Echo Generation: Midnight Edition |
|
Wydania |
2024( Steam)2024( Steam)
|
|
Ogólnie
|
Klon Paper Mario, ale jeszcze bardziej uproszczony. Grafika voxelowa, klimaty ze Stranger Things z dzieciakami jako głównymi bohaterami.
|
|
Widok
|
TPP
|
|
Walka
|
turówka
|
Recenzje |
|
Gdy ostatnio zagrałem w Escape from Ever After, byłem naprawdę zadowolony z tego, że ktoś spróbował zrobić grę w stylu Paper Mario i wyszła ona świetnie. Dzięki temu wiem też, że jak Nintendo nie chce zrobić Paper Mario w stylu dwóch pierwszych części, to znajdzie się ktoś inny, kto będzie mógł skopiować tę formułę i wykonać porządną robotę. Jako że byłem dalej na głodzie by pograć w kolejne produkcje tego typu, znalazłem kilka gier, które są jak gry o papierowym Mario lub je w jakimś stopniu przypominają. Korzystając z okazji w formie wyprzedaży na Steamie, kupiłem Echo Generation Midnight Edition.
Fabularnie Echo Generation jest grą dziwną. W grze kierujemy postacią, której nadajemy imię i wybieramy wygląd oraz naszą małą siostrą o imieniu Lily. Ta idzie z nami na przygodę, bo matka nie chciała by siedziała w domu i jej przeszkadzała. Po wyjściu z domu szybko zauważymy, że coś jest tutaj zdecydowanie nie na miejscu. Nasi bohaterowie gadają ze zwierzętami. Wszyscy NPC wydają się zupełnie beztroscy mimo dziwnych rzeczy jakie się tu wyprawiają. Dlaczego w trawie są ogromne jaja z zębami? Dlaczego nikt nie reaguje na ogromne szczury na jednej posesji? Statek kosmiczny rozbija się na polach, ale wszyscy sprawiają wrażenie jakby nic się nie stało. Policja szuka mordercy i totalnie ignoruje fakt, że dziwne istoty się pojawiły w miasteczku. Nie chcę pisać za dużo, bo wszystko co się tu wydarzy, jest dość skondensowane, więc przypadkiem mógłbym rzucić spojlerami.Fabuła jest początkowo podawana bardzo szczątkowo, więc przez chwile nie do końca będziemy wiedzieć nawet co mamy zrobić w tej grze. Jakby co to nie jest minus, z czasem wszystko się zrobi jasne. Gra nie jest długa, przeszedłem ją w niecałe 10 godzin, więc można się domyśleć, że fabuła nie miała prawa być mocno skomplikowana. Jedynie szkoda, że scenariusz gry jest tak dziwnie napisany. Widać, że dialogi próbują być pisane z humorem, ale nie jestem pewny, czy ktokolwiek mógłby się uśmiechnąć podczas ich czytania. Ja miałem wrażenie, że są takie nieco oderwane od rzeczywistości. Przypominam, że sterujemy dzieciakami i jak przykładowo znajdziemy trupa, to nasi bohaterowie nie reagują na to jak normalne osoby. Zero strachu, zero zmieszania czy chęci ucieczki z danego miejsca. Mogą nawet rzucać żartami w tego typu momentach. W 10 godzinach rozgrywki dziwnych rzeczy wydarzy się wiele i w prawie każdym takim momencie, nasi bohaterowie reagują jakby nie mieli emocji. Nie wiem co o tym myśleć. Mam wrażenie, że gra nieco by zyskała, jakby jej fabuła była prowadzona bardziej poważnie, a reakcje postaci byłyby bardziej sensowne niż to co tutaj zrobiono. Jako że gra klimatem przypomina mi Stranger Things to porównując tą grę do produkcji Netflixa, to ludki z serialu, nieważne co się działo, reagowali całkiem naturalnie w absurdalnych sytuacjach w jakich się znajdowali (nie wiem jak później, nie oglądałem 2 ostatnich sezonów).
