Spectral Force: Radical Elements (JAP)
Wydania
2004()
Ogólnie
Połączenie jRPG ze strategią turową plus parę elementów znanych z RTSów (walki w czasie rzeczywistym, pozyskiwanie surowców, budowa oddziałów i budynków).
Widok
izometr
Walka
turówka + czas rzeczywisty

RECENZJA

Neverland jest wielkim, pięknym lecz jakże niespokojnym światem. Setki lat ciągłych wojen przerywanych krótkimi tylko okresami pokoju. Na przestrzeni 2000 lat powstawały i upadały wielkie imperia, rodzili się oraz umierali wielcy przywódcy, magowie, herosi by na ich miejsce mogli przyjść nowi. Kraina ludzi i demonów, których los zmusił do wspólnego obcowania ze sobą. Już z górą od ponad 10 lat Idea Factory raczy nas nowymi opowieściami ze świata Neverlandu. Początki sięgają roku 1997, gdy na Saturna ukazała się produkcja pt. Spectral Souls. W skład całego cyklu wchodzą tytuły należące do różnych gatunków gier - od RPG poprzez strategię na bijatykach kończąc. Seria ta jest kontynuowana do dziś, aczkolwiek pod zmienioną nazwą jako Generation of Chaos. Niestety, niewiele z tych produkcji opuściło Japonię, a nawet tam są one uznawane za niszowe, co drastycznie odbija się na ocenach w prasie i portalach internetowych. Tyczy to się też wspomnianej w tytule Spectral Force: Radical Elements wydaną na konsolę PS2 (niedawno powstał też remake na X360) i uważanej przez fanów za część piątą całej tej sagi.

Grę ogólnie można ogólnie uznać za połączenie jRPG ze strategią turową plus parę elementów znanych z RTSów, ale o tym później. O ile poprzednie części rozgrywały się w czasach Pierwszej (trwała 700 lat) bądź Drugiej Wielkiej Wojny gdy Imperium Demonów i Ludzi walczyło z Panią Niebios, "piątka" przenosi nas o 400 lat wstecz. Neverland jest podzielony na ponad 40 ciągle walczących ze sobą państewek (ludzi jak i demonów). Wcielamy się w rolę 14-letniego króla o imieniu Tonaty, władcy królestwa Orutaded. Większość życia spędził on na błogim lenistwie drąc ciągle koty z nadworną czarodziejką Tirią oraz na unikaniu zbyt poważnie podchodzącej do swoich obowiązków młodej służącej Tolan. Gdy jednak sojuszniczy kraj Miliria zostaje zaatakowany przez Rafarmian, Tonaty zmuszony jest zorganizować armię i wyruszyć z odsieczą. Po drodze będzie werbował sojuszników i przeżywał różne nierzadko śmieszne przygody zanim dotrze do celu. Fabuła chociaż płytka aczkolwiek niepozbawiona humoru może zostać rozegrana na kilka sposobów. To od poczynań gracza zależy jak długo potrwa rozgrywka. Historia jest tylko pretekstem do toczenia kolejnych bitew i przeznaczona raczej dla młodszego odbiorcy. Bohaterowie są schematyczni i stereotypowi do bólu, nie można jednak odmawić im znakomitego posługiwania się ciętym językiem, przez co można ich nawet polubić.

Graficznie jest średnio, chociaż tła i popiersia postaci wykonano poprawnie. Natomiast pole bitwy chociaż kolorowe jest dosyć ubogie w elementy i zostało przedstawione w całkowitym 2D. To samo tyczy się sylwetek głównych postaci oraz oddziałów którymi dowodzą. Symbolizujące je sprite'y nie powalają wyglądem. Figurki budynków zostały maksymalnie uproszczone i przypominają to co można było zobaczyć w pierwszych grach typu Settlers. Ekran potyczek również wygląda niewiele lepiej, lecz tutaj braki niweluje potężna ilość jednostek na planszy. Efekty zaklęć są praktycznie tylko umowne. Ogólnie całość prezentuje jednak dobre wrażenie, ponieważ kamera umieszczona jest dosyć wysoko, więc jeśli nie będziemy przyglądać się zbyt dokładnie nie powinniśmy poczuć odruchu wymiotnego. Zastrzeżenia mam co do menusów, których obsługa jest tragiczna, a dodatkowo wszystko pisane w "krzaczkach" co jeszcze bardziej dezorientuje. Oprawa dźwiękowa niczym się nie wyróżnia, wszystkie melodie słyszeliśmy już w wielu innych produkcjach. Dialogów mówionych jest dosyć sporo, a głosy postaci brzmią dobrze.

