The Necromancer's Tale |
|
Wydania |
2025( Steam)
|
|
Ogólnie
|
Narracyjne RPG z turowa walką.
|
|
Widok
|
Izometryczny
|
|
Walka
|
Turowa
|
Recenzje |
|
Dużo gier RPG, jak tylko je zaczynamy, to proponuje nam wybór klasy, rasy, czy też innej profesji. Przykładowo startujemy jako mag na pierwszym poziomie i sprawa załatwiona. Oczywiście trochę to upraszczam, ale wiecie o co chodzi. Nikt nie analizuje życia naszego bohatera, nie ma większych rozpatrywań skąd, gdzie, co i jak. Innymi słowy, nie wiemy, jak to się stało, że ta postać została magiem, nekromantą, wojownikiem itd. Od razu przechodzimy do "mięsa", czyli gramy taką klasą i już. Czasami dostaniemy jakąś notkę o naszej postaci, czasami pogadamy o jej przeszłości, ale są to tylko wstawki budujące nastrój. A co jeśli by podejść do sprawy od innej strony? Gdyby powstała gra, która skupia się nie na podbijaniu krain, wiosek i miast, a na postaci, która musi dojść do potęgi samodzielnie? Na rytuałach, szukaniu składników, poświęceniu, pracy i życiu codziennym, zanim taka postać stanie się magiem czy też nekromantą z prawdziwego zdarzenia?
Życie codzienne nekromanty
Gra The Necromancer's Tale proponuje własnie takie inne podejście do gatunku i już tym faktem mnie zaciekawiła. W grze wcielamy się w szlachcica/szlachciankę, która wraca do swojego rodzinnego domu na pogrzeb tragicznie zmarłego ojca. Zanim to jednak nastąpi, to musimy przejść dość długi proces tworzenia własnej historii, który ugruntuje nas niejako w roli. Zależnie od naszych wyborów, niektóre statystyki będą rosły, inne malały, a my stworzymy sobie postać biorąc udział w czymś na wzór książki paragrafowej. Tak stworzona postać będzie miała zawód zależny od naszych wyborów, który w pewien sposób będzie determinował grę. Gra od samego początku nie ukrywa, że główny nacisk będzie kładziony na narracje oraz eksplorację. Owszem mamy tutaj też walkę turową, ale zanim faktycznie powalczycie, to musicie poświęcić kilkanaście godzin na to, aby było o co walczyć. Rozgrywka polega głównie na rozmowach i eksploracji miasta, musimy też znaleźć sobie pracę i przyzwyczaić się niejako do powrotu w rodzinne strony. Poznajemy nowe postacie, przyjaciół z dzieciństwa, romansujemy, chodzimy do pracy, a w międzyczasie w ukryciu studiujemy strony tajemniczej księgi, która skrywa mroczne sekrety. Co nas do tego motywuje? Początkowo ciekawość i podejrzenie, że śmierć naszego ojca nie była przypadkiem. Później chęć zemsty, aby na samym końcu stoczyć bój o własne człowieczeństwo z nieodpartą siłą, jaką jest potęga i władza nad światem zmarłych. Gra doskonale pokazuje ile i co musimy poświęcić, aby zyskać moc. Czy poświęcimy wszystko dla władzy? A może będziemy walczyć do końca i odrzucimy dziedzictwo oraz potęgę oferowaną przez tajemniczy grymuar?
Droga do potęgi?
Pod kątem narracyjnym gra jest skonstruowana całkiem zgrabnie, rozmowy są sensowne, a coraz to nowe rytuały oraz zadania wzbudzają w graczu ciekawość. Problem w tym, że gra bardzo wolno się rozkręca. Taki był zapewne zamysł, ale jeśli nastawiacie się na grę, która będzie stała walką to zapomnijcie o tym tytule. Tutaj walka, to tylko dodatek. Podobnie jest z rozwojem postaci, która owszem rozwija się ale na stopie narracyjnej. Popychając fabułę do przodu, niejako odkrywamy nowe zdolności, co prowadzi do nowych możliwości. Brak tu punktów doświadczenia, chociaż statystyk nie brak, a te potrafią mieć mocny wpływ zarówno na walkę, jak i na narrację. Mamy też rozbudowany ekwipunek w którym pomieścimy różnego rodzaju bronie, składniki i inne przedmioty. Gra posiada też dobrze wykonany system craftingu oraz co najważniejsze system reputacji, który będzie miał wpływ na odbiór naszej postaci w poszczególnych kręgach społecznych. Warto więc zwracać uwagę na to, co się mówi i nie klikać wszystkich możliwych opcji, bo to raczej nie przysłuży się naszej postaci.
