Ar nosurge Plus: Ode to an Unborn Star
Ar Nosurge Plus: Umareizuru Hoshi e Inoru Uta (JAP)
Wydania
2014()
2015()
Ogólnie
Wzbogacony i lekko poprawiony port gry z PS3. Jako całość tytuł warty jest tego, by znalazł się w kolekcji miłośnika jRPG –ów, ale same dodatki nie wnoszą specjalnie wiele do zabawy.
Widok
3D bez możliwości operowania kamerą
Walka
fazówka z elementami akcji

RECENZJA

Wydane niecały rok temu Ar nosurge: Ode to an Unborn Star stało się dla mnie pierwszą i jedyną jak do tej pory grą minionej generacji, o której bez wahania mogę powiedzieć, że poruszyła moją czułą strunę jak żadna inna, fundując lawinę pozytywnych uczuć. Nie minęło jednak wiele czasu i w ręce wpadła mi wzbogacona wersją Plus, przeznaczona dla przenośnej konsolki. W tej recenzji zamierzam skupić się raczej na wprowadzonych zmianach i dodatkach. Jeśli coś jest niejasne, zapraszam do mojego poprzedniego tekstu.

Główna oś fabularna nie została wzbogacona w żaden sposób. Akcja gry wciąż rozgrywa się na gigantycznym statku kosmicznym nazwanym Soreil, którym to uciekinierzy z ginącej planety Ra Ciela wyruszyli szukać nowego domu. Podróż dłuży się już ładnych parę tysięcy lat, więc ludzkość traci powoli nadzieję na przetrwanie. Poza tym po gwiezdnym krążowniku rozpanoszyła się porywająca ludzi wróżkopodobna rasa Sharl. Wydarzenia śledzimy oczami dwóch uzupełniających się par bohaterów. W skład pierwszej wchodzą członkowie zbrojnego oddziału PLASMA tj. młody mężczyzna imieniem Delta i jego partnerka władająca magicznymi pieśniami Casty. Drugą grupę tworzą tajemnicza kapłanka Ion oraz kontrolowany przez gracza robot Earthes, będący czymś w rodzaju medium pomiędzy światem gry a naszym. Jedni chcą rozwiązać problem wrogiej rasy poprzez konfrontację, drudzy chcą to zrobić metodą pokojową.

Ogólnie mamy do czynienia ze świetnym kawałkiem opowieści, chyba najdłuższą produkcją jRPG pod tym względem dostępną na przenośną konsolę Sony. Pewien problem stanowi wciąż niewydana w zrozumiałym języku Ciel nosurge, poprzedniczka opisywanej tutaj produkcji. Na szczęście można go obejść oglądając w Sieci przetłumaczone na angielski przerywniki fabularne, do czego gorąco zachęcam.

Przeglądając przedpremierowe zrzuty z rozgrywki, byłem pełen obaw odnośnie poziomu oprawy graficznej. Szczęśliwie screeny kłamały - gra na handheldzie wygląda po prostu świetnie, a z ekraniku aż bije technomistyczny klimat. Owszem, prawda, strona wizualna w stosunku do wersji PS3 uległa pewnemu pogorszeniu, co widać zwłaszcza podczas ataków specjalnych czy w trakcie bardzo bliskich najazdów kamery. Wyłapią to jednak tylko osoby, którym dane było porównać obie odsłony, gracze nowi w temacie z pewnością nie odczują żadnego dyskomfortu. Podobna sprawa dotyczy udźwiękowienia. Cudowne hymny i reszta melodii zaliczyły dający się niestety wyłapać „downsampling”. Mimo to oprawa muzyczna wciąż stanowi miód dla uszu.

Wymienionych ograniczeń nie należy traktować jako wadę, bowiem twórcy i tak dokonali niezłego wyczynu upychając oryginalne trzynaście gigabajtów w trzech. Niestety pozostał jeden problem – kiepska optymalizacja silnika graficznego. Tym razem chodzi spowolnienie animacji w zatłoczonych miejscach bądź w bardziej rozległych lokacjach. Wprawdzie nie przeszkadza to specjalnie w zabawie, ale puryści mogą się niepotrzebnie irytować. Inny drażniący element to drobna czcionka. Dubbing pozostał bez zmian, do wyboru angielski lub japoński, a przy okazji poprawiono sam przekład, eliminując rażące błędy gramatyczne i rzeczowe.