Podczas przechodzenia gry, napotkamy na wiele postaci, które dadzą nam przeróżne zadania i początkowo myślałem, że biorę misje poboczne, ale jak się potem okazało, pod koniec gry miałem wykonane każde z danych mi zadań, więc gra chyba takowych nie ma (nie jestem pewny, czy można jakieś pominąć). Same zadania polegają na szukaniu przedmiotów jakich potrzebuje zleceniodawca i do ich zdobycia musimy czasem kogoś pokonać, kupić coś w sklepie, włamać się gdzieś itp. Jedyny problem jest taki, że gra nie zawsze nam gada co w ogóle mamy zdobyć i czasem latałem po świecie i szukałem czy czegokolwiek nie przeoczyłem, a muszę przyznać, że niektóre rzeczy, które wydawały się nic nieznaczące, okazywały się sposobem na wykonanie zadania. W pewnym momencie gry mamy zdobyć koordynaty do teleportera i totalnie nie ma informacji co gdzie i jak. Zdobyłem potrzebne koordynaty na totalnym farcie. Nie powiem co było do tego potrzebne, więc tak tylko napisze, że lepiej nie zapominać rzeczy, które na początku gry były dla nas za drogie, bo mogą się przydać na samym końcu rozgrywki. Ogólnie struktura zadań jest nieco podobna do przygodówek. Ten przedmiot idzie tam, by można było wejść tam, po czym potrzebujemy tego, by połączyć to z tym itd. Ja osobiście lubię przygodówki, są dla mnie odprężające, więc taki styl zadań był dla mnie przyjemny, ale dla wielu może być minusem fakt, że jest tu dużo biegania z miejsca na miejsce, więc jeśli za tym nie przepadasz, to nie do końca może być gra dla ciebie.
Wcześniej wspomniałem, że gra została przeze mnie kupiona, bo chciałem pograć w coś jak Paper Mario. Nigdy się nie spodziewałem, że można jeszcze bardziej uprościć formułę gier od Nintendo, ale jak widać, da się i niestety jest to też spora wada tej gry. Nie ma tutaj znajdziek, nie ma medali, które moglibyśmy zakładać, a sam rozwój postaci jest bardzo podobny, ale gorszy. Po podniesieniu poziomu postaci w tej grze możemy zwiększyć HP, siłę ataku i punkty akcji. W Paper Mario było to HP, MP i punty do zakładania medali. W obu grach wybór tego co chcemy po zdobyciu poziomu jest totalnie zależny od naszych preferencji. W Echo Generation wywalono system medali, które dawały bohaterom z Paper Mario jakieś nowe umiejętności. Był to przyjemny dodatek dający nam nieco możliwości do budowania postaci, zaś w recenzowanej grze możemy jedynie zdobywać nowe ataki. Po prostu usunięto jedną z lepszych rzeczy jakie pojawiły się w grach o Mario i moim zdaniem nie powinni tego robić. W Escape from Ever After i Paper Mario do niektórych walk trzeba było się odpowiednio przygotować. Wybrać ataki, które będą skuteczne, wybrać medale, które będą kontrą na to co robi przeciwnik, tutaj zaś po prostu wygrywamy brutalną siłą i leczącymi przedmiotami. Brak medali i uproszczony system walki powodują, że w moich oczach gra była ekstremalnie łatwa. Nie wiem dokładnie ile razy padłem, ale było tego naprawdę mało i najczęściej z mojej winy.
Jak wcześniej wspomniałem, sterujemy rodzeństwem, ale mamy jeszcze do dyspozycji 5 kompanów, którzy mają swoje umiejętności. W Paper Mario i Escape from Ever After w trakcie walki można zmieniać postacie, tutaj tego nie można zrobić. W dodatku kompani są (moim zdaniem oczywiście) dość marni i oprócz tego ostatniego, nie widziałem sensu z nich korzystać. Tak dla przykładu, kot może leczyć, ale jak będziemy już w nieco późniejszym momencie gry, ostatni zdobyty kompan jest silniejszy, a my mamy już tyle kasy, że lepiej będzie kupić przedmioty leczące niż używać słabego kompana, który nawet nie leczy jakoś mocno. Kupiłem całą masę przedmiotów co mnie leczą na 40hp, a moja postać miała 30hp, więc lepiej było użyć mocnego DPSa, zamiast średniego healera. Nie ma tutaj też żadnego systemu, który pozwala nam atakować słabości przeciwników, więc zostaje nam tylko siłowo przeforsować całą walkę. Jak dobrze rozdysponujemy punty po podniesieniu poziomu postaci to nie dość że mocno atakujemy, mamy na tyle HP by przeżyć bez leczenia, to jeszcze z powodu dużej ilości punktów akcji można spamować najmocniejszymi atakami specjalnymi.
