaniu się z systemem). Oczywiście Zack musi się dowiedzieć dlaczego jeden z jego bohaterów porzucił swoją misję. Po drodze do prawdy Zack spotyka całe uniwersum postaci znanych z FFVII tj. Turkowie, Aeris (która była dziewczyną Zack'a), Hojo (którego chore eksperymenty są jednym z najważniejszych wątków w CC), blondowłosego Cloud'a, Tifę, znajdzie się nawet Vincent :). Z innych finalowych smaczków pojawiają się chocobosy, tonberry, cactuar, sporo potworów spotkanych w FF7 spotkamy także w CC, więc szybko można poczuć się swojsko.

Jednak zupełnemu przemodelowaniu uległ system walki. Z turówki stał się action-RPG. Podczas walki możemy swobodnie biegać po polu walki (zajście wroga od tyłu to 100% critical), atakować wręcz, blokować oraz unikać wrogich ataków. Powracają jednak materie, które działają w identyczny sposób jak w oryginalnej siódemce. Rodzajów jest jednak stosunkowo mało, ale za to twórcy dorzucili nam możliwość ich łączenia. Można połączyć dwie materie tego samego rodzaju by uzyskać ich potężniejszą wersję lub łączyć je w taki sposób, aby uzyskać jak największe bonusy do statystyk. W stosunku do oryginału zmianie uległ nawet system levelowania. Nigdzie w grze nie znajdziecie informacji na temat posiadanych expeków. Teraz lvl up jak i naszego hero jak i posiadanych materii zależy od szczęścia. Podczas każdej walki w lewym górnym rogu towarzyszy nam rosyjska ruletka z twarzami bohaterów. Po wylosowaniu dwóch takich samych mordek mamy szanse na lvl up (jeśli wylosuje się 3cia taka sama mordka i 7 siódemki) lub na atak związany z daną postacią/ summonem. Dwie takie same liczby dają nam lvl up mateiri, a inne kombinacje np. jedna 7 tymczasową nieśmiertelność. System jest bardzo ciekawy i innowacyjny, jednak boli troszkę, że tak naprawdę nie mamy żadnego wpływu na rozwój naszego herosa. Chociaż szczerze mówiąc mam wrażenie, że gra gdzieś tam sobie EXP nalicza i lvl up nie jest tak nieprzewidywalny jakby się wydawało.

Oprócz głównego wątku fabularnego zamiast typowych zadań pobocznych twórcy zaserwowali nam "Missions". Przy każdym save poincie możemy wybrać sobie misje do wypełnienia. Pozwalają nam zdobyć dodatkowe materie, summony, przedmioty, a niektóre prowadzą do spotkania z nastoletnią Yuffie :D. Szkoda tylko, że misje są robione na jedno kopyto. Wszystkie sprowadzają się do dobiegnięcia do bossa i otwarcia po drodze jak największej ilości skrzynek. Czasami zdarza się coś ciekawszego np. misja polegająca na pokonaniu 1000 żołnierzy Shinry, ale to wyjątki i jedynym bodźcem do ich przechodzenia jest chęć zdobycia jak najlepszych przedmiotów.

Natomiast grafika wyciska z PSP wszystkie soki. Jest świetna i szczegółowa, a animacja postaci jest po prostu boska. Świetnie wypadają także filmiki przerywnikowe, przedstawiające przyzwania summonów czy ukazujące ważniejsze wydarzenia w grze - są wykonane na poziomie Advent Children i na ekranie PSP robią piorunujące wrażenie. Muzyka to w dużej części remasterowane znane kawałki z siódemki oraz kilkanaście nowych utworów. W tym świetne "Why" śpiewane przez japońską gwiazdę Ayaka.

Podsumowując. Crisis Core był dla mnie niczym świetny film. Taki w którym jest miejsce na miłość, krew, pot i łzy. Taki po którym siedzimy w kinie i wpatrujemy się w ekran jeszcze długo po przeleceniu napisów końcowych.To be continued in Final Fantasy VII...

Plusy:
+ fabuła!
+ innowacyjny system walki
+ muzyka
+ animacje

Minusy:
- nudne misje poboczne
- krótka (20h)

Moja ocena 5-/5


Autor: 5


Obrazki z gry:
Własnoręcznie połapane przez Desty obrazki!!! Wielki miecz na plecach postaci - skąd ja to znam? Zack uśmiecha się znacząco do kamery. Zack, zgadłeś :-). Walka! Chyba jakiś cios specjalny się szykuje. A to chyba kawałek jego animacji. Pojedynek bohaterów. Kolejne cięcie. Tak, to zdecydowanie znane klimaty. Jest współczynnikowo. Nie wiem co to jest, ale wygląda spoko, to zamieszczę. Dodatkowe misje do wyboru. Ja ją już gdzieś widziałem... Ja go już gdzieś widziałem... Ta scenka też już mi się kiedyś w oczy rzuciła...

Dodane: 11.05.2008, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.