Dark Souls Remastered |
|
Wydania |
2018( )
|
|
Ogólnie
|
Miks gry akcji, metroidvanii i RPG-a, oblany bardzo ciężką atmosferą i ze specjalnie podniesionym poziomem trudności. Edycja zremasterowana, wraz z dodatkiem wydana lat kilka po premierze.
|
|
Widok
|
TPP
|
|
Walka
|
czas rzeczywisty
|
Recenzje |
|
WSTĘP
Czy jest to trudna gra? Owszem. Czy po wielu soulslike’ach znudziłem się tym gatunkiem i zrobiłem sobie rok przerwy? Owszem. Czy po powrocie wciągnąłem się na tyle, że skończyłem ten tytuł w trzy dni? Owszem.
Dark Souls jest dziś już legendarnym tytułem. Wielokrotnie wymieniana jako najlepsza przedstawicielka swojego gatunku, produkcja ta zapisała się wielkimi literami w historii elektronicznej rozrywki. To ona de facto stworzyła soulslike’i (tak, wiem że Demon’s Souls było wcześniej, ale przez długi czas nie było nawet dostępne na Zachodzie) i pierwotnie ukazała się na Xboxa 360, PS3 oraz PC. Po latach doczekała się remastera zawierającego również dodatek Artorias of the Abyss. Dziś jednak krajobraz branży wygląda zupełnie inaczej. Na rynku pojawiło się mnóstwo konkurencji, a samo FromSoftware wydało już wiele kolejnych produkcji. Jak więc broni się protoplasta gatunku?
⸻
Gameplay
Granie w Dark Souls Remastered w 2026 roku przypominało mi oglądanie Matrixa kilka lat temu. Wyraźnie czułem, że w swoim czasie był to tytuł wybitny, wykraczający poza wszelkie zdefiniowane ramy. Dziś jest już „tylko” bardzo dobrą grą, której brakuje wielu udoskonaleń wprowadzonych później przez konkurencję. Nie oznacza to oczywiście, że gameplay jest słaby. Wręcz przeciwnie - formuła soulslike’ów nie zestarzała się ani trochę. Dla osób nieznających gatunku: jest to miks gry akcji, metroidvanii i RPG-a, oblany bardzo ciężką atmosferą. Produkcje tego typu opierają się na eksploracji i odkrywaniu przez gracza meandrów rozgrywki. No i oczywiście na piekielnie trudnych walkach z bossami.
Główny problem polega na tym, że od premiery oryginału gatunek bardzo się rozwinął. Dziesiątki gier eksperymentowały z jego formułą, przez co gameplay Dark Souls Remastered nie robi już takiego wrażenia, a momentami wydaje się wręcz prosty. Najbardziej archaiczne jest dziś tempo rozgrywki. Po Sekiro, Nioh czy Black Myth: Wukong Dark Souls przypomina spacer po parku. Mitycznego bossa z DLC - Manusa - udało mi się pokonać za pierwszym podejściem, co mocno kontrastuje z opowieściami graczy z czasów premiery dodatku. Tak naprawdę tylko Ornstein i Smough sprawili mi większy problem i to głównie dlatego, że wróciłem do gry po rocznej przerwie. Gdy ponownie przyzwyczaiłem się do sterowania, również oni przestali stanowić większe wyzwanie.
To, co do dziś robi kolosalne wrażenie, to projekt lokacji. Twórcy stworzyli coś naprawdę wyjątkowego i fakt, że niemal wszystkie obszary są ze sobą połączone, nadal imponuje. Sama eksploracja pozostaje niezwykle satysfakcjonująca, szczególnie jeśli ma się już doświadczenie z soulslike’ami. Wtedy istnienie części sekretów czy ukrytych ścian staje się oczywiste, ale ich odnajdywanie wciąż daje ogromną frajdę.
Co ciekawe, gra posiada system multiplayer, w którym gracze wpływają na siebie zarówno pośrednio (pozostawiając wiadomości), jak i bezpośrednio (pojawiając się w swoich światach). Warto wspomnieć, że w 2026 roku serwery nadal działają i system ten funkcjonuje bardzo dobrze. Dzięki niemu odkryłem wiele sekretów, ale też kilka razy zostałem napadnięty przez innych graczy. Dla mnie jest to zdecydowany plus.
⸻
Historia
Są dwie możliwości: albo jestem za głupi, żeby zrozumieć sposób przedstawienia fabuły, albo FromSoftware postawiło sobie za punkt honoru ukrycie wszystkich możliwych informacji. Główne założenie jest proste: ktoś uwalnia cię z więzienia, a ktoś inny każe zadzwonić dwoma dzwonami. Mam zwyczaj nie czytać poradników aż do ukończenia gry, dlatego do samego końca niewiele rozumiałem. Dla purystów: tak, czytałem opisy przedmiotów i uważnie słuchałem dialogów. Na tym tle nawet Demon’s Souls miało ekspozycję rodem z produkcji Netfliksa.
⸻
Audiowizualia
Grafika zestarzała się bardzo mocno i pomimo odświeżenia (wyższa rozdzielczość tekstur i całej gry) wygląda dziś przeciętnie. Nawet w okolicach premiery nie robiła wielkiego wrażenia. Uderza przede wszystkim ascetyczność lokacji, których wszechobecne kąty proste przywodzą na myśl modele z PS2. Dopiero przy kolejnej odsłonie FromSoftware odświeżyło silnik i niestety doskonale to widać. Remaster na PS5 oferuje oczywiście 60 FPS, co jest bardzo miłą zmianą.
Kiedyś nie byłem fanem podejścia soulslike’ów do dźwięku. Przez większość gry towarzyszą nam jedynie odgłosy kroków, a muzyka pojawia się niemal wyłącznie podczas walk z bossami. Sprawiało to, że mój przyzwyczajony do TikToka mózg usilnie chciał wskoczyć do śpiulkolotu. Po pewnym czasie przyzwyczaiłem się jednak do tej ciszy i okazała się ona zaskakująco odprężająca. Efektem ubocznym są pojedyncze jump scare’y, które w całkowicie ciemnych lokacjach potrafią przyjemnie podkręcić tętno.
⸻
Podsumowanie
Twórca i główny popularyzator gatunku soulslike nadal broni się jako bardzo dobra produkcja, choć wyraźnie czuć już ząb czasu. Czy warto zagrać w niego dzisiaj? Zdecydowanie tak, ale trzeba liczyć się z tym, że archaiczne rozwiązania mogą momentami nużyć.
Zalety:
* klimat
* wciąż działający multiplayer
* gameplay, który jest jak spasowany jak blacha w mercedesie
Wady:
* grafika, która „urodziła się stara”
* brak wielu rozwiązań QoL
* fabuła… o ile założymy, że istnieje
Czas gry: ~50 h
Moja ocena: 7,5/10
Obrazki z gry:
/obrazki dostarczył CAdam/
Dodane: 22.09.2020, zmiany: 13.08.2026

)






