Dragon Squadron: Danzarb
Ryuukihei Dan Danzarubu (JAP)
Ryuuki Heidan Danzarb (JAP)
Wydania
1993()
2007()
Ogólnie
Jeszcze jedna japońska produkcja z wielgachnymi robotami w rolach głównych. Tym razem jest to typowe rpg, z zakręconą i ciekawą fabułą, choć nieco archaiczną grafiką. Przetłumaczone na angielski przez fanów.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Nasz główny bohater jest uczniem szkoły wojskowej, przygotowującej żołnierzy do walki w trwającej już wiele lat wojnie. Podobnie jak wielu jego kolegów marzy on o wcieleniu do elitarnej jednostki Danzarb. Jego marzenia spełniają się wcześniej niż by przypuszczał i do tego w dramatycznych dla niego okolicznościach. W czasie ataku na jedno z laboratoriów, gdzie prowadzono badania nad robotami sterowanymi przez pilota siedzącego wewnątrz w kokpicie (ktoś powiedział mechy? Tak, kolejna gra z ulubionymi zabawkami Japończyków w roli głównej) dla jednostki Danzarb, giną ojciec i brat chłopca - naukowcy bezpośrednio zaangażowani w projekt. Ostatnim życzeniem ojca było, aby młodszy syn mógł skorzystać kiedyś z owoców jego pracy. Tak właśnie się staje - nasz bohater, Matthew, zostaje najnowszym rekrutem elitarnej jednostki i wraz z resztą drużyny uczestniczy w zadaniach przed nimi stawianych (z gatunku mission impossible, których nikt inny nie chce się podjąć).
Fabuła na pierwszy rzut oka nie wydaje się specjalnie nowatorska, ale zdecydowanie rozwija się w trakcie gry i stopniowo odkrywamy, że prawda jest zupełnie inna niż się początkowo wydaje. Zwrotów akcji tu nie brakuje, fabuła trzyma w napięciu i nie jest przewidywalna - miałam sporo teorii na temat dalszego rozwoju historii, jednak żadna z nich nie okazała się słuszna. Zakończenie również bardzo mnie zaskoczyło (chociaż pomysł ten był mi skądinąd znany, konkretnie z pewnego amerykańskiego filmu, który jest chronologicznie 5 lat młodszy od gry - zbieżność jest raczej przypadkowa). Wielki plus dla autorów, bo zazwyczaj już w połowie gry wiem, co będzie dalej - jak by nie było, parę erpegów już w życiu widziałam.

Na grę składa się 15 scenariuszy, będących misjami zlecanymi jednostce przez dowództwo. Przed każdą misją oglądamy na ekranie twarz generała Seldara, wprowadzającego nas w szczegóły sytuacji, a następnie udajemy się do innych pomieszczeń bazy w celu przygotowania drużyny do czekającego ją zadania. Podstawową walutą gry jest energia, którą zdobywamy pokonując przeciwników oraz znajdujemy w pozostawionych tu i ówdzie skrzyniach. W bazie mamy możliwość wytwarzania z niej apteczek oraz broni i zbroi dla drużyny - jest to więc odpowiednik sklepów z innych gier RPG. Po dobraniu sobie wyposażenia wybieramy pięcioosobową grupę z dostępnych postaci (początkowo siedmiu, w okresie największej świetności Danzarb liczba ta dochodzi do dwudziestu) i wyruszamy po chwałę i zwycięstwo. W trakcie gry stopniowo uzyskujemy dostęp do wspomnianych na wstępie robotów (nazywanych tu smokami, chociaż mi bardziej przypominają dinozaury). Jako że są znacznie bardziej wytrzymałe i dysponują sporą siłą ognia, Danzarb korzysta z nich, gdy tylko może (czyli we wszystkich misjach terenowych, samą drużyną kierujemy tylko tam, gdzie roboty się nie zmieszczą) - przed walką każdemu z nich trzeba przydzielić uzbrojenie oraz pilota.
Niektórzy z członków ekipy mają specyficzne umiejętności i ich obecność w drużynie jest niezbędna do pokonania określonych przeszkód, inni natomiast dają nam nowe możliwości, gdy wybierzemy ich do aktywnego składu (przykładem tutaj może być Kim, młody mechanik-wynalazca, dzięki któremu możliwe jest tworzenie uzbrojenia czy awansowanie smoków (o czym później) nie tylko w bazie, ale także w czasie misji).
Sama wyprawa to już typowe RPG - łażenie po okolicy, wybijanie nieprzyjaznych nam sił (roboty przeciwnika bądź żołnierze), zbieranie skrzynek, rozmowy z NPC... no i przede wszystkim znalezienie sposobu wykonania powierzonego nam zadania. Muszę przy tym zauważyć, że każdy scenariusz składa się z kilku etapów, a poszczególne lokacje są naprawdę duże, mają sporo zakamarków i ślepych uliczek i są ogólnie mocno zakręcone. Do tego w każdej z misji musimy rozwiązać jakąś łamigłówkę - a to ułożyć puzzle z kart dostępu, a to wymyślić kod służący do rozbrojenia bomby na podstawie podpowiedzi przekazanych nam przez żołnierzy przeciwnika (solidnie trzęsących portkami na nasz widok), innym razem znaleźć i umieścić w odpowiednim miejscu siedem kolorowych kul. To sprawia, że każda z misji wymaga zarówno przeszukania całego obszaru jak i ruszenia głową (zagadki dają do myślenia, ale nie są przesadnie skomplikowane) i zajmuje dość sporo czasu. Jedyną wadą są moim zdaniem nieco zbyt częste walki, nie można przejść kilku kroków, żeby się w kogoś nie wpakować - po pewnym czasie zaczyna to być męczące, a gdy staramy się właśnie znaleźć rozwiązanie jakiejś zagadki mocno drażnią.

