Slay The Spire 2 (PC)

Slay The Spire 2

Slay The Spire II
Wydania
2026( Steam)
2026( Steam)
Ogólnie
Kontynuacja karcianego roguelike'a, który wytyczył nowe trendy w tej branży
Widok
boczny
Walka
turówka
Recenzje
DJ Retro
Autor: DJ Retro
09.05.2026
'Slay the Spire' to był skromny tytuł wydany przez nieznane studio Mega Crit w 2019. Gra łączyła elementy karcianki oraz RPG typu 'roguelike'.

Cała akcja polegała na wspinaniu się w górę wieży, by zniszczyć 'serce iglicy'. Na swojej ścieżce walczyliśmy z przeciwnikami, minibossami, odwiedzaliśmy handlarzy i losowe wydarzenia, by w końcu zmierzyć się z bossem rozdziału. Poziom trudności w 'Slay the spire' był i jest frustrujący, jednak taktyczne podejście doboru kart (plus bonusy od artefaktów) dają niesamowitą satysfakcję zwycięstwa. Przez 7 lat przerwy pomiędzy częścią pierwszą a drugą dodano kilka aktualizacji (m.in. nową postać oraz ostatecznego bossa), jednak zbyt wiele 'nie działo się'. Studio Mega Crit podnosiło napięcie oczekiwania na sequel, informując nas o przeciekach odnośnie wyczekiwanego następcy.

'Slay the spire' wytyczyło pewien kanon gier karcianych połączonych z RPG. Powstało wiele tytułów bardziej rozbudowanych, jak np. Monster Train, Inscryption, Knock on the coffin lid. Jednak ta prostota i wyzwanie, zarazem odprężenie mózgu (plus dużo nerwów) spowodowały, iż na koncie Steam mam ograne ponad 400 godzin, filmiki typu 'tier list' na Youtube osiągają miliony wyświetleń, a premiera drugiej części to była dosłownie eksplozja.

Bo to była eksplozja. Cały świat w dniu premiery oczekiwał momentu możliwości zakupu. W ciągu tygodnia tytuł sprzedał się w 3 milionach egzemplarzy, w szczytowych momentach ogrywało go 550 tysięcy graczy jednocześnie! Znane są również historyjki o osobach totalnie uzależnionych od tej gry.

Czym jest gra 'Slay the spire 2'? W zasadzie tym samym, co poprzednik. Twórcy wyszli z założenia 'co dobre, trzeba rozwijać, nie zmieniać', zatem mamy tutaj mocno ubogaconą rozgrywkę z pierwszej części. Nadal przechodzimy przez 3 akty, by - po pokonaniu bossa - skonfrontować się z tajemniczą postacią. Tym razem jest to Architekt. Wraz z kolejnymi przejściami widzimy coraz więcej dialogów z owym antagonistą - póki co, bez walki z nim. Autorzy nie ukrywali, że jest to 'wczesny dostęp' - cały czas aktualizują betę gry (którą ogrywam), zmieniając mechaniki i dopieszczając szczegóły.

Różnice widzimy już przy pierwszym podejściu do tytułu. Nowe mechaniki, np. karta 'jajo ptaka' którą można 'wykluć' w obozowisku. W obozowiskach mamy standardowo dwie opcje - odpoczynku (regeneracja HP) i ulepszenia karty, chociaż - przy różnych bonusach - możemy też usuwać karty, zwiększać siłę, lub (przynajmniej w pierwszej części) kopać, poszukując artefaktów. W tym wypadku inkubujemy jajo, które daje nam pierzastego towarzysza - jednak jego aktywność ogranicza się do posiadania karty ataku o koszcie zero many.

Nie ma co ukrywać, przynajmniej połowa kart i artefaktów to recycling z pierwszej części. Zauważyłem tutaj brak pewnych kart typu 'OP' (ang. 'overpowered'), jak podwojenie punktów ataku bądź trucizny na przeciwniku - chociaż możliwe, że twórcy udostępnią je przy wyższych poziomach trudności.

Największa zmiana to wprowadzenie dwóch nowych postaci. Generalnie, mamy tutaj trzech bohaterów z części pierwszej - Pancernik (odpowiednik RPGowego wojownika, oparty na sile), Cień - skrytobójca, szybki, mający mniej zdrowia, aczkolwiek zadający obrażenia od trucizny oraz Defekt - produkt Science Fiction w świecie fantasy, robot, który przywołuje sfery zadające obrażenia, dające blok, manę bądź kumulujące zabójczą energię. Oprócz tej trójcy, dostępna była również Obserwatorka, oślepiona mistrzyni sztuk walk, której największym atutem były postawy - gniewu, spokoju, boskości. Tej postaci jednak w drugiej części nie uświadczymy. Pojawiły się za to dwie całkowicie nowe klasy postaci - Monarcha oraz Nekromantka.

Ten pierwszy to stworek dumnie siedzący na tronie, którego zdolności to całkowita komplikacja mechanik i taktyk znanych nam z części pierwszej. Posiada dwa rodzaje many oraz bazuje na wykuwaniu Niebiańskiego Ostrza, które - skumulowane - potrafi zadać miażdżące obrażenia. Postać potrzebuje ogromne ilości many, dlatego - bazując na losowości wydarzeń i bonusów - możemy bardzo szybko umrzeć tą postacią w pierwszym rozdziale. Miałem dużą zagwozdkę ogrywania nim gry, jednak przy umiejętnej taktyce (karta Wielki Wybuch - mała wskazówka) ostatniego bossa pokonałem praktycznie bez strat.

