Puzzle Quest: Challenge of The Warlords
Wydania
2007()
Ogólnie
Genialne połączenie gry rpg i zabawy logicznej. Wydaje się niemożliwe, a jednak wciąga niesamowicie. Na dodatek grafa przecudna - w 2d, bez zbędnego kombinowania. Czysta, przyjemna rozrywka!
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Miodne układanki
Gry logiczne charakteryzują się wielką dawką wciągalności. Bardzo często powodują syndrom "jeszcze jedna partia", która to przeciąga się aż do późnych godzin nocnych. Ponadto taka rozrywka angażuje również osoby na codzień nie grywające. Puzzlery są grami idealnymi na konsole przenośne, co potwierdza sukces Tetrisa na klasycznym Gameboyu czy popularność Lumines na PSP. Sam również bardzo lubię tego typu produkcje. Komórka plus zestaw gier logicznych towarzyszyły mi na wielu wykładach:D. Ucieszyłem się więc niezmiernie, gdy dowiedziałem się o istnieniu Puzzle Questa, specyficznego mariażu rpga i gry logicznej. Czy jednak takie połączenie się sprawdziło? O tym postaram się napisać.

Bejeweld
Jednym z moich "najulubieńszych" umilaczy czasu na uczelni była gra Bejeweld. Rad byłem gdy okazało się, że Puzzle Quest jest w całości oparty o system z tej gry. Pole gry to kwadrat 8 na 8, na którym umieszczone są różnokolorowe symbole. Gracz może jedynie zamieniać sąsiadujące miejscami klocki, by połączyć trzy lub więcej takich samych. Powoduje to ich zniknięcie i pojawienie się następnych. W Bejeweld były kryształy, tutaj mamy kule (w czterech kolorach), fioletowe gwiazdki (robiące za punkty doświadczenia), monety oraz czaszki. Rzeczone kule to energia magiczna czterech żywiołów. Nazbieranie odpowiedniej puli many daje nam możliwość używania magii. Likwidowanie czaszek zadaje obrażenia. Monety i gwiazdki dają odpowiednio pieniądze i doświadczenie. Ruchy wykonujemy na przemian z adwersarzem. Tak w skrócie prezentuje się system walki. Trenowanie nowych umiejętności czy tworzenie przedmiotów przebiega również na podobnych zasadach. Z tą tylko różnicą, że dochodzą nowe rodzaje klocków tj. zwoje i kowadła. Sytem jest prosty, ale bardzo grywalny i wciągający. Boje toczy się bardzo intuicyjnie. Spytacie gdzie tu rpg? Magia potrafi przechylić szalę zwycięstwa. Są czary które paraliżują przeciwnika, dając nam kilka tur na zebranie many lub atak. Magia ofensywna potrafi zabrać przyzwoity kawałek hp. Niektóre zaklęcia zaś mogą likwidować cały rząd klocków. Magia jest zaskakująco przydatna. Nasz ekwipunek również odgrywa znaczącą rolę. Odpowiednia broń potrafi zadać soczyty damage, a dobra zbroja zredukować obrażenia. Także poziomy umięjętności dają widoczne bonusy dla przykładu rosnące prawdopodobieństwo dodatkowej tury przy zniszczeniu odpowiedniego klocka (chociaż to bardziej kulki, ale co tam).

Większość czasu gry spędzamy na wspomnianej planszy, jednak poza nią mamy dosyć dużą mapę świata. I jest tam wiele rzeczy do robienia. Questy fabularne to podstawa, ale mnóstwo jest dodatkowych zadań. A to trzeba przegonić orków, zdobyć surowce dla sprzedawcy, ratować zaginionych i wiele innych. Możemy zdobywać miasta powiększając swoje imperium. Jasną sprawą jest fakt, że większość tych zadań wykonuje się tak samo, czyli układając kulki. Jest zestaw postaci, które można zwerbować, a dają oni pozytywne efekty w walkach.

