Final Fantasy Crystal Chronicles: Echoes of Time
Wydania
2009()
2009()
Ogólnie
Współpracująca z Nintendo DS gra, która rumieńców nabiera dopiero w trybie multi. Chociaż praktycznie niczym nie różniąca się od wersji na DS'a gra nie każdemu przypadnie do gustu, warto dać jej szansę jeśli posiadamy w domu kogoś z kim można zagrać tryb multiplayer.
Widok
izometr
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Swego czasu dane mi było napisać recenzję gry Final Fantasy Crystal Chronicles: Echoes of Time przeznaczonej na konsolkę Nintendo DS. Tym razem napiszę słów kilka o tym samym tytule, jednak na konsolę Wii. Skupię się także na multiplayerowym aspekcie gry, gdyż wersja przeznaczona na konsolę stacjonarną praktycznie niczym nie różni się od tej z przenośnej konsolki. Część recenzji chamsko przekopiuję ze swojej ostatniej pracy :).

Final Fantasy Crystal Chronicles: Echoes of Time jest pierwszą grą z serii Crystal Chronicles która ukazała się na konsolę Wii. Jest to hack'n'slash przypominający dobre platformówki, gdzie obok ubijania rzeszy potworów rozwiązujemy różnego typu zagadki (pociągnięcie odpowiedniej dźwigni, użycie odpowiedniego czaru itp.) by przejść do następnej lokacji. Jednak zanim przybliżę Wam dokładniej jak to wygląda w praniu, dowiedzmy się o co chodzi jakby...

O co chodzi jakby?

Główny bohater (tudzież bohaterka) - mieszkaniec małej wioski położonej gdzieś w lesie, udaje się w jego głąb by wziąć udział w ceremonii mającej uświetnić jego osiągnięcie pełnoletniości. Gdy udaje nam się ubić wstrętnego potwora który był naszą "próbą", dostajemy od naszej przyjaciółki Sherlotty kryształ. Po powrocie do wioski okazuje się, że jedna z mieszkających tam postaci zachorowała na "chorobę kryształu". Jako że jesteśmy mężni i uczynni postanawiamy wyruszyć w świat by znaleźć odpowiednie lekarstwo. Na swej drodze spotykamy pewnego maga - Larkaicusa, który w zamian za drobną przysługę obiecuje nam pomóc. Jednak jego zamiary nie do końca okazują się uczciwe. To co miało być tylko szybkim wypadem na miasto po lekarstwo, staje się poważniejszą sprawą, której celem będzie (tudududu) ratowanie świata! Chociaż historia nie wydaje się zbyt ciekawa, z czasem się rozwija i nie jest nachalnie irytująca jak to często bywa. Prawdę mówiąc stanowi ona bardziej tło do rozgrywki.

Nintendo, why?

Tyle tytułem wprowadzenia. Więcej o aspektach gry możecie przeczytać w recenzji na konsolkę Nintendo DS. Przejdźmy teraz do konkretów. Gra stworzona została na bazie silnika Pollux Engine, który w założeniach miał umożliwiać łatwe portowanie gier z Wii na DS'a i na odwrót. Echoes of Time jest jak na razie jedyną grą korzystającą z tego rozwiązania i nic nie wskazuje na to by miało to się zmienić. Co więc oznacza to w praktyce? Mianowicie to, że grając na telewizorze będziemy mieli dwa ekraniki: na jednym toczy się właściwa rozgrywka, na drugim zaś widzimy mapkę. Wygląda to dość kuriozalnie- jakbyśmy podłączyli DS'a do telewizora. Oczywiście grafika jest praktycznie taka sama jak na przenośnej konsolce nie licząc delikatnego wygładzenia. Rozwiązanie jest dość niewygodne. Żeby przejrzeć ekwipunek musimy powiększyć okienko na którym on się znajduje, co w ferworze walki jest wręcz niewykonalne bez przyjęcia obrażeń od potworów z którymi walczymy. Chociaż z początku ciężko przekonać się do takiego podejścia do sprawy (niektórym może także przeszkadzać grafika z czasów PSX'a), z czasem, gdy człowiek wciągnie się w zabawę przestaje zwracać uwagę na takie rzeczy.

MULTIPLAYER!

