Zima 2026

Tak, tak, wiem, wiem, nic nie pisałem od strasznie dawna, ale sami wiecie jak jest. Rok 2025 pod kątem podróżniczym był do bani, gdyby nie Rankin i Eryka nie byłoby pewnie ani jednego wpisu. Czy rok 2026 będzie lepszy? Tego nie wiedzą nawet najstarsi górale, ale nosi mnie już okrutnie, zew drogi jest bardzo silny, więc jeśli okoliczności pozwolą, to dam się porwać kolejnej wielkiej przygodzie. A póki co – naprawdę sporo podróżuję lokalnie.

Z początkiem zimy przeniosłem moje centrum dowodzenia z Zachodniopomorskiego do Lubelskiego i od początku stycznia kręcę się tu intensywnie po okolicy. Zima nam tu w tym roku naprawdę obrodziła, przypomniałem sobie, jak to powinno wyglądać – śnieg jak zaczął padać pod koniec grudnia, to miejscami w zacienionych miejscach nadal sobie leży i leżał tak i dosypywał przez kilka miesięcy. I super, zdecydowanie wolę ten model niż dotychczasowe padanie, topnienie, padanie, topnienie i wieczne łażenie po błocie. Lepiej jak jest zimno i biało. To moja druga zima po powrocie do Polski – ledwie kilka lat w ciepłych klimatach zniszczyło moją budowaną latami odporność na zimno – organizm zdecydowanie zbyt szybko przyzwyczaił się do luksusów. Ale o ile pierwsza zima była dla mnie tragedią, tak tym razem poszło mi całkiem sprawnie. Niemal nie chorowałem, nie telepalo mną z zimna, kładzenie się spać nie było walką o przetrwanie pod dziesięcioma kołdrami i w śpiworze 😃.

W zeszłe wakacje próbowałem ruszyć w dłuższą pieszą wyprawę – startując w Chełmie i przez kilka dni idąc najpierw na północ, a potem skręcając na zachód. Dotarłem wtedy tylko do Łęcznej, do celu w Hiszpanii zostało zaledwie 4.000 km. Plan zakłada, że kiedyś to dokończę, jeśli nie jednym ciurkiem, to na tury. Z łatwiejszych etapów zostało mi połączenie Łęcznej z Lublinem – w teorii jednodniowa wycieczka, ale zajęła mi w tym roku dwa miesiące 😃. Do Łęcznej nie jest ode mnie tak łatwo dojechać, a i dni w zimie krótsze, trzeba więc było improwizować i wybrać trasę alternatywną. W styczniu i lutym wybrałem się w trasę pięć albo sześć razy – przedzierając się przez śniegi i zamiecie na trasie Chełm – Lublin. Trzymałem się głównie linii kolejowej, dojeżdżając i wracając lokalnym pociągiem. Początki były ciężkie, pierwsze odcinki krótkie, po 15 km, ale zmachałem się na nich okrutnie. Zasypane polne ścieżki, gdzie po drodze nie zostało nawet wspomnienie i trzeba się było przedzierać na czuja, każdy krok zapadłem się w śniegu po kolana, ma się rozumieć że w takich warunkach tempo było zdecydowanie wolne 😃. Ale okazało się, że bardzo mi się to podoba!

Najfajniejsza wyprawa była podczas gęstych opadów śniegu, gdy widoczność spadła do jednego metra, biel śniegu i tak mnie oślepiała i wyglądało to tak, jakbym przedzierał się przez tereny nietknięte wcześniej ludzką stopą (gdzieś pod spodem powinno być zdjęcie, które wygląda na prześwietlone albo zepsute – ale tak to wtedy naprawdę wyglądało). Innym razem, już przy przepięknym słonku podziwiałem gmatwaninę sarnich tropów na świeżo posypanych śniegiem polach – znalazłem miejsce gdzie spały (całe pole ubite racicami jakby tam tańczył cały regiment wojska + obsikane z każdej strony). Zwierzaków zresztą na moich trasach widziałem więcej niż ludzi (uroki bocznych szlaków Lubelszczyzny) – sarny, zające, bażanty (nie wiedziałem że tak dobrze i wysoko latają!). I tak, tupając przez te śniegi podciągnąłem nową nitkę trasy do samego Lublina. I – spoiler alert – na tym nie poprzestałem, w marcu przemaszerowałem już 170 km – ale o tym już może następnym razem..

Subskrybuj
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Popularne
Inline Feedbacks
View all comments
Lebowski

Wooo jest wpis, ale czy ktoś tu jeszcze został prócz mnie? Oto jest pytanie 🙂
Może jakieś urozmaicenie, np JRK na hulajnodze, na koniu albo rowerze. Ile tak można łazić niskobudżetowo 😛

JRK

Tylko Ty mi już zostałeś 😃. I skoro nie chcesz czytać o niskobudżetowym łażeniu, a tylko to mam chwilowo do zaoferowania, to czuję się usprawiedliwiony, by znów z bloga zniknąć 😃.

Lebowski

No cóż od biedy może być to łażenie, tak łatwo mnie się nie pozbędziesz :p

sirpaul

może na sankach

GodOfWar

No i jednak można jak się chce…

Lebowski

Problem w tym, że już się nie chce 😛

GodOfWar

Ale patofani czekają 🙂

Lebowski

Hehe no pewnie, tak łatwo nie odpuszczą :p

Thane

Taki ruch na stronie, że aż musiałem tu zajrzeć, czy ktoś nie zaginął. A tu zima, jakiej moje stare oczy już nie pamiętają :O Piękna. Na zdjęciach.

GodOfWar

No i uprzejmie donoszę, że czas na kolejny wpis 🙂

Lebowski

Wpisu nie ma i nie będzie? Parafrazując pewnego słynnego ministra finansów 🙂 W sumie chyba z tego zdania bardziej się go pamięta niż z tego co faktycznie zrobił. Ciekawe, że czasem coś się nieopatrznie powie, i to już przylgnie na całe życie. Ciężka dola polityka, ale to w sumie trochę nie na temat 😛

GodOfWar

No juz poprostu słów brak na ten brak wpisów….

Morr

Na discordzie można go pogonić

Lebowski

My chcemy forum, my chcemy forum !!!
No i wpisu 😛