Front Mission: Gun Hazard
Wydania
1996()
2004()
Ogólnie
1996, chodzona nawalanka (w tym przypadku strzelanka) lub jak kto woli - platformówka z elementami rpg (czyli levele, bogato owspółczynnikowany ekwipunek) osadzona w świecie znanym z serii Front Mission - ale nie mająca żadnych powiązań fabularnych z innymi Front Missionami. Nieoficjalnie przetłumaczona na język angielski - przez kogóż by innego - GIdeona Zhi ;-)
Widok
Rzut boczny
Walka
Zręcznościówka

RECENZJA

Połączenia platformówek z RPG rzadko okazują się dobre. Fani RPG narzekają że trzeba za dużo refleksu, natomiast fanów platformówek odstrasza wymaganie myślenia i dużo cyferek (he, he). Oczywiście są wyjątki od każdej reguły, również i tej. Na przykład Gun Hazard...? Acha, Front Mission: Gun Hazard NIE JEST sequelem Front Mission - gry te łączą jedynie wanzery.

Historia jest typowym standardem Squaresoft - ogranicza się w sumie do rozwoju bandy protagonistów, którzy w końcu ratują świat ;P. Oczywiście przez 90% gry nie wiadomo że to Heniek był tym mordercą - ale może już zostawię biedną fabułę w spokoju :P. Rozgrywka składa się z dwóch części - ekranu mapy, gdzie się wybiera najbliższe miejsce roz...róby, robi zakupy, naprawia sprzęt i tym podobne. Co ciekawe, każde miejsce (oprócz tych kluczowych dla fabuły) można odwiedzać wielokrotnie, a wrogowie będą powskrzeszani. Z jednej strony, można spokojnie podładować sobie stan konta i doświadczenie (bez czego miejscami ani rusz) a z drugiej... Jak to możliwe? Rozwala człowiek trzysta jednostek a oni nadal wracają? Drugą częścią gry jest sama akcja zrealizowana w konwencji platformówki 2D, widzianej z boku. Ogólnie sprowadza się do skakania, strzelania, skakania, znowu strzelania... Ale muszę to przyznać, bardzo grywalnego strzelania! W każdym razie, po zakończeniu misji dostaje się doświadczenie za wrogów (dopiero!) i kasę ze złomowiska ;). Wraz ze wzrostem doświadczenia postaci w sklepach staje się dostępny coraz lepszy sprzęt. Co też jest dziwne ale cóż. Do zwiedzenia czekają najróżniejsze lokacje - lasy, pustynie, góry w paru odmianach, bazy... Na szczęście "hiro" tej gry (Albert mu na imię) nie musi tam łazić samotnie - może mieć jednego towarzysza! Czemu tylko jednego, nie mam pojęcia. W każdym razie może mu towarzyszyć jeden z paru mechów bojowych (które, z jednym wyjątkiem, mogą używać tylko ultrapotężnego Vulcana - dla niewtajemniczonych: Vulcan to coś czego się używa za karę :>), wanzer naprawczy, samolocik zwiadowczy i coś co podobno ustawia miny ale w praktyce po prostu nimi rzuca. Wesoła kompania, nie ma co ;P. Ponadto miejscami zdarzają się dziwne rzeczy, które wzmacniają moją wiarę w istnienie duchów - kiedy gracz wyjdzie ze swego mecha (czasami trzeba bo przejścia są za małe), przejdzie jakieś kilkadziesiąt metrów i wyjdzie na jakiś zamknięty teren, może zobaczyć że "ten drugi" już tam jest! Normalny teleport ;). Wybór sprzętu do smażenia i palenia jest z jednej strony ogromny a z drugiej - nijaki. Czemu? Otóż gdy chodzi o broń "dodatkową" w stylu tarcza, bazooka, granatnik itd. to sprzętu jest naprawdę dużo, ale broni głównej są zaledwie cztery (!) sztuki - wspomniany Vulcan, strzelba, laser i niedostępny w sklepach napalm. Sytuację ratują jakoś ulepszenia (siły, magazynka, szybkostrzelności) i poziomy broni ale to i tak słabo. Ponadto Wanzerów też jest zaledwie kilka...

Grafika jest całkiem poprawna, szczególnie dobrze wyglądają tła. Co prawda portrety postaci są pomiędzy "paskudne" a "brzydkie" ale nie można mieć wszystkiego. Muzyka jakoś nie wpada w ucho, to po prostu takie "brzdąkanie" orkiestry w tle. Z dźwiękami też nie najlepiej - na przykład laser brzmi trochę jak jechanie widelcem po metalu pod wodą. Serio - sprawdzałem ;P.

FM:GH to mimo wszystko solidny kawał roboty - ale tylko na jeden raz. Więcej już się nie chce...

Grafika: 4/5
Dźwięk: 3/5
Wykonanie: 7/10
Grywalność: 8/10 (ale tylko za pierwszym razem)

Razem: 22/30 - czyli 4/5

Cytat: "Jeśli chodzi o magów to klaskanie jedną ręką brzmi jak 'kl'" ((c) Terry Prachett)

Khajiit Rankin


Autor: 4


Obrazki z gry:
Kadr z intro. Most Beczułki? =) Napalmem go!!! Wiem że nie widać, ale ten po środku strzela laserem. Zmiana broni wanzera.

Dodane: 18.10.2004, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.