Magna Carta: Tears of Blood
Magna Carta (JAP)
Wydania
2004()
2005()
Ogólnie
Kolejna pozycja firmy Atlus, erpeg z przesłaniem i stawiający bardziej na historię (ekologia, emigracja i te sprawy) niż na wrażenia estetyczne.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Wstęp
Cóż tu dużo mówić, na tą grę dostałem chrapki bezpośrednio po trailerze, który po prostu jest świetny, niewiele razy dostaję gęsiej skórki, ale ten filmik naprawdę do tego doprowadził. No i w końcu udało mi się zdobyć egzemplarz tego bardzo dobrego, acz nie doskonałego RPGa.

Historia
Cóż - od firmy Atlus można dużo oczekiwać, przykładem może być Seria Shin Megami Tensei, Odin Sphere i wiele innych tytułów. Ja tego samego oczekiwałem właśnie od tej gry - czyli wciągającej historii, która wychodzi poza ramy schematu, niestety tu muszą od razu was poinformować, że tak nie jest, przynajmniej do połowy gry (więcej nie przeszedłem, bo policja mi moje FMCB zabrała :< ). Tak naprawdę chodzi tutaj o ideę ekologii oraz imigracji, przedstawioną w przepięknej historii, ludzie którzy wyniszczają swoją wyspę/kontynent, poszukują nowych ziem, aby je zaludnić i rozpocząć swoje spokojne życie, jednak niestety trafiają na wyspę zamieszkałą już przez jedną rasę, która charakteryzuje się pięknymi osobnikami obu płci oraz długimi szpiczastymi uszami (elfy anyone?). Żyją oni w harmonii ze światem i na początku nie mają nic przeciwko ludziom, te dwie rasy żyją po prostu na różnych częściach wyspy, jednak rasa ludzka zaczyna się rozmnażać i wypierać tubylców z ich ziem, niszczą też naturę, co nie jest w smak pierwotnym mieszkańcom wyspy; tak oto wybucha wojna, w której pokierujemy naszym bohaterem. Nie będę tu pisał eseju, wystarczy powiedzieć, że w pewnym momencie nasz bohater spotyka dziewczynę o bardzo silnych zdolnościach leczniczych, która nie ma pojęcia co się dzieje na wyspie, a jej jedynym celem jest niesienie pomocy wszystkim, niezależnie od ich rasy.

Rozgrywka
Cóż jak w każdym RPGu, mamy tutaj statystyki, ekwipunek, przedmioty, jednak w szczególności należy zwrócić uwagę na relacje między naszymi bohaterami. Mógłbym to przyrównać do swoistego date-sima, to znaczy, rozmawiamy z wybraną postacią i wybieramy odpowiedź, a nasze relacje mogą się przez to pogorszyć lub polepszyć, ewentualnie możemy też dać komuś prezent, który zależnie od postaci będzie miał różne efekty (ach te kobiety i ich świecidełka). Sam system walki kręci się wokół jednego paseczka oraz kółeczka (wiem brzmi, jakbym opowiadał o teście ciążowym), "paseczek" to tzw. Leadership meter, który napełnia się zależnie od tego jakie relacje nasi bohaterowie mają ze swym liderem (prezenciki+rozmowy), no i podstawowym warunkiem, jest nie ruszanie się na planszy. Ach tak, zapomniałem wspomnieć, że do pewnego stopnia jest to action-RPG, chociaż action to za bardzo tam nie ma. Chodzimy sobie normalnie po planszy, aż zobaczymy wroga, jeśli zajdziemy go od tyłu i wykonamy atak przenosimy się na "arenę", gdzie mamy pełny pasek przywództwa, a nasz wróg ma pusty, natomiast jeśli to przeciwnik pierwszy zaatakuje, to sytuacja się odwraca. Kiedy w końcu dojdziemy wystarczająco blisko do wroga, zaczyna się zabawa, mianowicie musimy wstukać potrójną kombinację klawiszy podczas kręcenia się kółeczka (mamy tylko jedną szansę). Wynik może być miss, correct oraz perfect, oczywiście jeśli pierwszy atak to miss, to następne automatycznie też nie zostają wykonane, a nasz wskaźnik drastycznie spada, jeśli natomiast good, to możemy wykonać ataki, perfect z kolei pozwala nam przejść podczas następnego ataku do nowej sekwencji, co ogólnie oznacza silniejsze ataki.

