Fire Emblem: Radiant Dawn
Fire Emblem: Akatsuki no Megami (JAP)
Wydania
2007()
2007()
Ogólnie
Kolejna odsłona serii, tym razem debiutująca na Wii. Fabularna kontynuacja Path of Radiance z GameCuba. W dalszym ciągu strategia turowa.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Mówią, że gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. W poprzedniej odsłonie prawdziwym zwycięzcą w wojnie pomiędzy Crimeą a Daein okazało się imperium Begnion, właściwie już wcześniej traktujący oba państwa jako swoje zbuntowane prowincje. O ile Crimea rządzona przez księżniczkę Elincję stała się jedynie państwem zależnym, to sam Daein został wcielony do cesarstwa, jako jego integralna część. Rządy Begnion oznaczały jednak prześladowania, grabieże, czystki etniczne i wysokie podatki. Już kilka lat po wojnie resztki dawnego narodu zaczęły tęsknić za zmarłym szalonym, okrutnym, ale ich własnym królem Ashnardem. Powstające jak grzyby po deszczu oddziały powstańcze jeszcze bardziej destabilizują sytuację w regionie. Co ciekawe armia Imperium nie robi nic, by powstrzymać narastający chaos. Zamiast tego zajmuje się ściganiem pewnej srebrnowłosej dziewczyny. Wśród ludu krążą również plotki o tajemniczym dziedzicu Ashnarda, który w jakiś sposób przeżył upadek swojego państwa. Oto tło historyczne następnej części spod znaku Fire Emblem, pytanie jednak czy również udanej.

Zaprezentowana fabuła wydaje się o wiele bardziej mroczniejsza niż w poprzedniczce wydanej jeszcze za czasów obecności na rynku konsoli GameCube tj. Path of Radiance, której jest zresztą kontynuacją. Jej znajomość wprawdzie do obowiązków nie należy, ale bardzo pomaga, a jeśli jakimś cudem zachowaliśmy sejwy otrzymamy dostęp do różnorakich bonusów. Z drugiej strony w moim odczuciu opowiadana tu historia jest jak na warunki Fire Emblem dość niskich lotów. Owszem w porównaniu do innych strategicznych jRPGów prezentuje się lepiej niż dobrze, lecz to wciąż najmniej udany scenariusz w całej serii. Z początku nie jest nawet za bardzo możliwe wskazanie głównego bohatera: srebrnowłosej dziewczyny imieniem Micaiah czy znanego nam złodziejaszka Sothe, który przez minione lata znacznie się zmienił. Niestety Micaiah nie za bardzo sprawdza się w roli pro-antagonisty, chociaż to nią polują żołnierze Begnion z powodu pewnego daru. Jest zbyt cicha i sprawia wrażenie marionetki w rękach losu, chociaż jest liderką ruchu oporu, a później wyzwoleńczej armii. Szkoda tylko, że pełna dobroci postawa nie bardzo pasuje do klimatu gry. Mimo bezspornej sympatii dziewczyna sprawia wrażenie niewłaściwej osoby na niewłaściwym miejscu. Bardziej barwny jest jej ochroniarz Sothe, teraz dorosły mężczyzna, który odnajduje się nawet w wyznaczonej roli, aczkolwiek jego nadopiekuńczość i zbytnie gloryfikowanie znanego nam z poprzedniej części Ike'a wywołuje czasem irytację zarówno członków jego oddziału jak i gracza. Poza tym dostajemy cała kupę wojaków znanych z poprzedniego konfliktu, (m.in. Jill, Zihark, Tauroneno, nawet sam Ike i Elincia), oczywiście nowe twarze również się pojawią jak choćby z nowo dodanego wilczego królestwa Hatary (jego królowa jest naprawdę seksowna). Z czasem okazuje się, że walka wyzwoleńcza jest tylko wstępem do szerszego kręgu intryg politycznych, aczkolwiek rozgrywające się wydarzenia nie są już tak niejednoznaczne tak jak wcześniej. Ogólnie rzecz biorąc na fabule można się lekko zawieść, lecz fanom serii zapewni i tak wystarczającą ilość wrażeń. Czy potomstwo Ashnarda naprawdę przetrwało i ma wszelkie prawa by odzyskać władzę? O co tak naprawdę chodzi imperium Begnion? Kim właściwie jest Micaiah? A najważniejsze: kto pociąga za wszystkie sznurki?