Nekromantka to kolejna postać z ciekawymi mechanikami - posiada ona ochroniarza zwanego 'Kostek', który jest oskórowaną wersją Rączki z 'Rodziny Addamsów'. Możemy rozwijać jego HP oraz siłę za pomocą kart, również atakować. Kiedy przeciwnik nas zaatakuje - w pierwszej kolejności Kostek otrzymuje obrażenia (w przypadku, gdy mamy pancerz - nas atakuje najpierw). Nekromantka posiada również bardzo fajną mechanikę zwaną 'Zagładą' - nakładamy ją na przeciwników. Kiedy osiągnie ona poziom ich HP, zabija. Można łatwo dać się złapać w pułapkę, gdy wcześniej Cieniem narzucaliśmy truciznę - ponieważ działa to trochę inaczej. Zagłada zabija przeciwnika wyłącznie wtedy, gdy osiągnie poziom ich HP - nie zadaje obrażeń co turę. Następuje ona po akcji przeciwnika, co może być decydujące, gdy planuje on silny atak.

'Slay the spire 2' jest w tym samym stylu graficznym i muzycznym, co poprzednik. Bajkowe dark fantasy pełne żartobliwych nazw oraz odniesień do popkultury. Mamy tutaj różnorodnych, zabawnych przeciwników. Animacje są śliczne, a muzyka orkiestrowa - czasem dramatyczna, czasem sielankowa. Dodano dużo efektów graficznych, które powodują chrupanie mojego - nie najnowszego - lapka :) oprawa absolutna rewelacja.

Jak wygląda najważniejsza rzecz, czyli grywalność w tym tytule? Jest ona bardzo wysoka. 'Slay the spire 2' wciąga i uzależnia tak samo jak oryginał. Może mniej frustruje, ponieważ większość nerwów zjedliśmy na poprzednim tytule :). Tutaj znamy już taktyki - wyrabiamy kolejne. Granie postaciami znanymi nam z poprzedniej gry to żaden problem, natomiast ciekawie się zaczynało przy nowych postaciach. Monarcha wydawał mi się absolutnie przekombinowany, Nekromantka - banalna. Okazało się, że jest na odwrót. Monarchą możemy rozwalić system, natomiast miłośniczką 'Rodziny Addamsów' - musimy się sporo wysilić oraz liczyć na łut szczęścia przy bonusach. Przy wyborze postaci jest też kolejna zakładka z pytajnikiem, jednak dotyczy ona gry losową postacią - co mnie rozczarowało, gdyż myślałem, że odblokuję coś nowego, unikalnego - na przykład super zmodyfikowaną Obserwatorkę - marzenie ściętej głowy :).

Przechodzimy zatem do największego zarzutu tej gry - nowości. Czytając powyższą recenzję, uznacie, iż jest ich sporo. Niestety nie. Gracze, którzy zjedli zęby na pierwszej części, bardzo szybko się tutaj odnajdą - korzystając z nowych mechanik, szybko dojdą do kolejnego poziomu wyniesienia (trudności) każdą postacią. Chciałoby się zobaczyć jakiś ukryty quest, w stylu 'odnajdź architekta wszystkimi postaciami, a odblokujesz walkę z nim' - lub choćby nową postać. Czuję tutaj jakiś niedosyt, choć jeszcze zostało mi sporo do odkrycia - jednak na ten moment nie widzę w tym większego sensu. 

Biorąc pod uwagę, iż minęło 7 lat od wydania pierwszej części - tego wszystkiego jest tutaj za mało. Mamy co prawda dwie różne scenerie w akcie pierwszym, plus obiecane (przez autorów) nowe w kolejnych. Gra się rozwija, nowe wersje bety aktualizują, a twórcy bezpiecznie nazwali 'Slay the spire 2' - wersją wczesnego dostępu. W dniu premiery gra kosztowała ponad 70 złotych - ja kupiłem za 60, prawdopodobnie przez fakt posiadania części pierwszej.

Czy było warto? Moim zdaniem, tak. Bawiłem się świetnie - jednak oczekuję większej aktywności ze strony twórców. Zdaję sobie sprawę, że może tworzyli grę amatorsko, z pasją. Jednak aktualna premiera i zyski zobowiązują do czegoś więcej. Podkreślam, że pomiędzy częścią pierwszą a drugą powstało 'Knock on the coffin lid' - gra inspirowana, ale mocno rozbudowana, z mnóstwem mechanik, artefaktów, plus nowymi wątkami przy kolejnym przechodzeniu gry. Przy tym tytule 'Slay the spire' to wręcz windosowski 'Pasjans' - gra prosta i relaksacyjna. Dodam też, że amatorscy modderzy, tworząc taki 'Downfall' potrafili dodać więcej mechanik i postaci, niż sami twórcy przez 7 lat :). Mega Crit postawili sobie wysoką poprzeczkę, którą sami muszą teraz przebić. Czy im się to uda? Zobaczymy.

Moja ocena: 4/5

Obrazki z gry:


/obrazki dostarczył DJ Retro/

Dodane: 09.05.2026, zmiany: 09.05.2026


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?