Nowe "ataki" zyskujemy poprzez sperfekcjonowanie już posiadanych, czyli im częściej wykonamy kombinację perfect, tym prędzej nauczymy się nowego ataku. Istnieją także style i milion pięćset sto dziewięćset ataków. Te z kolei możemy albo kupować, wyuczyć się podczas minigierek, albo podczas jakiegoś eventu zdobyć. Jest tego sporo naprawdę, wierzcie mi. Aha wypadałoby jeszcze wspomnieć, że nasze ataki wymagają, różnego "Chi" aby je wykonać, niektóre plansze mają więcej jednego, a mniej drugiego Chi, co oznacza, że na terenie bagnistym, raczej nie uświadczymy ognistego Chi, o ile nie użyjemy odpowiedniego talizmanu na lampach Chi, które to zapewniają odpowiedni przepływ tej energii poprzez teren. Należy także jeszcze wspomnieć o trzech trybach walki: Standard, Counter oraz Combo, ale o nich nie będę pisał, bo nazwa mówi chyba sama za siebie. Ogólnie grało mi się przyjemnie, ale nieraz miałem wrażenie, że "Trinity Ring" robił mi na złość i specjalnie jechał szybciej.

Grafika
Co tu dużo mówić, może gra nie jest majstersztykiem pod tym względem i nieraz zobaczymy jakieś kanty, ale to głównie w terenie, w samym designie postaci nie doszukałem się jakiś olbrzymich baboli, ogólnie gra miła dla oka, ale niestety to nie już te czasy, chodź dla mnie grafika nigdy się nie liczyła za bardzo.

Muzyka
Podczas walki oraz spacerowania naszych postaci zabrzmi wiele bardzo przyjemnych dla ucha nutek, o ile na jednym obszarze nie zagościmy na dłużej, potem staje się to po prostu irytujące, w pewnym momencie już nawet nie chciało mi się grać, jak po raz enty zaczynał się ten sam theme, bo musiałem gdzieś wrócić, by coś tam zrobić, ludzie ile można.

Podsumowanie
Ta gra budzi wiele skrajnych emocji, niektórzy zachwycają się historią, przesłaniem ( to JA!), muzyką, designem oraz kreacją postaci i muszę przyznać, że w tych kategoriach gra ma u mnie bardzo wiele plusów i ani jednego minusa, ale niestety podczas rozgrywki, a szczególnie walki staje się z lekka monotonna, ja już w to nie grałem dla leveli i lepszego equ, lecz by wiedzieć co dalej, co się stało z Reith, co z tym słodziutkim bokserem, który śnił mi się po nocach w negliżu, oraz czy Maya odzyska zdolność mowy. Wiele przemawia za tą grą i dlatego ocenię ją wysoko, gdyż o to chodzi w RPGu, przynajmniej tym japońskim, by miał przesłanie oraz opowiedział ciekawą historię, która nas zainteresuje, dla mnie tak było i dlatego ocena jest jaka jest, oczywiście możecie się nie zgadzać, wtedy zapraszam do polemiki i zagrania w tą jakże wspaniałą dla mnie grę. Niestety trudno dostać ten tytuł w Europie, ponieważ wydano bardzo mało kopii w regionie PAL, toteż jest to jedna z najbardziej pożądanych gier dla fanów ATLUSa.

Moja ocena: 10/10
(dla tych co nie lubią epopei narodowych, walki z systemem i pracy u podstaw 7/10)


Autor: 5


Obrazki z gry:
Magna Carta: Tears of Blood (Playstation 2) Magna Carta: Tears of Blood (Playstation 2) Magna Carta: Tears of Blood (Playstation 2) Magna Carta: Tears of Blood (Playstation 2) Magna Carta: Tears of Blood (Playstation 2) Magna Carta: Tears of Blood (Playstation 2)

Dodane: 08.10.2010, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.