Dawn's Light 2
Wydania
2010()
Ogólnie
Kontynuacja bardzo dobrego tytułu, niestety trochę zubożała w stosunku do poprzedniczki.

RECENZJA

Kiedy kilka dni temu przypadkiem natknąłem się na drugą część Dawn's Light, pomyślałem że można dla zabicia wolnego czasu sprawdzić czy będzie tak samo dobra jak poprzedniczka. Gra powstała w wakacje 2010 dzięki johnwizard.com. Początkowo podobało mi się, po jakimś czasie jednak trochę się rozczarowałem. Nie zrozumcie mnie źle, jest to bardzo dobra gra, dobrze zrobiona, z wątkami pobocznymi, z zadaniami bonusowymi, podziemia i plansze gry są dobrze rozplanowane i nie ma zbyt wiele pustych przestrzeni, większość dialogów ciekawa i momentami śmieszna i zabawna. Niemniej jednak w porównaniu do pierwszej części czegoś jej zabrakło. Jest dwa razy mniej questów, a te co są czasami są strasznie dziwne i jakby specjalnie sztucznie wydłużone, by przeciągnąć czas gry, fabuła jest zbyt prosta i gra z początku wiedzie sama za rączkę, brak jest też możliwości zwiedzania świata. W niektórych przypadkach część fabuły również mi nie przypadła do gustu, po prostu nie bardzo pasuje mi to do czystej fantasy, wędrujemy po jaskiniach przypominających wnętrze żyjącego organizmu, gdzie mamy naprawić serce, płuca, mózg itp., albo kogo u licha obchodzi wojna pomiędzy kotami a wiewiórkami i jakim cudem może być strażnikiem owca czy baran?? Gdybym w tę grę zagrał zanim grałem w jedynkę, oceniłbym ją lepiej, a tak na tle pierwszej części wygląda trochę blado.

Fabuła
Ponownie mamy okazję spotkać się z bohaterami z Dawn's Light 1. Widać, że są już starsi. Wygląd niektórych części świata zmienił się, inne pozostały takie same. Zaczyna się prosto, mamy zebrać 3 części artefaktu, połączyć go w jeden i dostarczyć w określone miejsce. Po zaniesieniu go odblokowuje się kolejna lokacja, gdzie dowiadujemy się co mamy zrobić ostatecznie. Tak wygląda to w wielkim streszczeniu i nie brzmi to zbyt ciekawie, na szczęście sama gra trochę ratuje fabułę i gra się całkiem ciekawie. Wszystkie questy zapewniają rozgrywkę na około 22 godzin. Nie udało mi się przejść tylko jednego - zebrania 1000 pająków, nie mogłem zrozumieć na jakich zasadach zbiera się je uciekające po domu we wszystkich stronach. Jest to w jakiś sposób utrudnione i bardzo rzadko się udaje.

Humor
To jeden z lepszych atutów tej gry. Niektóre sytuacje i dialogi są naprawdę rewelacyjne i miłośnik fantasy znajdzie tu trochę nawiązań do filmów sf i fantasy. Przezabawna jest scenka dziwnego pojedynku, który wygląda jak sesja gry rpg, a sędziuje mistrz gry. Uśmiałem się też nieźle, gdy główny bohater Harvey z szewską pasją przesłuchuje stracha na wróble.

Walka jest jak zwykle w grach zrobionych na rpgmakera - turowa. Z boku ekranu widać kolejność przeprowadzania ataków uwzględniającą naszych bohaterów i przeciwników. Nowością jest fakt, że im więcej walczymy danym rodzajem broni, tym bardziej rozwijamy jej skuteczność. Ściślej mówiąc - każda broń ma swój poziom (level) zwiększający się podobnie jak doświadczenie za każdym użyciem w walce. Dodaje to broni większe obrażenia. Nie udało mi się zwiększyć poziomu żadnej broni ponad level 6 (w normalnej grze), więc prawdopodobnie jest to maksymalny poziom. Bardzo dużym zaskoczeniem dla mnie okazał się fakt, że nasz bohater może walczyć DWIEMA TARCZAMI. Całkowity szok, kiedy okazało się, że daje to nawet duże obrażenia, nie przychodzi mi w tej chwili żadna inna gra, w której można taki numer odstawić.

Crafting, czyli tworzenie przedmiotów również trzeba zaliczyć tej grze na plus. Podczas gry znajdujemy różnego rodzaju metale (iron, mithril, orichalk, titanium) i klejnoty różnych rozmiarów i kolorów, które możemy łączyć w lepsze, chociaż na innych zasadach niż w Diablo (najlepszy jest czysty diament). Zebranych metali i klejnotów możemy później użyć do wykuwania sobie potężniejszych przedmiotów. Jako ciekawostkę należy dodać, że możemy poźniej nazwać te przedmioty według własnego uznania, zatem stworzyłem własnym bohaterom Sirpaul's Axe i Sword of Sirpaul ^_^.

Ogólnie mówiąc zadania i łamigłówki są o wiele prostsze niż w DL1. Kolejną nowością jest większa ilość questów polegających na znalezieniu w pewnym obszarze określonych przedmiotów (czy niedługo crpg przekształcą się w Hidden Object Games?). Większość skarbów w beczkach jest losowa, więc można trafić lepsze i gorsze, czasem warto zrobić sejw przed otworzeniem beczki, dotyczy to również ilości znalezionych w niej monet. Po przejściu gry spotyka nas sam John Wizard, gratuluje przejścia gry i... możemy zacząć od nowa New Game + , lecz czy to ma sens?? Jedyną różnicą jest fakt, że możemy grać od nowa ze wszystkimi przedmiotami jakie znaleźliśmy wcześniej, a potwory mają wtedy większe współczynniki, wtedy też możemy znaleźć lepsze metale do wykuwania broni niż w normalnej grze. Przeszkadzał mi jeszcze brak większej ilości slotów na sejwy, jest ich tylko 4, więc zdecydowanie za mało.

Podsumowując, gra powinna się podobać większości osób. Nie miałem większych problemów z jej przejściem. Nie ma bezsensownego nabijania leveli by pokonać trudniejszych przeciwników, wystarczy eliminować po kolei każdych napotkanych, także dlatego, że po ich pokonaniu dostajemy Prize Tickets, za które możemy otwierać skrzynki ze skarbami, więc jeśli chcemy otworzyć je wszystkie trzeba pokonać wszystkich przeciwników w danej lokacji. Przedmiotów leczących też nie kupowałem w sklepie, wystarczały mi te co znalazłem. Jeśli ktoś lubi rpgmakera i nie ma nic przeciwko takiej grafice - niech zagra i spróbuje, być może spodoba mu się bardziej niż mi, gdyż jest to całkiem dobra gra.

Moja ocena: 4/5


Autor: 4


Obrazki z gry:
Widoczki jak najbardziej erpegomakerowe. Różnorodne lokacje. Humor też tu jest. A jeszcze trochę lokacji. Walka i niebieskie ekrany współczynników i ekwipunku. sirPaul lubi się bawić w sklejanie tych obrazków, oj lubi.

Dodane: 06.12.2010, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.