Styl eksploracji i potyczek jest taki sam jak poprzednio. Zwiedzamy statek w systemie lokacji połączonych, chociaż jeśli chcemy przejść do innej jego sekcji, musimy skorzystać z Mapy Świata. Przeciwnicy są niewidoczni i po aktywacji starcia nacierają na nas całymi falami, w każdej po kilku adwersarzy. Pieśniarka intonuje pieśń, partner natomiast walcząc powstrzymuje wrogów tak długo, by nabierając odpowiedniej mocy partnerka była w stanie zniszczyć całą hordę. Bój przebiega niby w trybie turowo-fazowym, ale wzbogaconym o elementy akcji. W trakcie własnej kolejki nieprzyjaciół siekamy sobie swobodnie dopóki nie skończą się punkty akcji na poszczególne ciosy/umiejętności. Magiczną pieśń uaktywniamy za pomocą dodatkowego menu, tyle że tutaj dostęp do niego jest niewygodny, ale to raczej wina samej Vity. Poza tym nie zauważyłem większych zgrzytów, więc toczone boje wciąż sprawiają przyjemność, nawet na małym ekranie.

Poza posuwaniem fabuły do przodu i walką, mamy rzecz jasna Genometric, czyli wspólną płaszczyznę uczuć pomiędzy głównymi bohaterami a ich przyjaciółmi. Nurkujemy ich umysłach, by poprawiać z nimi relacje poprzez śledzenie krótkich opowieści a’la visual-novel i reakcji na zaistniałe wydarzenia. Wersja Plus wzbogaca ten element nową postacią, obecnego wcześniej w płatnym DLC Leolma Shirotakę. Ma to niebagatelne znaczenie, bo oprócz dodatkowej historyjki dostajemy także bonusową pieśń i kryształy.

Jeśli chodzi o zażyłość, to podczas kąpieli możemy dotrzymać towarzystwa i podyskutować z aż pięcioma bohaterami pobocznymi, co wcześniej nie było dostępne. Inna sprawa, że dodatek ten wnosi niewiele do zabawyk pomijając walory estetyczne. Co ciekawe, wszczepiać kryształy wzmacniające da radę wszystkim protagonistom, a nie tylko żeńskiej obsadzie. Poza tym w trakcie puryfikacji dzięki ekranikowi dotykowemu jesteśmy w stanie dotykać naszych wybrańców w czułe miejsca, lecz wolałbym użyć go do bardziej praktyczniejszych rozwiązań. Rozwój postaci wciąż pozostaje poza naszym zasięgiem.

Pewne drobne usprawnienia objęły także proces syntezowania przedmiotów, lecz pozostało jeszcze kilka rzeczy, które się tego nie doczekały. Zamiast tego twórcy postanowili zarzucić nas nowymi kostiumami. Ponadto po przejściu gry dostaniemy gratkę dla długoletnich fanów serii – wdzianka pochodzące z pierwszego Ar Tonelico. To nie wszystko: przez miesiąc po premierze istniała możliwość pobrania za darmo kolejnych ze sklepu PS Store. Ponoć jeśli ktoś jakimś cudem posiada save’y z Ciel nosurge, może je wykorzystać, by zdobyć kolejne bonusy.

Jesteś miłośnikiem jRPG-ów, ominęła cię wersją PS3 i zastanawiasz się nad zakupem gry na Vitę? Bierz w ciemno przenośną wersję. Grałeś na dużym ekranie? W takim możesz sobie odpuścić, dla samych dodatków nie warto kupować nowego egzemplarza. No, chyba że ktoś chce mieć grę cały czas pod ręką.


Plusy:

+ Wciąż wspaniała opowieść z charyzmatycznymi bohaterami.
+ Mimo delikatnych cięć, oprawa graficzna i dźwiękowa na wysokim poziomie.
+ Genometrics, system rozmówek, przełamywanie czwartej ściany.
+ Poprawiono część błędów i niedociągnięć z wersji na PS3.
+ Dodatki dla wersji na PS Vita (za to że są)…

Minusy:

- …ale do samej zabawy wnoszą niespecjalnie wiele.
- Słaba optymalizacja silnika graficznego (znowu…)
- Wciąż brak Ciel nosurge w zrozumiałym języku.
- Przydałby się lepszy pomysł na wykorzystanie ekraniku dotykowego niż obecny.
- Z tym fanserwisem to już czasem przesada.


Ocena: 8/10

 

Tą recenzję pierwotnie opublikowano na WWW.PSSITE.COM. Umieszczam ją tutaj za zgodą i wiedzą władz wspomnianego portalu.


Autor: 4


Obrazki z gry:
Różnice w grafice w stosunku do PS3  jak widać stosunkowo nieduże. Nawet uciekając przed wrogami można wygospodarować czas na relaks. Make peace no war. Furrykillers na posterunku. Jak widać nie pożałowano pieniędzy na dobrych grafików. Filmy animowane wysokiej klasy, tylko dlaczego ich tak mało. Walka tak jak poprzednio, ale kostiumy nowe. Tutaj nowy, darmowy kostium dla Cass dostępny w  wersji Plus gry. Amenomirai - kostium dostępny za darmo jedynie miesiąc po premierze. Tym razem możemy pomiziać placem bohaterów podczas kąpieli. Wnętrze stalowego kolosa. Jest też pani królik.

Dodane: 01.07.2015, zmiany: 12.07.2015



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.