SaGa 2: Legend of The Relics: Goddesses of DestinySaGa 2: Hihou Densetsu: Goddess of Destiny (JAP) |
|
Wydania |
2009( )2021( Nieoficjalnie)
|
|
Ogólnie
|
Wydana oficjalnie tylko w Japonii, remake gry znanej na Zachodzie z GB jako Final Fantasy Legend II.
|
|
Widok
|
izometr
|
|
Walka
|
fazówka
|
Recenzje |
|
Wstęp
SaGa 2: Hihou Densetsu: Goddess of Destiny firmy Square Enix na konsolę Nintendo DS jest cholernie trudnym tytułem do zrecenzowania. Jej geneza sprawiła, że naprawdę dawno nie byłem tak skonfliktowany co do sposobu dokonania rzetelnej oceny.
Jest to remake gry znanej u nas jako Final Fantasy Legend 2 z konsoli Game Boy. Z tego co mi wiadomo (w oryginał nie grałem), jest to dość wierne odwzorowanie, zmieniające grafikę na nowocześniejszą i dodające sporo zmian QoL. Co warto nadmienić, nie ukazał się on oficjalnie na Zachodzie. W internecie można jednak znaleźć łatkę językową tłumaczącą grę na język angielski (wykonaną przez fanów).
Kolejną ciekawostką jest fakt, iż oryginał jest częścią serii SaGa, która u swoich początków - w celu lepszej sprzedaży - w języku angielskim straciła swój podtytuł. Jest to o tyle ważne, że gry z tej serii łączy specyficzny klimat, gameplay i luźne podejście do przedstawianej historii.
Biorąc pod uwagę powyższe informacje, zdecydowałem się podejść do tej gry jak do oddzielnej, niepowiązanej z niczym produkcji i w ten sposób dokonać jej chłodnej (momentami cierpkiej) oceny.
Historia
Zaczyna się prosto, ale bez niepotrzebnych komplikacji. W SaGa 2 kierujemy poczynaniami śmiałka (i jego kolegów/koleżanek z klasy), który po dorośnięciu postanawia zająć się poszukiwaniami zaginionego ojca. Posiadamy tylko jedną wskazówkę: ojciec szukał reliktów, więc robimy to samo, w nadziei spotkania go na naszej drodze przygód.
Fabuła podzielona jest na kilka pomniejszych części, w tle których nasz główny wątek powoli się rozwija. Najbliżej temu konstrukcyjnie do serialu proceduralnego. Bardzo spodobało mi się to podejście - pomimo trywialnej historii nie można narzekać na nudę.
Co jest bardzo odświeżające i niespotykane: w związku z tym, że poruszamy się po wielu światach, twórców poniosła wodza fantazji i podczas rozgrywki mieszają oni wszystkie możliwe motywy i tropy kulturowe. Z jednej strony rasy, jakie mamy do wyboru, to ludzie, mutanty, potwory i roboty, z drugiej trafiamy do świata, w którym pomagamy roninowi rozwiązać zagadkę kryminalną (na oko w średniowiecznej Japonii). W tym samym czasie nasza postać może jako broń używać ognistego miecza albo czołgu Leopard, a w razie porażki wskrzesi nas bóg Odyn. Wierzcie mi - nie widzieliście czegoś takiego i to jest super.
Relacje w tej grze… są. Podczas rozgrywki wpływamy na nie różnymi mocami, co odwzorowane jest w krótkich scenkach dialogowych. Nie jest to jednak nic szczególnie ciekawego i nadaje tylko nieznacznego kolorytu. System ten jest niestety na tyle dynamiczny, że nie możemy wykreować w głowie charakteru członków naszej drużyny, przez co wydaje się zbędny.
Gameplay
Pomimo tego, że ukończyłem SaGa 2, naprawdę nie rozumiem, jak tego w gruncie rzeczy dokonałem. Gra to dość klasyczny jRPG z turowym systemem walki, gdzie jedyną ciekawą zmianą jest fakt, iż przeciwnicy to często nie pojedyncze jednostki, ale całe ich grupy. Reszta wydaje się klasyczna: wybieramy ataki i czekamy na wynik rundy. Jednak to, kto kiedy wykonuje ruch, czy atak trafi i jaki będzie efekt czaru, pozostaje zagadką. Pewnie teraz znawcy serii będą rzucać we mnie kamieniami, ale dla mnie to po prostu przesada. Jestem święcie przekonany, że niejednego bossa pokonałem czystym przypadkiem.