Tym razem do gry przystąpiłem w trybie multiplayer, gdzie sam grałem na DS'ie, druga osoba zaś na Wii. Osoba, która partnerowała mi w czasie rozgrywki może nie jest zapalonym graczem, jednak szybko załapała o co chodzi, co do czego służy i co my tak właściwie robimy. Sterowanie za pomocą Wiilota oraz Nunchuka nie sprawiało jej większych problemów. Jednak, jak sama stwierdziła, gry solo raczej by nie ukończyła.

Jeśli chodzi o komunikację, lepiej wypada to na DS'ie z tego względu że jest łatwiej i szybciej. Sami możemy stworzyć kilkanaście tekstów, które w razie potrzeby możemy wykorzystać. W czasie gry w zależności od sytuacji pojawiają się odpowiednie "baloniki" z kontekstowymi tekstami, które również łatwiej użyć grając na mniejszej konsolce. Siedząc obok siebie problemów z komunikacją nie ma z oczywistych względów, grając online wygląda to gorzej.

Największą zaletą trybu Multi jest jednak to, że daje on radość i rozgrywka jest o WIELE łatwiejsza gdy gramy z kimś myślącym. Wszystko idzie szybciej, rozwiązywanie zagadek przychodzi łatwiej, pokonywanie wrogów również. Nie stanowi większego problemu brak potion oraz ether, co przy grze solo mogło napsuć nam krwi. Jednak wciąż idzie odczuć brak save-pointów. Jeśli gracze dogadają się, nic nie powinno być dla nich problemem. Satysfakcja z ubicia najsilniejszego, dodatkowego bossa w grze jest niesamowita. W dodatku niektóre questy są do zrobienia tylko w trybie multiplayer. Część z nich jest naprawdę fajna i można się przy nich dobrze bawić, inne zaś (zwłaszcza w trybie Versus gdzie gracze działają przeciwko sobie) mają sens gdy graczy jest więcej niż dwóch. W grze jest naprawdę dużo rzeczy do zrobienia, nie wspominając o dodatkowych poziomach trudności, a w Multi wszystko to nabiera rumieńców. Z spraw technicznych wspomnę, że punkty doświadczenia przydzielane są jednocześnie w takiej samej ilości wszystkim członkom drużyny. W trybie lokalnym jedynie posiadacz Wii może zaprosić kogoś do siebie, nie może odwiedzić świata gracza grającego na DS (jednak jeśli gramy na np. dwóch DS'ach nie ma problemu byśmy odwiedzali się nawzajem). Oczywiście może odwiedzać światy innych graczy grających na Wii w trybie online. Nie ma możliwości grania we dwóch na jednej konsoli Wii. W czasie większej zadymy na ekranie gra potrafi zwolnić, zarówno na Wii oraz DS.

Solo czy w rodzinie?

Jeśli miałbym komuś polecić Echoes of Time w trybie single wskazałbym na wersję przeznaczoną dla DS. Jednak jeśli posiadacie w domu obie konsole oraz chcecie wprowadzić w świat gier siostrę, brata, córkę, synka, ojca, matkę, żonę, męża, kochanków, dziadków czy nawet psa i kota, warto zainwestować w kopię gry na Wii. Nie tylko dlatego, że Echoes of Time nie ma praktycznie żadnej konkurencji jeśli chodzi o tego typu zabawę, ale dlatego że w multiplayerze (a przymykając oko na pewne niedociągnięcia także w singlu) jest to bardzo fajna produkcja, która daje dużo zabawy. A o to przecież w grach chodzi.

Grafika: 6/10 (oceny dotyczy wersji Wii)
Muzyka i udźwiękowienie ;): 9/10
Gameplay: 10/10 (tryb Multi)

Ocena końcowa: 9/10 za tryb Multi, inaczej słabe 7/10.


Autor: 5


Obrazki z gry:
To nie fotomontaż, to naprawdę tak dziko wygląda. Zupełnie jakbyśmy oglądali na telewizorze grę z DSa. Co w zasadzie jest nawet prawdą... Aha, obrazki zakoszone z internetu. Zdecydowanie bardziej erpegowo niż Crystal Bearers tak na marginesie. Jeden japoński obrazek nikomu różnicy nie zrobi.

Dodane: 15.06.2011, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.