Właśnie, walki. Rozgrywają się na osobnym ekranie, w systemie turowym. W czasie tury mamy możliwość użycia jednego z przedmiotów znajdujących się w ekwipunku aktywnej postaci lub robota (każdy z nich ma miejsce na sześć przedmiotów, mogą to być zarówno bronie, jak też bomby czy apteczki), zmianę tegoż ekwipunku, ucieczkę, przemieszczenie się (podejrzewam, że chodzi tu o zmianę formacji - przedni/tylny rząd, ale nie przyglądałam się bliżej tej opcji) czy wreszcie przyjęcie postawy obronnej. Użycie większości broni wymaga energii czerpanej z akumulatorów posiadanych przez poszczególne postacie (nie mylić ze środkiem płatniczym gry - to dwie różne kwestie). Akumulatory możemy ładować przy użyciu odpowiedniego przedmiotu, bądź pozwalając na ich samoistną regeneracje wraz z upływem czasu - a tego zazwyczaj w bazie wroga za dużo nie mamy. Po walce zbieramy doświadczenie i kasę (a właściwie energię...heh, nie ja to wymyśliłam) i ruszamy dalej. W grze istnieje opcja automatycznego trybu walk, w czasie tury wybierana jest wówczas broń wymagająca najmniejszych nakładów energetycznych, w każdej chwili istnieje też możliwość przejęcia ponownie kontroli nad drużyną - opcja bardzo przydatna i często przeze mnie wykorzystywana.

Jak na RPG przystało, nasze postacie w trakcie gry zdobywają doświadczenie i rosną w siłę. Tym razem niestety element ten jest słabo rozbudowany, jedynymi współczynnikami, które rosną po zdobyciu poziomu jest ilość punktów życia, pojemność akumulatora i obrona. Każdy z żołnierzy charakteryzowany jest dodatkowo poziomem "dopasowania" do poszczególnych smoków - mają swoje preferencje i nie wszystkimi kierują równie sprawnie. Same roboty mają nieco inny system awansu - otóż podnosimy ich poziomy płacąc zgromadzoną energią, co możemy zrobić w bazie lub w czasie misji, o ile zabraliśmy ze sobą Kima. Smokom rosną przy awansie te same współczynniki, co ludziom (oczywiście nie mają poziomów dopasowania).
Ekwipunku do wyboru mamy co nieco, zarówno bronie, różniące się obrażeniami, zapotrzebowaniem energetycznym czy zasięgiem działania, apteczki o zróżnicowanej sile, bomby różnego typu i parę innych przedmiotów. Większość tworzymy samodzielnie z dostępnej energii (możliwe do skonstruowania rzeczy zmieniają się w miarę rozwoju fabuły), część znajdujemy w skrzyniach rozsianych po terenie misji bądź pozostawianych przez przeciwnika. To ostatnie wymaga krótkiego komentarza. Otóż po niektórych przeciwnikach pozostają zamknięte pojemniki, składające się z jednej do sześciu części (a więc zawierające od jednego do sześciu przedmiotów). Każda z części ma dwa przyciski. Aby ją otworzyć, należy wybrać właściwy, poszczególne elementy pojemnika otwieramy kolejno, jeśli wybierzemy źle (co jest losowe i całkowicie zależy od szczęścia) skrzynka wybucha, co oznacza zniszczenie wszystkich zawartych w niej przedmiotów (łącznie z już wydobytymi). W dowolnej chwili możemy przerwać "rozbrajanie" zadowalając się już uzyskanymi fantami.
W trakcie misji za szczególne osiągnięcia (do których może należeć rozwiązanie zagadki, znalezienie czegoś nietypowego, uwolnienie więźnia czy otwarcie pojemnika) otrzymujemy również punkty, które po misji możemy wymienić na dodatkowe punkty życia czy baterii lub dodatkowy poziom dla poszczególnych postaci bądź na przedmioty.