W teorii każdy nasz oręż jest z grubsza opisany, jednak gdy zajrzymy do jedynego dostępnego poradnika w internecie (wydanie tylko w Japonii nie ułatwia sprawy), okazuje się, że to nie takie proste. Przykładem jest Leopard: używamy go do ataku, a nasza postać zamienia się w czołg. Niby nic wielkiego, ale okazało się, że zyskujemy też możliwość blokowania ataków - czego gra w ogóle nie tłumaczy.
Ktoś mógłby powiedzieć, że tak ma być i powinniśmy mieć frajdę z odkrywania. Są gry FromSoftware, które na tym bazują. Różnica jest taka, że tam dostajemy choćby sugestie w opisach przedmiotów. Tutaj opaska na głowę broni nas przed paraliżem… i tyle. Dlaczego? Nie wiem do dziś.
Jak w klasycznym RPG rozwijamy postacie poprzez walkę (choć nie wszystkie: potwory poprzez jedzenie mięsa, roboty poprzez ekwipunek). System opiera się mniej więcej na zasadzie „im więcej czegoś robimy, tym bardziej rośnie odpowiadająca statystyka”. „Mniej więcej” nie jest tu przypadkowe - w internecie znalazłem co najmniej trzy różne teorie jego działania. Po przejściu gry mam wrażenie, że żadna nie jest w pełni prawdziwa.
Autorzy rzucają na nas ogromną liczbę przeciwników. Spotkań jest wręcz absurdalnie dużo, nawet jak na standardy gatunku. Rozumiem, że chodziło o zachęcenie do eksperymentowania, ale przez brak informacji grind staje się niesatysfakcjonujący.
Nie będę jednak niesprawiedliwy - momentami jest to szalenie satysfakcjonujące. Odkrycie ukrytej właściwości przedmiotu daje ogromną frajdę, a zrozumienie mechaniki sprawia, że czujemy się jak bohater Pięknego umysłu. Niestety, gdy już to zrozumiemy, okazuje się, że całość jest dość prosta. Czuć tu genezę bycia małą grą na Game Boya.
Oprawa audiowizualna
Grafika jest ładna i różnorodna. Nie są to wyżyny możliwości Nintendo DS, ale twórcy dobrze oddali klimat odwiedzanych światów. Nie poszli też na skróty w animacjach - wiele ataków ma własne animacje, przez co czasem celowo zwalniamy tempo, żeby je obejrzeć.
Muzyka jest bardzo melodyjna i przywodzi na myśl stare anime, z charakterystyczną retro atmosferą. Niestety szybko staje się monotonna, co wynika raczej z niewielkiej liczby utworów. Mimo wszystko wypada na plus.
Interfejs użytkownika to solidne rzemiosło. Tu i ówdzie znajdziemy elementy wymagające jednego kliknięcia za dużo, ale szybko się do nich przyzwyczajamy i nie sprawiają większych problemów.
Podsumowanie
SaGa 2: Hihou Densetsu: Goddess of Destiny to gra wywołująca skrajne emocje, mocno naznaczona swoją genezą jako produkcja z Game Boya. Twórcy zdecydowanie przesadzili z ukrywaniem informacji przed graczem. Nie wiem, czy to element oryginału, czy dodatek remake’u - i szczerze mówiąc, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Wiem tylko, że przez to gra stała się momentami niepotrzebnie frustrująca.
Moja ocena: 6/10
Czas gry: 22 h
Pozytywy:
* ładna grafika bez pójścia na skróty
* ciekawa struktura fabularna
* momentami bardzo satysfakcjonujący gameplay
* unikalny miszmasz kulturowy
Wady:
* brak wskazówek i objaśnień
* przesadzona liczba losowych spotkań
* ostatecznie niewielka głębia systemów
Obrazki z gry:
/obrazki dostarczył CAdam/
Dodane: 21.11.2013, zmiany: 11.05.2026

)
Nieoficjalnie)