Lądek Zdrój

Trzy ostatnie dni w Winchester streszczę w dwóch zdaniach – ostatnie spacerki z psem i dużo deszczu. Czyli nawet jedno zdanie się udało. Dalszy plan zakładał przejazd 100 km do Londynu – i ku memu zdziwieniu okazało się to problemem. Strajk kolejarzy nadal trwa – pociągi jeżdżą jak chcą albo wcale – a i tak ceny w kosmos – za godzinę jazdy 33 funty. Znalazłem autobus na Omio za połowę tej ceny (czyli nadal sto zł za 100 km, zdzierstwo) i poranną porą ruszyłem na wskazany przez aplikację przystanek. Lało okrutnie, momentami nawet z ostrym gradem, przemokłem do cna. A autobus nie przyjechał. Sprawdziłem na oficjalnej stronie przewoźnika i okazało się, że apka mnie oszukała – przystanek był za miastem, w innym miejscu. Kupiłem więc bilet na następny kurs (kolejne 100 zł, ale co było robić) i odczekałem w deszczu i zimnie kolejne dwie godziny. Uroki podróżowania zimą 🥲. Autobus jechał dwie godziny i całą trasę przespałem.

Odkrycie #185

Londyn powitał mnie ciemnością, zimnem i deszczem. I padało do późnej nocy, zmieniając tylko intensyfikację deszczu. Fatalna pogoda na zwiedzanie, ale ponownie – cóż miałem robić. Zwiedzałem 😜. Zajrzałem do Pałacu Buckingham, parku św. Jakuba (Camino zobowiązuje!), Hyde Parku, Nottingham Hill, Trafalgar Square i przede wszystkim do National Gallery. Czyli muzeum z obrazami – dawno mnie w żadnym nie było! Tym, co bardzo pozytywnie mnie do zwiedzania nastawiło, był fakt, że wejście darmowe – tylko szatnia płatna 2 funty od zostawianej sztuki, ale nie obowiązkowa – mimo to plecak zostawiłem – za duży i za mokry. Przemokłem zresztą cały – plecak też – w środku ubrania miałem w dodatkowym plastikowym worku, więc one się uchowały, ale śpiwór mi zmókł z lekka. Myślałem, że deszcz przemoczył mnie całego, ale gdy pierwsze auto schlapało mnie kilkoma wiadrami zimnej wody z wielkiej kałuży, okazało się, że jednak nie cały byłem wcześniej mokry. Zdecydowanie bardziej wolę upalną pogodę i zabójcze słońce niż zimny deszcz i wiatr.

Odkrycia #186 – #188

Ale ale, wracamy do muzeum. Miałem tu do zgarnięcia trzy odkrycia z UWO i tym razem wszystkie się udały. Muzeum zresztą bogate w obrazy, wiszą tu takie nazwiska jak Leonardo da Vinci, Rembrandt, Van Gogh, Michelangelo, Raphael, Caravaggio, Titian, Monet, Rubens, Vermeer, czy Van Dyck. Można dostać zawrotu głowy, nawet jak się jest tak odpornym na sztukę jak ja 😜. Za tę cenę zresztą jestem nawet w stanie polecić zwiedzanie tego miejsca – i ludzi też zdecydowanie sporo, mimo okropnej pogody – ale w kolejce nie trzeba było stać, co podobno w cieplejszych miesiącach roku jest nieuniknione.

Mój hostel okazał się przytulnym i ciepłym miejscem z trzypiętrowymi łóżkami (moje na drugim, wiec jeszcze w miarę ok). Jedyny zgrzyt, że przyjmowali gości tylko poniżej 45 roku życia, bo są „hotelem dla młodych”, ale że miałem opłacone, a oni nie mieli kompletu, to i tak mnie wpuścili. Położyłem się zmarznięty i zmoknięty już o godz. 19 i spałem dobre 12 godzin.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Popularne
Mat

To na następne święta do Polski:)