Graficznie znów się nie popisano. Mimo iż Wii posiada spory potencjał, gra wygląda jakby była przygotowywana na konsolę poprzedniej generacji, czyli Game Cube. Właściwie tak powinien wyglądać wydany kilka lat wcześniej Path of Radiance, który jak wiadomo wizualnie również się nie popisał. Czyżby i Radiant Dawn planowany był na GaCka aczkolwiek realizacja tego projektu z jakiegoś została zawieszona? Poszlaką wskazującą na taki bieg wydarzeń jest podobny silnik graficzny. Oczywiście czas biegnie do przodu i zaszły pewne poprawki na lepsze. Podniesiono rozdzielczość, zlikwidowano nadmiar kantów na figurkach postaci nakładając lepszej jakości cell-shading. Szczegółowość pól bitewnych i ekranów walki też została zwiększona, tak samo poprawiono jakość popiersi postaci i teł widzianych podczas rozmów. Z drugiej strony nie zmieniło to zbytnio całościowo odbioru oprawy i wszyscy, co zęby zjedli na poprzedniej części poczują się jak w domu. Żeby jednak nie było, że wprowadzono tylko kosmetyczne poprawki, należy powiedzieć, iż strona wizualna znakomicie współgra ze scenariuszem tworząc mroczną atmosferę. Zapomnijcie o pastelowych kolorach, wszystko jest teraz w stonowanych barwach, a na dodatek lekko przydymione. Tak jakby na świat zeszła wieczna jesienna szaruga. Nawet wygląd postaci podkreśla ciężki klimat. Większość ma przygnębione bądź zamyślone twarze, a napotkani ludzie są często zrozpaczeni i ubrani w łachmany. Docenić należy dużą ilość ładnych animowanych wstawek. Po staremu pozostawiono krój menusów i zakładek w menu zmieniając tylko ich kolorystykę oraz dodając nowe. Gra jest w 3D, więc kamerą operujemy dowolnie. Interfejs można obsługiwać Wiilotem oraz zwykłym padem, lecz tytuł obsługuje też kontrolera z GC. W kwestiach muzycznych i dźwiękowych właściwe nic nie zmieniono, pozostawiono stare melodie w nowych aranżacjach i dodano inne. Muzyka ciągle zmienia się w zależności od sytuacji na polu walki, bądź scenki przerywnikowej. Jej jakość poprawiono, ale nadal zalatuje starą szkołą, więc wielbiciele wciąż winni być zadowoleni. Niestety wciąż brak dubbingu, nie licząc narratora wprowadzającego nas do poszczególnych rozdziałów.

