Demon Stone
Forgotten Realms: Demon Stone
Wydania
2004()
Ogólnie
Action rpg osadzony w świecie Forgotten Realms. RPG w tym mało (ale są rozwijające się współczynniki i ekwipunek!), a dużo nawalanki - widowiskowej i w ilościach hurtowych.
Widok
tpp
Walka
zręcznościówka

RECENZJA

Rutyna jest jednym z największych wrogów człowieka. Wyobraź sobie, że wstajesz rano z lekko skacowaną głową. Patrząc w sufit zastanawiasz się, co przyniesie kolejny dzień: nowe przygody? Czy odmieni Twoje życie na lepsze? Czy staniesz się dziś silniejszy, mądrzejszy, bardziej doświadczony? W czasie porannego prysznica, odpowiadasz sobie na wszystkie pytania negatywnie i zaczynasz przypominać sobie o recenzji do JRK, którą trzeba by było napisać przedwczoraj. Idziesz do kuchni, robisz kawę, a potem podchodzisz do konsoli. Doskonale wiesz, że będzie to dzień, jak setki poprzednich (i pewnie wiele następnych). Włączasz nowego hack'n'slasha i zaczynasz grać. Trochę od niechcenia, boś niewyspany, ale popijajasz gorącą kawą, więc pewnie niedługo, chcąc tego lub nie, zwiększysz swoją koncentrację. Podobno gra jest nowa, ale Ty widziałeś już to tysiące razy: cały czas biegniesz do przodu, zabijasz setki wrogów, czy to orków, gnomów czy slaadów, byle do końca poziomu. Pod koniec jesteś obdarowany taką a taką liczbą punktów expo, za którą kupujesz sobie nowy atak. Po kilku godzinach gry jesteś już u samego końca. Finałowego bossa pokonujesz za pierwszym, najwyżej za drugim lub trzecim podejściem. Wyłączasz konsole i idziesz spać. Rano na pewno znów zagrasz w nową grę. Pewnie podmienią tylko bohaterów i wrogów. Jak zawsze.

Demon Stone kupiłem głównie patrząc przez pryzmat świata Forgotten Reals. Bardzo wysoko cenię sobie twórczość Salvatora, więc świadomość, że ten właśnie autor będzie odpowiadał w Demon Stone za fabułę, gorąco mnie do tej gry zachęciła. Zresztą, większość gier związanych z FR i bez tego to tytuły wybitne, przynajmniej bardzo dobre. Tak też myślałem o Demon Stone. Chwytliwy tytuł, świetny scenarzysta, idealny świat. Czego chcieć więcej? Nigdy przed zakupem gry nie pomyślałbym, czym ta gra jest naprawdę. A jest straszna, przejdźmy dalej.

Demon Stone należy do gatunku gier typu hack'n'slash. Prawie. Jest to taka nawalanka, właściwie chodzona bijatyka, w której cały czas prujemy do przodu, zabijamy setki albo i tysiące wrogów. Żadnego kolekcjonowania przedmiotów, żadnego zbędnego ekwipunku, żadnych NPC, żadnego zbyt skomplikowanego systemu czarów (jeśli to w ogóle można nazwać w ten sposób czary w DS). Cała fabuła jest przedstawiona w przerywnikach filmowych, choć schludnie wykonanych - trochę za mało.

Jak już wspomniałem, za główną oś (zresztą chyba nie ma innej) fabuły odpowiada Salvatore, wybitny pisarz fantasy, twórca Forgotten Realms. Dzięki temu jest ona dość spójna, sensowna i niegłupia. Trochę mało oryginalna, ale nie zapominajmy, że to jednak jest gra niszowa. Niestety, odniosłem wrażenie, że developrzy użyli jej jako pretekstu do rozwalania tysięcy orków, slaadów itp, a samego Salvatora dali jako reklamę dla wszystkich miłośników jego powieści (a co za tym idzie, świata).

W czasie gry kierujemy poczynaniami trójki bohaterów: Rycerza, pół-mrocznej pół-leśnej elfki i Czarodzieja. W grze, jak się pewnie już domyślacie, chodzi o odpowiednią kooperacje tej trójki, aby - cóżby innego- uratować Fearun (swoją drogą wszyscy bohaterowie, którzy tę krainę ratowali przez lata, powinni utworzyć jakąś fundację albo stowarzyszenie, które by wspierało następnych ;))

Nie chce mi się zbytnio rozwodzić nad Gameplayem, bo to kalka Lotr: Two Towers albo Return of the King. Zwykłe napieprzanie z kooperacją przerywane filmikami. Pod koniec poziomu możesz wykupić nowy atak, albo polepszyć broń.

Grafika wygląda bardzo ładnie, ale bez większych fajerwerków. Nie przeszkadza kanciastość postaci, ogólnie jest bardzo dobrze. Muzyka jest średnia. Na początku zrobiła na mnie jeszcze jakieś wrażenie, potem już było tylko gorzej.

Na samym końcu dobiła mnie żałosna długość gry. Grę na najniższym poziomie trudności przejdziecie w jeden wieczór, na średnim w dwa, zaś na najwyższym, maksymalnie w trzy.

Podsumowując, Demon Stone to przeciętna, niczym nie wybijająca się nawalanka, do tego bardzo krótka. Miła fabuła, tylko co z tego, skoro potencjał z jej płynący nie został w ogóle użyty? Dla fanów FR to pewnie hańba, którą i tak kupią, dla całej reszty - średni hack'n'slash, bez żadnego punktu zaczepienia. Nie radziłbym kupować nikomu, kto nie jest maniakiem FR, a i tu ostrożnie, bo można się - tak jak ja- srogo zawieść. Nie polecam.

Moja ocena: 2/5


Autor: 2


Obrazki z gry:
Demon Stone (Xbox) Demon Stone (Xbox) Nie zauważyłem zmian w grafice między tymi dwoma maszynkami. Orki padają jak muchy. Rycerz rozwala kolejną falę przeciwników.

Dodane: 12.05.2007, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.