Podobnie jak w Paper Mario i klonach, każdy specjalny atak wiąże się z minigrą. Czasem podczas ataku wystarczy kliknąć w odpowiednim momencie, czasem jest to wklepywanie kodu na ekranie, czasem jest to klikanie w knefle jak w grze rytmicznej, a czasem dość absurdalne dopasowanie przykładowo strzałki do wzoru na ekranie, co było dla mnie na tyle trudne, że przestałem próbować po kilku razach. Jeśli zawalimy tego typu minigierkę, to atak się „nie powiedzie”. Spokojnie, nie oznacza to, że nie zaatakujemy. Zamiast zadać powiedzmy 36 punktów obrażeń, zadamy około 17. Normalny przeciwnik ma od 20 do 80, więc nawet te 17 może być całkiem mocne. Jeśli jesteś osobą co ma nieco wolniejsze reakcje, może być to dość problematyczne, ale nie będę zaprzeczał, dawanie nam szybkiej minigry, dzięki której można wzmocnić atak, to dla mnie zawsze dobry sposób, by nieco bardziej zaangażować gracza, a szczególnie w grze gdzie system walki jest naprawdę bardzo ograniczony. Pomijając ataki specjalne, wszystko w systemie walki jak i rozwoju jest tak bardzo podstawowe, że w efekcie nie ma tutaj nawet miejsca na kombinowanie, albo jakiegoś taktycznego podejście do walki. Naprawdę szkoda.
Sfera audio-wizualna jest naprawdę świetna. Gra jest zbudowana na voxelach i muszę przyznać, że nie znalazłem w grze momentu, który graficznie mi się nie podobał. Począwszy od budowy całego świata jak i przeciwników z jakimi walczymy, wszystko mi po prostu podeszło. Czasem staniemy naprzeciwko jakiegoś bossa, który jest wykonany w innej technice. Tacy przeciwnicy mają na ogół prostą budowę, ale ich projekty są naprawdę świetne i idealnie pasują do tych voxelowych brył, które widzimy na ekranie. Świat jest mały i podzielony na segmenty. Fajne jest to, że praktycznie każdy segment ma totalnie inny klimat. Kolorowe i przyjazne przedmieścia, złomowisko w świetle zachodzącego słońca, mroczny las z przebijającymi się światłami statku kosmicznego, laboratoria badawcze itp. Gra posiada coś na wzór predefiniowanej kamery przez którą patrzymy na świat tak jak twórcy sobie to zaprojektowali. Dano nam jednak mocno ograniczoną możliwość jej poruszania. Ogólnie jakbym miał ocenić grafikę, to gra wygląda świetnie.
Gra nie posiada żadnych głosów podczas dialogów, ale ma naprawdę dobrą muzykę. Mamy tutaj głównie synthwave, ale niestety muzyki w tej grze nie ma aż tak dużo. Jest to mała gierka, więc ilość muzyki jest dość mocno ograniczona. Przeważnie każdy segment świata ma swój własnych utwór i jak najbardziej polecam jej sobie posłuchać, szczególnie jeśli lubicie muzykę w tym stylu. Jest naprawdę przyjemna i można jej słuchać bez najmniejszego problemu w wolnym czasie. Kilka utworów mam na mojej liście Spotify, bo aż tak mi przypadły do gustu.
Podsumowując, jest to gra dobra, ale ze względu na uproszczenia, na jakie się tutaj pokuszono, jest dla mnie gorsza od innych gier tego typu, w które przyszło mi zagrać. Jest też na tyle krótka, że nie polecam jej kupować w pełnej cenie. Normalnie kosztuje ona 115zł i jak dla mnie jest to o wiele za dużo. Escape from Ever After jest lepszym klonem Paper Mario, przejście zajęło mi około 40 godzin, jest większy i bardziej skomplikowany, a kosztuje dokładnie tyle samo co Echo Generation. Pisząc to początkowo chciałem jej dać -4/5, ale z czasem uznałem, że bardziej skłaniam się by dać jej +3/5 i tak też to już pozostawię. Taka ocena dalej oznacza, że to gra dobra, ale oznacza też, że daleko jej do bycia produkcją, która mogłaby stać na równi z grami, z których czerpie inspirację. Nie wiem, może jestem jakiś odklejony, bo na Steamie gra jest oceniona na 93%, co jest dla mnie absurdalne i zdecydowanie mocno zawyżone. Taki plusik na marginesie za to że gra ma naszą ojczystą wersję językową.
Moja ocena: 3+/5
Obrazki z gry:
/obrazki dostarczył Endex/
Dodane: 14.01.2025, zmiany: 24.07.2026

Steam)
Steam)