Władca Pierścieni gra w kulki
Fabularnie gra kojarzy mi się z dziełem Tokliena. To znaczy, mamy złego Lorda Bane'a, który już kiedyś doprowadził Bartonię niemalże do ruiny, no i teraz znowu wraca (Sauron jak malowany). Mamy także herosa próbującego powstrzymać nadchodzące zło, któremu pomaga bardzo zróżnicowana drużyna (co może się kojarzyć z drużyną pierścienia). Ogólnie Puzzle Quest trzyma się kanonu fantasy z Zachodu. Nie mamy tu dziwnych zagrywek w stylu japońskim. Bestiariusz to także klasyki z literatury fantasy: orkowie, ogry, minotaury, różni nieumarli, smoki i inne. Nie uświadczycie tutaj królików czy uśmiechniętych żelków. Nasi towarzysze to całkiem ciekawe indywidualności. Krasnolud gaduła męczący bohatera monologami czy wszysztkożerny ogr to zabawny dodatek. Dla kontrastu Sirius Darkhunter to bardzo skryty facet, mający swoje tajemnice. Ogólnie drużynę da się polubić.

Malowane kule
Grafika jest w produkcjach tego typu sprawą drugorzędną. W tym wypadku nie jest inaczej. Mapa świata jest bardzo schematyczna, z widocznymi avatarami przeciwników. Starcia obok kulek (jakkolwiek by to brzmiało) ukazują małe portrety wojowników oraz listę dostępnych czarów. Fabuła ukazana jest w formie "gadających głów" lub czysto tekstowo. Wszystko jest jednak schludne i wyraźne, co jest najważniejsze. Muzyka zaś to kawałek klimatycznych orkiestralnych brzmień. Bywa patetyczna i podniosła zgrywając się z raczej poważną fabułą w spójną całość. Nie irytuje nawet po kilkunastu godzinach gry.

Rysy na kulkach
Póki co maluję obraz gry w bardzo ciepłych barwach. Niestety trafiło się kilka "kleksów" na płótnie. Po pierwsze animacja minimalnie zwalnia w starciach w momencie zmiany scieżki muzycznej. To akurat szczegół, ale kolejna sprawa jest bardziej bolesna. Otóż członkowie drużyny powinni wspierać bohatera bonusowymi efektami takimi jak atak na początku walki, czy zwiększenie startowej ilości many. Niestety na PSP to nie występuje. Towarzysze nam nie pomagają, a wątpie by się na nas obrazili;). Niestety jest to błąd gry, którego nie sposób naprawić. Trzecią wadą jest kantująca konsola. Wyobraźcie sobie sytuację, gdy zbieracie manę na ostateczne uderzenie. Nagle puff, pojawia się Mana Drain (efekt występujący gdy nie ma już dostępnych ruchów na planszy, zeruje zebraną manę). Oprócz tego konsola dużo chętniej rzuca czaszki naszym przeciwnikom. Do tego dochodzą dodatkowe ruchy, które nasi oponenci dostają częściej niż my. Jednak jeżeli to my dostajemy po zadku sytuacja potrafi się odwrócić. Takie sztuczne wyrównywanie szans potafi zirytować, zwłaszcza przy dłuższym starciu.

Końcowa kula
Puzzle Quest zapoczątkował boom na mix puzzli i rpg, co zaowocowało różnymi grami w tym stylu. Jedne okazały się dobre, inne znowu kieprawe. Niepoważalnym faktem jest jednak rola PQ. Gra wyszła na większość konsol i pecety, z tym że moim zdaniem najbardziej pasuje właśnie na przenośniaki. Warstwa rpg jest naprawdę bardzo rozbudowana, system walki mega miodny i grywalny. Kilkadziesiąt godzin mija w mgnieniu oka. Są pewne niedoskonałości, jednak nie burzą one obrazu gry. Jest to nad wyraz oryginalny twór będący prekursorem puzzle-rpg (można chyba tak nazwać ten gatunek). I za to należy się szacunek oraz odpowiednia ocena.

Plusy
+ spójne połączenie rpga z puzzlerem
+ rozbudowana warstwa rpg
+ dobry soundtrack
+ megamiodny system walki
+ fajne postacie towarzyszące
+ pomysł

Minusy
- bug z towarzyszami
- oszukująca konsola

Moja ocena: 5/5


Autor: 5


RECENZJA

Dziś opiszę grę, które jest dla mnie ewenementem. Która wciągnęła mnie, JRK i każdego który miał z nią styczność na długie godziny, odrywając go od codziennych zajęć i nie pozwalając wysiąść z tramwaju na swoim przystanku. Mowa tu oczywiście o Puzzle Quest: Challange of the Warlords świetnego mixu gry logicznej i RPG.