System walki pozostał z grubsza również taki sam. Podniesiono jednak zauważalnie poziom trudności i to tak, że da radę przegrać już w pierwszej misji i to nie na własne życzenie. Inteligencja przeciwników również wzrosła, więc ciężej jest namówić ich do błędów. Bezlitośnie potrafią wykorzystywać zależności pomiędzy orężem na swoją korzyść. By gracze nie zgrzytali zębami wprowadzono dwa ułatwienia. Gracz dla każdego wojaka może wyznaczyć osobę go wspierającą spośród jego przyjaciół (tzn. bohaterów, z którymi ma najlepsze stosunki). Taki tandem nie tylko podnosi sobie wzajemnie statystyki, ale od czasu do czasu pomaga sobie w walce zarówno w ataku (nadprogramowa kolejka) jak w obronie (przyjęcie ciosu przeciwnika na siebie i/lub kontratak). Co ciekawe "przyjaciele" wcale nie muszą stać blisko siebie by sobie pomagać. Innym novum jest możliwość save'a podczas misji (niestety tylko jeden slot). Ponadto do dyspozycji otrzymujemy aż kilku bohaterów praktycznie nie do pokonania. Wciąż dysponujemy niewielką armią, o której w każdej misji decyduje AI dobierając odpowiednie jednostki aczkolwiek, jeśli chcemy wymieniamy je na inne. Cele misji to wciąż wybicie wroga do nogi, dotarcie do wyznaczonego miejsca lub obrona pozycji/postaci przez pewną ilość tur (niepotrzebne skreślić). Walka podzielona została na tury, podczas pojedynczej wykonujemy ruchy wszystkich jednostek. Do pojedynku zobrazowanym odpowiednią animacją dochodzi, gdy wojownik znajdzie się w polu rażenia przeciwnika. Każdy rodzaj oręża jest silniejszy od jednego a słabszy od drugiego, chociaż niektóre bronie mają przypisane dodatkowe cechy wpływające na skuteczność. Zwykle gracz stoi na niekorzystnej pozycji, wróg jest liczniejszy, lepiej rozstawiony, otrzymuje też posiłki. Bohaterowie posiadają tylko jedno życie i po śmierci tracimy takowego na zawsze. Śmierć Micaiah to automatyczny koniec gry. Wszystkie postacie posiadają plecak, w którym noszą broń oraz środki leczące. Oręż się zużywa i musi być z czasem wymieniany na nowy. Ze względu na poziom trudności działania należy podejmować ostrożnie, lecz da się zauważyć w tej odsłonie większe znaczenie jednostek bazujących na szybkości tj. assasynów bądź myrmidonów.

Podczas potyczek nasze postacie zdobywają punkty doświadczenia. Po dobiciu do stu awansują na kolejny poziom. Podczas awansu istnieje szansa na zwiększenie wartości posiadanych współczynników. Osiągnięcie 20 poziomu umożliwia zmianę klasy postaci. Pomiędzy misjami istnieje możliwość prześledzenia dostępnych rozmów, przydzielenia dodatkowego doświadczenia, wymiany ekwipunku czy odwiedzenia sklepu. Wtedy też przydzielamy dodatkowe umiejętności jednostkom, lecz miejsce jest ograniczone i nie można usuwać raz już umieszczonych. Rozmówki zwiększają stopień zażyłości pomiędzy bohaterami, na co wpływ ma również płeć, pochodzenie czy klasa. Mamy także dostęp do drzewa genealogicznego ukazującego powiązania wszystkich bohaterów dramatu.

Fire Emblem: Radiant Dawn przygotowano raczej z myślą o weteranach serii niż w celu przyciągnięcia nowych graczy. Znajomość poprzedniczki wprawdzie nie jest wymagana, ale lepiej się z nią zapoznać w celu lepszego zrozumienia całego dramatyzmu fabuły. Scenariusz wprawdzie jest zaledwie "dobry", ale dla prawdziwych fanów i tak to pozycja obowiązkowa. Ogólnie zmian niewiele, co jest zarówno plusem jak i minusem. Cykl wciąż ma jednak potencjał skoro w chwili pisania recenzji zapowiedziana została kontynuacja na konsolkę 3DS. Podsumowując grze należy się ocena +7/10, jednak dla graczy świeżych w temacie jej zakup nie będzie zbyt dobrą decyzją nawet zważywszy na niewielką ilość tytułów jRPG stworzonych na potrzeby Wii.

PS: Emulacja tego tytułu jest praktycznie idealna, więc można śmiało grać na komputerach PC.


Autor: 4


Obrazki z gry:
Obrazki kradzione. Do czasu aż Astarell się zmobilizuje i popstryka własne. Dobrze chociaż, że na tych też coś tam mimo wszystko widać. A konkretnie widać, że to typowa strategia turowa. Z filmikami. I obowiązkowymi współczynnikami.

Dodane: 15.05.2012, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.