Neugier
Neugier: Umi to Kaze no Koudou (JAP)
Wydania
1993()
2006()
Ogólnie
1993, jeszcze jedna gra zręcznościowa z elementami (bardzo malutkimi elemencikami właściwie) rpg, która została wydana w Japonii na SNES. Został przetłumaczona nieoficjalnie przez fana na język angielski - dzięki czemu możemy nad nią spędzić te 2-3 godzinki (tyle w zupełności wystarczy na jej ukończenie).
Widok
Z lotu ptaka.
Walka
Zręcznościówka.

RECENZJA

Ten tytuł pierwotnie ukazał się tylko w Japonii. Grę stworzyli ludzie z grupy Wolf Team, a wydał Telenet Japan. Do niedawna, przed zagłębieniem się w kreowaną intrygę skutecznie zniechęcały nieprzebyte chaszcze zwane alfabetem kanji. Na szczęście dzięki entuzjazmowi tłumacza ukrywającego się pod pseudonimem Haeleth (podziwiam tych ludzi!) teraz mogą ją poznać także gracze anglojęzyczni. Czy warto?

Graficznie (patrz zdjęcia) Neugier wygląda fajnie, prezentując poziom SNESowych gierek początku lat 90-tych. Może nie ma tu fajerwerków znanych z Tales of Phantasia, jednak ręcznie rysowana grafika robi wrażenie i cieszy oko. Widać, że rysownicy włożyli w swoją robotę serce. Za to lubimy japońskie gry!

Z muzyką jest już gorzej. Przygrywające w tle utwory, mimo że wpadające w ucho, są krótkie i po 10 minutach drażnią monotonią. Można jednak spojrzeć na to pozytywnie: to levele są taaakie długie, że po prostu nie sposób upchnąć w 1 MB ROMie oprawy muzycznej odpowiedniej do ich długości:) (a fakt faktem, że labirynty sprawiają wrażenie rozbudowanych). Podsumowując oprawę: gracze przyzwyczajeni do możliwości oferowanych przez Super Nintendo nie będą rozczarowani.

Chwila o fabule. Młody książę o oryginalnym, lecz niemożliwym do zmiany przed grą imieniu Duke na wieść o tym, że w królestwie ojca dzieje się źle, postanawia wrócić na zamek z dalekich podróży. Czepiam się braku możliwości zmiany imienia, choć Duke to tytuł, imię symboliczne. Jeśli jednak mówimy o grze, która ma aspiracje do bycia RPG, to czy taki brak jest zaletą?

Tak więc nasz Książę Duke wybiera się w rejs do domu szukając pojednania z ojcem... Morską wycieczkę przerywa skoordynowany atak piratów, potworów morskich i wiedźmy, po czym bardzo szybko rzuceni zostajemy w sam środek wiru wydarzeń. I to dosłownie. (TU SPOILER!) Ojciec okazuje się opętany, po zamku wałęsają się odrażające kreatury, a prawdziwą władzę sprawuje demon-doradca. (KONIEC SPOILERA) Historia nabiera rozpędu, a my możemy podziwiać kolejne lokacje stworzone przez programistów.

Świat Neugier to typowe fantasy - z przemieszaniem wątków i wyraźną fascynacją niemieckojęzycznym (gotyckim) średniowieczem. Hrabia Wein czy lord Gunther to być może pomysły tłumacza, jednak tytuł gry a jednocześnie nazwa stolicy królestwa Maldolor świadczą same za siebie (ciekawskim zdradzam, że "Neugier" to po niemiecku "ciekawość"). Znajdziemy tu nawiązania do powieści przygodowych (baza piratów na wyspie). Spotkamy wiedźmy, demony, golemy, jaszczurki, węże, sokoły i smoki. Nie mogło zabraknąć patriotyzmu lokalnego twórców - po pałacu biegają "Ninja", a statek atakują macki ośmiornicy, nieodparcie kojarzące mi się z Japonią:) Ale spokojnie - historia miłosna jest grzeczna i bajkowa. Tak więc fabuła może wciągnąć. Mimo, że sprawia wrażenie przerostu formy nad treścią, stanowi mocny atut gry.