Działania wojenne prowadzimy w turach. Zrezygnowano z podziału na heksy, a każdy oddział posiada własny okrąg określający zasięg ruchu. Na jego wielkość wpływ ma teren i odpowiednie współczynniki. Bitwę zaczynamy przeważnie z jednym zamkiem bądź innym budynkiem, przeciwnik tak samo, chociaż zdarza się, iż może już mieć zbudowane dodatkowe struktury. Podczas gry na polu bitwy możemy (jeśli mamy odpowiednie środki) stawiać różnorakie budynki, dzięki którym rekrutujemy nowe oddziały, uzupełniamy straty, zwiększamy skuteczność naszych wojsk bądź poprawiamy naszą sytuację strategiczną. Możemy też je ulepszać. Głównym celem jest przede wszystkim zniszczenie warowni przeciwnika, ale zdarzają się też inne misje. Oddziały rekrutujemy przeważnie na polu walki i przypisujemy je odpowiedniemu dowódcy. Typów ich jest całe mnóstwo - od zwykłych żołnierzy bądź rycerzy, przez latające harpie, bestie po potężne smoki. Przeciwnikami są zarówno ludzie jak i demony bardzo często współpracujący ze sobą. Liczbę oddziałów determinuje to jak wielu mamy generałów, nasze fundusze, a także surowce zawierające elementy odpowiedniego żywiołu (tytułowe Elementy). Gdy dochodzi do zwarcia z wrogim regimentem przechodzimy na ekran potyczki (trochę jak w Ogre Battle), gdzie nasze wojska samodzielnie atakują, a my bądź jeden z naszych dowódców możemy swobodnie poruszać się po planszy i tak jak w prostej zręcznościówce własnoręczne wyżynać wrażą grupę. Gdy szturmujemy zamek oprócz garnizonu musimy przełamać jeszcze umocnienia. Zarówno w potyczkach jak i oblężeniach mamy do wyboru kilka strategii jak w danej chwili kierowany oddział ma postąpić - czy np. frontalnie nacierać bądź oskrzydlić przeciwnika itp. Ekwipunku jako takiego nie ma, przypisujemy tylko Tonaty'emu i innym grywalnym postaciom odpowiednie umiejętności i skille z żywiołami, coś na kształt tego co można zobaczyć w nie tak dawno wydanym Chaos War.

Nasi podwładni posiadają też oczywiście kilka statystyk i poziom, jednakże na ich rozwój nie mamy wpływu. Zaklęcia jako takie mają pewne znaczenie, jednakże nie opłaca się w nie inwestować. Lepiej już za zaoszczędzone środki wykupić dodatkowy regiment. Podczas potyczki istnieje możliwość zapisania stanu rozgrywki. Pomiędzy poszczególnymi misjami na ekranie nazwijmy to kwatery głównej możemy zapisać główny stan gry, odwiedzić sklep oraz zlecić prowadzenie kosztownych badań naukowych odblokowywującym nam dostęp do nowych oddziałów czy budynków. Wybieramy też miejsce naszej następnej potyczki. Mamy dużą swobodę wyboru, bo tych obowiązkowych jest stosunkowo niewiele. Nie da się jednak wykonać wszystkich zadań w trakcie pojedynczej rozgrywki.

Wszystko co napisano powyżej wskazywałoby, iż gra mimo pewnym błędów jest naprawdę ciekawa. Niestety tak nie jest, bo z czasem zaczyna wiać nudą. Płytka historia, infantylni bohaterowie, dłużące się mimo swojego rozmachu (nawet 1000 jednostek na planszy) walki, a także mały zasięg ruchu oddziałów sprawia, iż gra staje się monotonna. Z drugiej niezły klimat i bogate tło historyczne, a także spora dawka humoru mogą zaskarbić temu tytułowi grupkę fanów. Produkcja ta nie zawiera też jakiś rażących błędów natury technicznej, a i do menu mimo mojego wcześniejszego narzekania można się przyzwyczaić. Jeśli więc jesteś graczem niewymagającym specjalnie rozbudowanej rozgrywki i dodatkowo znającym także język japoński spróbuj, może to jest właśnie tytuł dla ciebie? Ocena to naciągane 6/10. Fakt iż gra jest w języku Kraju kwitnącej Wiśni nie miał żadnego wpływu na ostateczny werdykt.

PS: Tonaty, jako postać grywalna pojawiła się też w niedawno wydanej produkcji, jaką jest Chaos Wars.


Autor: 3


Obrazki z gry:
Te mordki od razu mówią, że nie ma mowy o poważnej fabule. Zdaje się, że to mapa świata. Mapa to część turowa. Okręgi to zasięg ruchu. A to już część nawalankowa. W starciach może uczestniczyć nawet do 1000 jednostek! Erpegowo też trochę jest.

Dodane: 21.01.2009, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.