Dragon Destiny
Wydania
2002()
Ogólnie
Gra nietypowa, ciekawa, z wieloma pomysłami na fabułę i zagadkami logicznymi lecz niesamowicie trudna, mozolna i nużąca do przejścia.

RECENZJA

Ciężko jest czasem zebrać się do kolejnej recenzji, a JRK ciągle stoi nad głową i pogania. Dlatego ciężko, ponieważ uważam, że prawdziwy recenzent opisując grę powinien najpierw ją przejść, najlepiej całą, a przynajmniej w znaczącym stopniu. Jak widzę recenzję ze screenami z początku gry to mnie trochę odrzuca. Można się przecież postarać o lepsze i z różnych etapów gry. Taka recenzja zastanawia czy na pewno autor w nią grał czy tylko opisywał na podstawie pierwszych pięciu minut gry. Oczywiście nie mylić z kategorią "rzut okiem" ale tam faktycznie trudno w niektórych gierkach zajść dalej niż te 5 minut.

To była tylko mała dygresja. Gra, którą zamierzam opisać trudno jest podsumować. To moje drugie podejście do niej. Zacząłem w nią grać na studiach, niestety zaciąłem się, odłożyłem i niedawno znalazłem na starej płytce z sejwami. Nie mogłem przejść obojętnie obok "czegoś co ma związek ze smokami" :D. Tym razem udało mi się ukończyć, lecz nie uratowałem świata lecz zostałem jego królem, właśnie w postaci smoka. Dragon Destiny na rpgmakera 2000. Rast Blackwing tworzył ją 10 miesięcy jak się wydaje w 2002 roku. Nie była to pierwsza jego gra, bowiem autor bawi się nawiązując do wcześniejszej produkcji i zamieszczając w niej swoich wcześniejszych bohaterów.

Powiedzmy sobie szczerze: gra nietypowa, ciekawa, z wieloma pomysłami na fabułę i zagadkami logicznymi lecz niesamowicie trudna, mozolna i nużąca do przejścia. Gra jest bardzo niedopracowana pod względem trudności walk, bardzo łatwo trafić tam gdzie są potwory nie do pokonania i ciągle ginąć. Podstawowa trudność tej gry i zarazem jej odmienność od innych wynika z tego, że za walki NIE dostaje się punktów doświadczenia. W razie trudności z pokonaniem trudniejszych przeciwników nie można sobie podwyższyć statystyk na łatwiejszych potworkach. W większości sklepów jest to samo, a pieniądze zdobywa się handlując z kupcami. Jest to żmudne i uciążliwe i tym samym wpływa na negatywne odczucia związane ze znacznym wydłużeniem czasu gry. Aby kupić lepszy sprzęt (najlepszy można znaleźć tylko w podziemiach albo wygrać) czy dużo potrzebnych napojów leczących trzeba poświęcić bardzo dużo czasu na łażenie po wszystkich miastach i zajmować się kupowaniem i sprzedawaniem. Jedyny ratunek w grze w pokera. Można tam naprawdę dużo wygrać, ale najpierw trzeba mieć coś postawić i mieć szczęście, więc w początkowym okresie gry trzeba sporo pohandlować.

Doświadczenie zdobywa się tylko kilka razy w ciągu gry. W tzw. Dragon Shrines, co trochę poprawia statystyki i wygląd bohaterów (od człowieka do smoka). W zasadzie nie spodziewam się, by ktoś znalazł tyle w sobie masochizmu by przejść tę grę bez podpowiedzi albo oszukiwania . Zagadki logiczne też są bardzo trudne, gdyby nie plik tekstowy autora gry z pomocnymi wskazówkami do ich rozwiązania, niektórych puzzle pewnie bym nie rozwiązał, zwłaszcza niekończącego się labiryntu. To moim zdaniem najtrudniejsza zagadka w grze. Chociaż autor mówi, że najtrudniejsza jest ostatnia (coś na kształt kostki rubika). Jednak mimo zapewnień autora mówiącego, że da się ją rozwiązać w 40 minut mi udało się rozwiązać ją w 5 minut!!! Bardzo wkurzające są też labirynty wyznaczające kierunek zwiedzania strzałkami, kiedy kończą się strzałki, nie da się dalej iść ani wrócić i trzeba wykonać reset. Autor napisał, że wzorował się na Lufii i to było też niejaką zachętą do sięgnięcia po ten tytuł. To prawda, zagadek jest bardzo dużo, o różnym stopniu trudności, niektóre są naprawdę bardzo trudne. Jedna nawet jest w całości zapożyczona z Lufii (ewentualnie innej gry ale wiem, że taką zagadkę już widziałem). Sporo muzyczek zapożyczonych z Lufii, również przypominają się stare dobre czasy. Jest też kilka innych fajnych muzyczek, których dobrze się słucha.

