Shin Megami Tensei: Devil Summoner: Soul Hackers

Devil Summoner: Soul Hackers (JAP)
Wydania
2012()
2013()
Ogólnie
gra ze świata Shin Megami Tensei - czyli świata przyszłości, w którym odwieczna walka Dobra i Zła o dusze ludzi wkroczyła w decydującą fazę. Tym razem Zło do swoich niecnych celów wykorzystuje witrualną rzeczywistość - coś jakby bardzo rozbudowany internet. Gra wyszła w Japonii na PSX i Saturn, jedyna oficjalna angielska wersja dopiero na 3DS.
Widok
FPP
Walka
fazówka
Recenzje
Cholok
Autor: Cholok
05.02.2026

Atlus w czasie ery konsol 32-bitowych obiecał firmom Sony i Sega stworzenie gier z uniwersum Megaten. Sega otrzymała "SMT: Devil Summoner", a potem kolejną część "Soul Hackers". Jako że konsola Saturn umarła, seria emigrowała na konsole Sony. Problem w tym, że Zachód dostał gry z serii dopiero na PS2 (Raidou), które różniły się rozgrywką (action rpg). W końcu "Soul Hackers" dostał zachodnie wydanie, więc sprawdźmy czym charakteryzuje się seria "Devil Summoner".

Fabularnie seria DS oscyluje wokół tematu przywoływaczy diabłów i związanych z nimi tajnych stowarzyszeń, wszystko w formie opowieści detektywistycznej. "Soul Hackers" nieco odstaje od tego schematu, ponieważ skupia się na dziwnej mieszance subkultury hakerskiej z mitologią Algonkinów. Oczywiście, summonerzy i tajemnicze bractwa wciąż odgrywają ważną rolę, ale element detektywistyczny jest nieco schowany. No i żaden cyberpunk to nie jest. Boom internetowy lat 90-ych spowodował wyrzyg popkultury skoncentrowanej na sieciach i wirtualnych światach, dokładnie tak samo jak to jest dzisiaj, gdzie tematem przewodnim jest AI. Gwoli ścisłości, jest to współczesny świat, w którym nie doszło do apokalipsy, jest on wspólny z pierwszą częścią DS oraz z Persona 1/2, których z cyberpunkiem nikt nie kojarzy. Kolejna rzecz, jest to dungeon crawler, gdzie fabuła nie jest na pierwszym miejscu, więc ocenianie gry na podstawie charyzmy protagonisty jest co najmniej błędne. Historia nie jest najwyższych lotów, jest też liniowa, nie ma tu praktycznie wyborów i wielu zakończeń. Jedyny wybór dotyczy kreacji jednej z postaci, a ukryte zakończenie jest dostępne w "new game+".

Rozgrywka to w zasadzie czyste SMT1/2. Dostęp do poszczególnych lochów jest z poziomu mapy miasta, więc odpada przekombinowana struktura świata z SMT2. Same lochy nie są zbytnio skomplikowane, a same zagadki są zjadliwe dla przeciętnego mózgu. Tylko jeden loch miał nieco zręcznościowy element, co nie pasuje do tej gry. Jest parę opcjonalnych aktywności: kasyno, extra loch do grindu, parę pobocznych zadań.

Ogólne mechaniki są skopiowane z SMT1/2. Nasza drużyna składa się z komputerowego protagonisty, kobiety czarodziejki oraz 4-ech demonów. Negocjacje z demonami są tradycyjne, nieco łatwiejsze niż w SMT2. Nie ma znacznika zadowolenia demona jak w Personach, jest za to buźka, która mówi, że danego demona można zrekrutować. Fuzje są podwójne i potrójne, fuzje miecza z demonem, jest także tzw. zoma fusion (sztuczne demony). Wszystko ładnie i prosto pokazane w tabelce fuzji, oprócz tego funkcje szukania oraz co najważniejsze: kompendium demonów, czego nie było we wczesnych Personach. Umiejętności demonów są dziedziczone w czasie fuzji, ale nie mamy wpływu na to które.

Rozwój postaci jest tradycyjny: 6 atrybutów, które powiększamy o jeden punkt co poziom doświadczenia. Czarodziejka dostaje czary automatycznie z wybranego drzewka (jednego z trzech) za pomocą wyboru głupiej wypowiedzi (jak to w Atlusie). Same demony nie lewelują ani nawet nie mają rang jak to jest w Personach. Wyrównanie charakteru jest, ale ma ono niewielki wpływ na rozgrywkę.

Walka tradycyjnie jest fazowa z uwzględnieniem zasięgów. Zmienił się jednak szyk przeciwników. W SMT2 było to max 2 gatunki w jednym szeregu z ikonkami pokazującymi ich ilość. Tutaj jest to bardziej styl tradycyjnego Wizardry, czyli parę szeregów z większą różnorodnością gatunkową. Możemy atakować bronią białą lub palną (tym razem z licznikiem amunicji) oraz używać magii (bez protagonisty). Wprawne oko zauważy komendę "Go" w menu walki. Cóż to takiego? Pozwala demonowi samemu wybrać co zrobi w trakcie tury. Czy to ma sens? Ma, bo związane jest unikalną mechaniką serii DS zwaną lojalnością. Każdy demon ma średnią lojalność wobec protagonisty. Wydawanie poleceń demonowi niezgodnych z jego charakterem powoduje, że demon może odmówić wykonania zadania, a jego lojalność spadnie. Jeśli lojalność osiągnie zero to demon odejdzie. Z drugiej strony osiągnięcie maksimum nie oznacza, że lojalność już się nie obniży, choć jest to coraz mniej prawdopodobne. Sama lojalność jest to raczej przeszkadzajka, ale nie jest tak irytująca jak w pierwszym DS (ponoć). Zwiększyć lojalność można dając prezenty (nie wszyscy biorą) lub zniwelować jej wpływ upijając demona specjalnymi sake, które zmieniają jego charakter, co pozwala używać tych ataków, które są potrzebne.

Jest jeszcze jeden fajny patent w tej grze. Komputer służący do zarządzania demonami posiada możliwość wykonywania różnych przydatnych programów. Ich ilość jest ograniczona pamięcią komputera, więc wybierać trzeba mądrze. Jest tu wiele przydatnych rzeczy jak: nagrywanie stanu gry gdziekolwiek, podręczna fuzja, pomoc w negocjacjach, usprawnienia interfejsu i kilka mniej przydatnych usprawnień. Programy oczywiście trzeba sobie kupić.

Grafika w grze jest na przyzwoitym poziomie, ale może niektórych straszyć słabymi teksturami, wszak saturnowy rodowód jest tu oczywisty. Muzyka wypada dobrze, dialogi zostały udźwiękowione (tylko po angielsku), dubbing nie jest najwyższych lotów. Dokręcono nową czołówkę z niezłą piosenką. Sama obsługa jest bez zarzutu. Wersja 3DS ma kilka usprawnień oraz funkcję StreetPass. Jest kilka opcji, można je nazwać nawet cheatami. Pierwsza to stopnie trudności. Druga to automapowanie (można włączyć możliwość zobaczenia całej mapy od razu). Trzecia to możliwość wyłączenia wpływu wyrównania, zaś ostatnia to automatyczny analizer demonów.

Moja ocena: 4/5


Obrazki z gry:


/obrazki dostarczył Cholok/

Dodane: 21.11.2013, zmiany: 05.02.2026


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?