Sama gra na początku nie zainteresowała mnie zbytnio. Jakieś przesuwanie klocków, co w tym może być ciekawego? Dopiero, gdy wyczytałam że PQ posiada elementy RPG postanowiłam bliżej zapoznać się z tym tytułem. No i wsiąkłam... Wieczorem siadłam do gry i skończyłam późno w nocy jak wyczerpała mi się bateria. Ta gra ma moc!

No ok, ale o co w tym tak naprawdę chodzi? Pamiętacie HoMM 3? Grę genialną w swojej prostocie, lecz oferującą mnóstwo możliwości i czysty gameplay. PQ przypomniał mi długie godziny spędzone właśnie z tym tytułem. Mamy więc mapę świata, na której pojawiają się coraz to nowe lokacje naszych questów. W miastach możemy posiedzieć w tawernie i posłuchać miejscowych plotek, udać się po zakup nowego błyszczącego oręża czy szukać zadań do wykonania. W naszym głównym mieście - Bartonia - mamy dostęp także do naszego zamku, gdzie możemy budować, pichcić czary i trenować umiejętności. Oczywiście nasza postać w zależności od wybranej na początku klasy (a mamy 4 i każdą gra się zupełnie inaczej) i lvl ma dostęp do różnych czarów.

Natomiast nasz ekwipunek składa się z dzierżonej broni, pancerza, nakryć głowy (w których skład wchodzą również wszelkiego rodzaju naszyjniki...) oraz akcesoria. Poza tym nasz hero może wyekwipować sobie wybranego przez siebie wierzchowca (mamy tu gigantycznego szczura, wilka, na wywernie kończąc) oraz członków drużyny : Drużyna jak i wierzchowce dają nam określone bonusy jak np. zwiększenie obrażeń zadawanych nieumarłym czy jakiś dodatkowy skill.

Sama walka to mix tetrisowo-mahjongowy. Mamy więc planszę z 4 rodzajami kolorowych żetonów odzwierciedlających 4 rodzaje many: ziemi, wody, ognia i wiatru. Oprócz nich mamy także czaszki, które służą do zadawania obrażeń przeciwnikowi oraz fioletowe gwiazdki czyli punkty doświadczenia. Walka polega na ułożeniu przynajmniej 3 żetonów danego rodzaju w linii (poziomo lub pionowo). Każda tak zdobyta mana służy do późniejszego używania czarów. Możemy więc na chama składać czaszki, które zadają obrażenie według naszego ekwipunku i lvl lub bawić się w podkradanie potrzebnej many przeciwnikowi i bombardowanie go czarami.

Tu jednak pojawia się bardzo denerwująca, ale chyba jedyna wada gry. Konsola oszukuje!! I to perfidnie. Układa żetony, których jeszcze nie widać, czasami w jednej rundzie potrafi nam zabrać połowę HP. Czasami jest tak, że w jednej walce dostajemy ostre wciry, a za chwile na luzie praktycznie bez start własnych pokonujemy tego samego potwora.

Wspomnę jeszcze co nieco o warstwie audiowizualnej gry. Pierwsze co rzuca się w oczy to piękne portrety postaci i potworów. Sama gra jest bardzo plastyczna. Mapa po której się poruszamy jest ręcznie malowanym tłem. Piękne rysunki pojawiają się także podczas scen przerywnikowych. W walkach nie jest aż tak pięknie, czary to jakieś rozbłyski na poziomie RPG Makera (chodzi o styl, nie o wykonanie), które jednak nie rażą za bardzo po oczach. Natomiast świetnie wypada muzyka, która doskonale buduje klimat gry. Szkoda tylko, że ma tendencję do urywania się i czasem z głośniczków konsoli dobiega złowrogie milczenie.

Podsumowując Puzzle Quest to genialny tytuł. Mamy w nim wszystko czego można zapragnąć od wciągającej gry na handheldy. Nie wiem jak gra sprawuje się na innych konsolach, ale pokonywanie trolla w autobusie ma swój urok :-).

Plusy:
+ grafika oraz muzyka
+ niespotykany i oryginalny system walki :
+ doskonale wplecione elementy RPG
+ WCIĄGA I WSYSA!

Minusy:
- konsola oszukuje !

Moja ocena: 4+/5


Autor: 4

2 4.5

Obrazki z gry:
Nieumarły smoczek. Nasz przeciwnik :). Na mapie świata. Pogaduszki. Jeszcze więcej pogaduszek. Ekwipunek i troszkę współczynników. A to już miodna walka. Czyż to nie jest piękne? :-). Uwaga - to naprawdę wciąga!

Dodane: 26.01.2008, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.