Pod względem graficznym Danzarb można zaliczyć do gier co najwyżej przeciętnych. Przeciwnicy są nieźle narysowani, podobnie jak twarze postaci, ale już tła dałoby się narysować znacznie lepiej. Wnętrza baz wyglądają jeszcze całkiem przekonująco (chociaż nieco zbyt ascetycznie jak na mój gust - gołe metalowe ściany wyglądają średnio, dobrze że chociaż można w nich znaleźć meble czy inne wyposażenie), ale już plenery można wręcz nazwać brzydkimi - małe zróżnicowanie kolorystyczne, ponure jakby słońce było wiecznie przesłonięte grubymi chmurami i mało szczegółowe. Postacie smoków czy NPC też bynajmniej nie zachwycają.
Muzyka również niespecjalnie przypadła mi do gustu - owszem, jest różnorodna i dość dobrze dopasowana do wydarzeń w grze, ale jednocześnie jak dla mnie zbyt hałaśliwa, w wielu miejscach zbyt szybka i po pewnym (dość krótkim) czasie po prostu męcząca. W tle wciąż słychać jakieś trzaski (w założeniach to chyba miała być perkusja, średnio wyszło). Tradycyjne marszowe kawałki spisałyby się tutaj dużo lepiej, to, co można usłyszeć bardziej przypomina mi jakiś pseudo-heavymetal.

Podsumowując: Interesująca gra, o ciekawej i nietypowej fabule, dającej do myślenia i momentami zaskakującej. Niestety system rozwoju postaci jest dość mało rozbudowany, a oprawa audiowizualna nie zachwyca. Jeśli ktoś lubi sobie pobiegać mechami lub ma dosyć światów fantasy (tutaj mamy do czynienia z niezbyt odległą przyszłością) to nie powinien czuć się zawiedziony. Dodatkowo gra jest dość długa (15 scenariuszy to może niewiele, ale każdy z nich jest rozbudowany i wymaga biegania po wszystkich zakamarkach), a zagadki pozwalają na rozruszanie zwojów mózgowych - zarówno ich ilość, jak i poziom trudności zostały dobrze dobrane, tak aby bawić, dawać radość z ich rozwiązania, a jednocześnie nie zmęczyć. Mimo kilku niedoskonałości produkcja godna polecenia.

Zalety:
+ interesująca i nietypowa fabuła
+ dobrze dobrane i wkomponowane zagadki
+ możliwość włączenia automatycznego trybu walk

Wady:
- niewielkie możliwości rozwoju postaci
- dość słaba grafika
- męcząca muzyka
- nieco zbyt częste walki

Moja ocena: 7/10


Autor: 4


Obrazki z gry:
Graficznie SNESowo nie jest to zbyt wybitnie. Graficznie SNESowo nie jest to zbyt wybitnie. Choć akurat obrazki przeciwników całkiem miłe dla oka. Choć akurat obrazki przeciwników całkiem miłe dla oka. Jak ja lubię współczynnikować :) Jak ja lubię współczynnikować :) Tak, tak - znów wygraliśmy. I to bez spoilerów :) Tak, tak - znów wygraliśmy. I to bez spoilerów :)

Dodane: 15.09.2007, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.