Co skrywa miasto Marns?
Miasto oraz jego okolice są dobrze zaprojektowane, a pod kątem graficznym, gra ma specyficzny, lekko malarski styl (można "uprościć" grafikę w menu), który dodaje klimatu, ale ostatecznie męczy i szybko korzystamy z opcji wyłączenia tego malarskiego filtra. Bez filtra jest tak sobie i już nie tak oryginalnie. Mimo wszystko grafika może być, chociaż bez zachwytów. Na szczęście tam gdzie pędzel nie dał rady, tam muzyk nadrobił i udźwiękowienie zdecydowanie przyczynia się do zwiększenia przyjemności z odbioru całości. Wpływa to głównie na eksplorację, która jest znaczną częścią rozgrywki i bez zwiedzania miasta nie odkryjemy zadań pobocznych. Tych wiele nie ma, ale te co są, warte są zachodu i naszego czasu. Eksploracja czasami potrafi być męcząca zwłaszcza, jak zapomnicie co mieliście teraz zrobić, bo dziennik zadań jest nad wyraz skąpy w szczegóły i skupia się na zadaniach głównych, a i one opisane są lakonicznie. Trochę to dziwne w grze narracyjnej, że dziennik jest potraktowany lakonicznie, tak jakby zabrakło pomysłu, jak go w grę dobrze wkomponować. Tak czy inaczej, eksplorować warto, bo poza kilkoma dodatkowymi przygodami, możecie też odkryć inne, mroczne sekrety i nauczyć się zaklęć, które znacznie przybliża was do zwycięstwa.
Sługi ciemności
To, że nasza postać coraz bardziej brnie w mrok i z rozdziału na rozdział coraz bardziej staje się nekromantą z prawdziwego zdarzenia wcale nie dziwi. Wszystko jest świetnie ugruntowane fabularnie i ciekawość oraz żądza wiedzy w końcu doprowadzą do tego, że będziemy mieli sługi w postaci szkieletów oraz zombie. Walka jest dość prosta w konstrukcji i przypomina inne gry w systemie turowym, jednak twórcy wprowadzili ciekawe ograniczenie. Mianowicie aby ruszać naszymi podwładnymi, to musimy wydać manę niejako rozkazując podopiecznemu się ruszyć i zaatakować. Ogranicza to mocno ilość naszych sługusów i ich przydatność w walce. Takie ograniczenie, jest wbrew pozorom na plus dla gry, bo nawet z tym walki są zdecydowanie za łatwe. Grałem na najwyższym poziomie trudności, a poziom walk mogę określić tylko, jako banalne. Oczywiście w początkowych fazach gry trzeba się trochę napocić, ale w późniejszym czasie, każda walka, nawet ostateczne, epickie starcie, to tylko formalność i brak jakiegokolwiek wyzwania. O dziwo nie przeszkadza to jakoś mocno, bo jak już wspomniałem, ta gra stoi narracją i eksploracją, a walka to tylko dodatek.
Być nekromantą, czy nie być?
Oto jest pytanie...Z jednej strony, gra jest całkiem nieźle napisana i ciekawość, co będzie dalej sama ciągnie gracza za rączkę. Z drugiej wolno to wszystko się rozkręca, a konieczność czytania po angielsku, to kolejny mankament, który pewnie odstraszy większość polskich graczy. Jeśli więc język angielski nie jest ci obcy oraz stawiasz na narrację, a nie walkę w grach RPG, to możesz spróbować swoich sił. W innym wypadku poczekaj, a nóż doczekamy się polskiej wersji gry w niedalekiej przyszłości, tylko pamiętaj: Jeśli spojrzysz w mrok, uważaj, aby cię nie pochłonął...
PLUSY:
✔️ Całkiem dobrze napisane dialogi
✔️ Odkrywanie nowych rytuałów
✔️ Ciekawe romanse i zadania poboczne
✔️ Muzyka
NEUTRALNE:
☐ Walka jest za łatwa (dla mnie) i jest jej stosunkowo mało
☐ Eksploracja potrafi trochę zająć, zanim odkryjemy coś ciekawego
☐ Wolno się rozkręca (może taki był zamysł)
MINUSY:
❌ Mało rozbudowany dziennik
❌ Brak wersji PL (a czytania od groma)
❌ Graficznie tak sobie
OCENA:
7/10
Obrazki z gry:
Dodane: 09.09.2025, zmiany: 09.09.2025


Steam)











