Hades II

Wydania
2025( Steam)
2025( Steam)
Ogólnie
Roguelite akcji z domieszką symulatora randkowania i trochę też aranżacji przestrzeni niczym w Simsach
Widok
Izometryczny
Walka
W czasie rzeczywistym
Recenzje
Ksiadz_Malkavian
02.01.2026

  Pierwsza część serii była niesamowitym przeżyciem - zarówno z racji adrenaliny, jak i emocjonalnej historii sporu wewnątrzrodzinnego. Każda kolejna pokonana w trudnych bojach komnata była nagrodą samą w sobie, odczuwało się przyrost własnych umiejętności, okraszała to znakomita ścieżka dźwiękowa i fabuła angażowała do samego końca... a nawet i dalej. Bywa, że dzieła spotykające się z tak pozytywnym odbiorem doczekują kontynuacji i... cóż, nierzadko bywają rozczarowaniem. Ludzie od Supergiant Games powiedzieli tylko: "Potrzymaj mi Nektar..." i zrobili dzieło równie dobre, a może i lepsze od pierwowzoru.

  Rzecz dzieje się dosłownie boską chwilę czyli co najmniej parę dekad po finale Hadesa. Świat umarłych jest spustoszony i dusze snują się bez celu, wyładowując frustrację na nieuważnych wędrowcach. Stało się tak ponieważ władca tych krain i cała jego rodzina została uwięziona. Cała...? Otóż nie do końca. Niewoli uniknął Hypnos i najmłodsze dziecko królewskiej pary: ich córka Melinoe. Na niej ciąży brzemię pomszczenia rodziny i przywrócenia ładu w podziemiach. Odnowi się cykl waśni międzypokoleniowych, acz przyjdzie nam ścierać się nie z ojcem, a dziadkiem Chronosem - tytanem władającym czasem. Do spotkania z nim prowadzi naturalnie pełna wrogich istot i pułapek droga, gdzie śmierć ponownie jest tylko chwilowym odpoczynkiem od brutalnych starć.

  Niczym nasz starszy brat posiadamy moc wracania do zdrowia po porażce w starciu, ale odbywa się to odrobinę inaczej - choć to zmiany nie mające znaczenia z punktu widzenia samej mechaniki gry. Melinoe ostatnim wysiłkiem woli wraca na Rozdroża: krainę pomiędzy światem umarłych a materialnym, choć osadzoną dość blisko powierzchni, a dokładnie miasta Efeb. Powrót odbywa się z większością zgromadzonych surowców czy przedmiotów: tylko złoto uchyla się przed powrotem i za każdym razem musimy gromadzić monety od początku. Cóż, powiadają że złota do grobu ze sobą nie zabierzesz i coś w tym widocznie jest. Sposób powrotu do zmagań nie jest jedynym co rodzeństwo od siebie odróżnia. Dziewczę dysponuje odmiennym sposobem walki i wspiera się wiedźmią magią oraz adekwatnym do profesji orężem. Początkowo dzierżymy tylko kostur, ale z czasem uzyskujemy dostęp do magicznej czaszki, topora czy broni raczej mocno futurystycznej posyłającej salwę z rakiet. Każda broń ma cztery możliwe aspekty, co potrafi nieraz zupełnie zmienić sposób walki nią nawet we własnej kategorii - daje nam to całkiem niezły arsenał do wypróbowania i szlifowania kunsztu w nim. Komplet osiągnięć zrobimy osiągając mistrzostwo w każdym z nich. Każda broń ma jeden atak zwykły, specjalny oraz po dwa dodatkowe wymagające poświęcenia im czasu na naładowanie się oraz zużywające magiczną manę. Ta jest pożytkowana również na obszarowe zaklęcie pętające, a po dodaniu ładunku także poniewierające przeciwnikami.

  Sam oręż to podstawa, ale przed wyruszeniem możemy też odpowiednio aktywować karty magicznych arkan, aby uzyskać określone profity jak odnawianie się zdrowia, many, opcje zamiany darów, zwiększenia obrażeń gdy biegamy poranieni, itd. Jest w czym wybierać pod własny styl gry - bo nie da się zabrać kompletnej talii z racji limitu mocy. Towarzyszyć nam może za to zwierzęcy chowaniec, który też oferuje moc i pomaga w walce, choć sam jest zupełnie bezpieczny od ataków. Wracając do oręża: można tymczasowo je ulepszyć za pomocą jednego z wybranych darów dzięki znalezionym Młotom Dedala, więc nawet korzystając z tej samej możemy uzyskać nowe cechy i taktyki walki. Nierzadko wpływają też na nią błogosławieństwa wybranych bóstw Olimpu. Brzmi znajomo dla osób mających pierwszą część za sobą. Dlatego powiedzmy o czymś nowym: Urok Selene. Jest to moc osiągalna po spotkaniu ze wspomnianą boginią, dostępna w jednym z trzech danej nocy wariantów. Dodatkowo z racji fazy księżyca część z nich będzie rozwijać się nam lepiej, ale możemy uznać, że wolimy powściągnąć potęgę i dostawać mniej punktów na jej rozwój w zamian za odpowiadający nam teraz urok. Tak, dobrze czytacie: ta moc ma każdej nocy własne drzewko rozwoju, a do tego lubi sobie wejść w synergię z ulubionym dla niej bóstwem - jeżeli posiadamy choć jedno jego błogosławieństwo. Dzięki temu dostajemy dodatkową formę mocy, lecz wymagającą uprzedniego podładowania poprzez spożytkowanie many. Efekty są różne: od stricte ofensywnych po spowolnienie czasu czy wskrzeszenie przeciwnika jako sojusznika w obecnej potyczce.