Jaka jest sama gra? Teoretycznie jest to RPG akcji. Nie pozbyłem się jednak wątpliwości, czy jest to w ogóle rolplej. Mniejsza o to, że swoboda działania Duke'a w świecie gry jest żadna - akcja toczy się liniowo aż do bólu, a jedynym naprawdę wolnym wyborem pozostawionym bohaterowi jest śmierć w dowolnym momencie jej zaawansowania:) Tak! Gdyby nie to, że standard japońskich RPGów został wyznaczony już wcześniej, powiedziałbym, że Neugier to interaktywny film z nieustającym ujęciem z lotu ptaka bohatera. Oczywiście można się sprzeczać, bo w 1 MB ROMie konsoli nie da się upchnąć całej złożoności tego świata. Jednak, aby zamknąć temat: osoby z mózgownicą wyrobioną na Final Fantasy czy Dragon Questach powinny przygotować się na to, że w Neugier znajdą jedynie zręcznościówkę.

Co więc świadczy o tym, że mamy do czynienia z rolplejem? Niewątpliwie odgrywamy tu rolę Duke'a:) Ale statystyk postaci nie uświadczymy. Wspomniany widok z góry to już tradycja wczesnokonsolowych jRPG. Ekwipunek jest, choć występuje szczątkowo i sprawia wrażenie, że dodano go na siłę - w początkowych etapach znajdujemy jakieś pierścienie czy rękawice, jednak sposobów ich zastosowania nie miałem okazji zgłębić - czyżby nie były do niczego potrzebne? Niektóre przedmioty (np. łańcuch z hakiem) przydają się może ze 2 razy w ciągu gry. Ale zdarzenia następują po sobie liniowo i nie ma szansy, żeby na dany przedmiot nie trafić.

Nie ma też oddzielnego ekranu bitwy. Mieczem walczymy z potworami na ekranie głównym. Przypomina to Soul Blazera czy The Legend of Zelda, tyle że w powyższych tytułach fabuła była 20 razy bardziej wciągająca, a bohater miał w jej trakcie szansę zdobyć nowe uzbrojenie czy poznać nowe techniki posługiwania się nim. W Neugier nie. Tutaj po prostu torujemy sobie drogę naprzód tnąc mieczykiem na prawo i lewo, od czasu do czasu napotykając zagadki logiczne związane ze znalezieniem klucza do następnej komnaty. To wszystko.

Bo taka jest to właśnie gra - uczestniczymy w miłej bajeczce, biegamy po labiryntach zamku Neugier będącego gigantycznym skrzyżowaniem pałacu, portu i oczyszczalni ścieków (zapomnijcie o mapie świata) i walczymy pokonując zastępy wrogów w konwencji jak najbardziej zręcznościowej. Bez szansy na podejmowanie decyzji, rozwój postaci i tym podobne bajery. Czy jest to więc RPG? Jeśli bardzo się uprzemy i mocno zaniżymy wymagania stawiane RPG akcji, to owszem, Neugier jest rolplejem. Ale, biorąc pod uwagę rok i platformę wydania, z taką mechaniką gry lepiej nie pokazywać jej światu pod szyldem erpega. Zapewne dlatego nikt jej nigdy oficjalnie nie przetłumaczył.

Podsumowując, Neugier może się podobać. Zwłaszcza młodszym graczom przypadnie do gustu bajkowa historia i naprawdę dobrze narysowane, obszerne lokacje. Starsi wyjadacze znajdą tu jedynie młóckę z ładną grafiką i opowiedzianą po raz pięćdziesiąty pretensjonalną fabułą. Ale przecież lubimy takie gry:)
Marcin

Ocena: 3/10 (jako RPG) 8/10 (jako zręcznościówka)


Autor: 2


Obrazki z gry:
-Służbowo. -Jak to "służbowo"? -Na statek. Wielka fala w Neugier. Na tej wyspie nie wiedzą, że turystyka jest dźwignią handlu. Moją dziewczynę porwali piraci! Na szczęście spotkałem tatusia... Lochy, jaszczurki, ptactwo i robactwo.

Dodane: 25.02.2003, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.