Główna fabuła na pierwszy rzut oka jest mało skomplikowana, nasz bohater musi wypełnić przeznaczenie i odzyskać dziedzictwo smoka (przemienić się w smoka), a przy okazji zostać władcą wszystkich krain. Jest to tylko pretekst do tego by zwiedzać całe królestwa. By zostać władcą kolejnego miasta musimy wypełnić questy zlecone przez burmistrza czy poprzedniego króla. Nie da się pływać statkiem, lecz do niektórych miejsc można się dostać po pewnym czasie, gdy mamy już odpowiedni czar np.: światło, wspinaczka czy długi skok. Krainy są tak zbudowane, że w niektóre miejsca strasznie trudno trafić. Prowadzą do nich lasy i góry pełne labiryntów, a przy tym strasznie przeszkadzają potwory. Gdy nie ma się dużo napojów leczących jest naprawdę trudno.

Aby pograć w minigry nie trzeba przechodzić całej gry. Zamiast podążania głównym torem fabuły, można też odpalić grę i pobawić się w Kasynie albo na Mistrzostwach Sztuk Walki (i znów te pokemony). Można zebrać podczas wędrówek 20 jaj, z których wykluwają się stworki hodowane do walk. Drużyny maksymalnie cztero-stworkowe (jak nie ma takiego słowa to właśnie je wymyśliłem :P) trenują i walczą przez 10 rund by zdobyć najlepszy sprzęt w grze. Podobnie w kasynie - blackjack, poker i automaty pozwalają wygrać żetony, za które można kupić inny najlepszy sprzęt w grze (ach przypomina się kasyno na Forfeit Island:)).

Najbardziej zaskakujący jest fakt, że po skończeniu gry... można grać dalej :) i odkryć pozostałe sekrety gry, a jest ich jeszcze kilka - Monster Island i Programmer's Room. Na wyspie znajduje się ostatni obraz potrzebny do wykonania specjalnego questu (trzeba znaleźć 10 obrazów z rysunkami smoków autorstwa słynnych rysowników fantasy (rozpoznałem m.in Parkinsona itp.). Trzeba przetrząsnąć wszystkie domki i sprawdzać każdy obraz na ścianie. W drugim specjalnym miejscu możemy kupić w sklepie wszystkie przedmioty z gry, nawet te o których nie wiedzieliśmy ani nawet nie podejrzewaliśmy, że istnieją. Możemy też stoczyć jeszcze raz dowolnie wybraną walkę z każdym bossem.

Przypomniało mi się coś jeszcze, bardzo oryginalnego. Otóż w grze są dwie ksiązki, których przeczytanie skutkuje wciągnięciem do nich i powoduje, że nasz bohater staje się uwikłany w historię w książce, musi ją rozwikłać aby z nich się wydostać. Jeden to kryminał (mordercą jest.... aaa nie powiem wam, sami zgadnijcie), a druga to fantasy. Każdą z książek można przejść na kilka sposobów i od tego jaki wybierzemy zależy nasza nagroda za prawidłowe lub błędne rozwiązanie. Bardzo mi się spodobał ten pomysł. Interesująca byłaby taka gra, w której gość chodzi po starej bibliotece w świecie "śniących książek" i znajduje takie książki przez cały czas.

Grę mogę polecić, ale chyba tylko dla starych wyjadaczy lubiących takie klimaty albo tych "mających pojęcie o rpgmakerze". Puzzle i tak trzeba samemu ułożyć czy rozwiązać, ale z niektórymi rzeczami można sobie nie poradzić, dużo złota na początku naprawdę skraca czas gry i pozwala bardziej cieszyć się fabułą i zagadkami, a to jest moim zdaniem ważniejsze niż bezsensowne nabijanie kasy przez handel.


Autor: 3


Obrazki z gry:
sirPaul znów bawi się w kolaże :). Tu - humor. Minigierki. Puzzle. Moje biedne oczy. Sklep, współczynniki i ekwipunek. Oczy nadal cierpią. Przegląd growych miejscówek. Walka i happy end w wykonaniu sirPaula.

Dodane: 20.02.2009, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.