  Skoro zmienił się styl walki, to również i w temacie boskich błogosławieństw nastąpiły gdzieniegdzie pewne zmiany, a nawet pojawiło się kilka bóstw nieobecnych w poprzedniej odsłonie serii. Kapryśne istoty losowo pojawiają się i udostępniają nam cząstkę swojej potęgi, bo sami mają też na powierzchni problem obleganego Olimpu i zajęci są defensywą. Kontakt z nimi pozwala wybrać jedną z trzech mocy, nierzadko w oparciu o poprzednie wybory - nawet te z rodzaju jakie bóstwo wybraliśmy jako sojusznika. I tak: bywa, że rozgniewamy jedno wybierając inne, więc napsuje nam krwi w starciu. Fortunnie szybko też zapominają i po walce oferują pomoc jak gdyby nigdy nic.

  Fabuła to solidny atut gry. Pełna jest barwnych postaci, świetnie napisanych dialogów (w pełni udźwiękowionych!), szczypty humoru i zaskakujących zwrotów akcji. Do tego z racji tego, że przyjdzie nam walczyć na powierzchni uzyskujemy ponad dwukrotnie więcej zawartości niż w części pierwszej. Spotykamy postacie zarówno z mitologii, jak i greckich eposów. Poczynania nasze komentuje sam Homer, ale zdaje mu się chyba lekko leniuchować i często czyni to w jego zastępstwie sama Melinoe. Wnioskować można, że ironiczność jest jakąś cechą obecnego pokolenia w jej rodzinie - dodaje to smaczku. Postacie też nie pozostają dłużne i na bieżąco komentują poczynania bohaterki przy okazji spotkania i dialogu z nimi. Podobnie jak w poprzedniej części możemy rozwijać relacje z bóstwami oraz wchodzić aż w cztery relacje bardziej romantycznej natury, z opcją poliamoryczną włącznie. Rozmowy są też sposobnością na poznanie losów danych postaci i rzucenia światła na pewne sprawy. Stanowczo warto się tu zaprzyjaźniać, nawet kosztem robienia wyzwań czy spełniania proroctw.

  Muzyka i dialogi to majstersztyk! Twórcy chyba mają jakiś układ z Muzami, bo to jak obraz, dźwięk i akcja wzajemnie się przeplatają i dopełniają ociera się wręcz o nadnaturalne. Bo jak inaczej określić sytuację, gdy dołączamy do śpiewu i nagle pieśń postaci jest śpiewana przez dwie wokalistki, po czym odłączamy się... i po ponownym dołączeniu znowu mamy duet od momentu dołączenia? Jeszcze lepiej to widać w walce ze Scyllą i jej syrenami, ale to trzeba zobaczyć - a przede wszystkim usłyszeć - na własne oczy i uszy! Ścieżka dźwiękowa jest jakością samą w sobie.

  Osiągnięcia są wymagające, ale - jak w to w Hadesie bywa - wcale nie wyczerpują puli samoutrudnienia rozgrywki. Ale powiem, że tak mnie wciągnęło, że zrobiłem poświęcając na to dziesiątki godzin nawet to, czego osiągnięcia już nie wymagają. I nie żałuję ani minuty z tego.

  Dla mnie to najlepszy tytuł jaki ukończyłem w poprzednim roku! Był znakomitym koktajlem adrenaliny, ciepła i pieszczoty uszu boską muzyką. To obowiązkowa pozycja dla wielbicieli poprzedniej części i poniekąd broni się jako oddzielna część, choć siłą rzeczy sporo napotkać przychodzi w niej odniesień do pierwszego Hadesa. Więc ja doradzam nadrobienie zaległości przed wejściem w zupełnie nowy świat Hadesa II. To ciekawa mieszanka roguelite, symulatora randkowania i simsów (bo jak sporo zasobów możemy przeznaczyć na zwykłą kosmetykę naszego obozu).

ZALETY:
- Fabuła
- Pompuje mocno adrenalinę
- Dla takich tytułów warto mieć słuch!

WADY:
- Tylko gdy boisz się trudnych gier...

Osoby, które grałyby w tę grę:
- Joseph Campbell
- Carl Gustav Jung
- Mircea Eliade

Osoby, które nie grałyby w tę grę:
- Tomasz z Akwinu
- Zygmunt Freud
- Douglas Allen


Obrazki z gry:

Dodane: 02.01.2026, zmiany: 02.01.2026


Komentarze:

Grałem w jedynkę chwilę i mnie nie zassało. Może w złym momencie przysiadłem, gdy nie miałem ochoty na rogala :) Byłem chyba świeżo po świetnym Returnal. Ale kiedyś na pewno się przejdzie.
Lebowski


[Gość @ 02.01.2026, 11:35]

Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?