Super Mario RPG: Legend of The Seven Stars
Wydania
1991()
1993()
Ogólnie
1996, rpg ze sporą dawką zabawy zręcznościowej. Trudno w to uwierzyć, ale z przygód skaczącego hydraulika Mario udało się autorom wyczarować rasowego erpega! Jak jednak słusznie prawi Jaro (czytać poniżej) tytuł skierowany jest do _znacznie_ młodszej części grającego społeczeństwa- starszych wyjadaczy powalić może duża dawka cukru i lukru w niej zawartego.
Widok
Izometr, 3D bez 3D :)
Walka
Turówka na osobnej planszy, gdzie przeciwnicy stoją naprzeciw siebie.

RECENZJA

Ufffff, nareszcie siadłem, żeby naskrobać co nieco o grze Super Mario RPG... Oj, dopadło mnie lenistwo, dopadło, a także przyplątała się pewna choroba, potocznie zwana "NOWY KOMPUTER"... Jakby nie patrzeć, za tę reckę musicie najbardziej dziękować JRK (alias nadzorcy niewolników :)))), bo to on gonił mnie batem do roboty.

Ale starczy tych wynurzeń, przejdźmy do rzeczy...

Zapewne każdy, kto w zamierzchłych latach 80. posiadał grzejnik noszący wtedy dumną nazwę KOMPJUTER @__@ choć raz grał na nim w tę grę bądź w któryś z jej klonów, nie skażonych jeszcze grafiką 3D czy iluś-tam-kanałowym dźwiękiem (to były jeszcze te urocze czasy, gdy nikomu nie śniło się nawet więcej niż 256 kolorów, dyskietka była rajem, z którego nie było wygnania, dźwięk był jak widelcem po szybie, grafika jak rozjechana żaba w drugim tygodniu rozkładu, a grafika 3D była tak odległa jak "dawno temu w odległej galaktyce"). Super Mario Brothers, prosta jak budowa cepa platformówka, trzeba było dużo skakać, dużo biegać, rozwalało się potworki wskakując im na głowy... A wszystko to za sprawą niejakiego hydraulika Mario Mario, komputerowego odpowiednika Norka z serialu "Miodowe Lata" :)

Po wielu, wielu latach grupa ludzi postanowiła odświeżyć nieco zakurzony pomysł. A że dzieciaki przez te wszystkie lata jakoś tak, kurde bele, wybredne się zrobiły, trzeba było wymyśleć coś nowego. I teraz podstawowe pytanie: co to było? Hehe, a jak myślicie? Ciekawe, jaki to gatunek, skoro recka jest na stronie JRK :) Jasne, że RPG!!!

Powiem szczerze, że miałem mieszane uczucia podczas gry. Z jednej strony, śliczna grafika, jakiej jeszcze chyba w RPG na SNES nie było. Naprawdę cudna, bijąca na łeb na szyję moje ukochane Seiken Densetsu 3...
Ech, no tak, wspominałem już o grafice, teraz czas na wiadro pomyj.
Niestety, gra ta jest przeznaczona do młodszej części populacji graczy zawodowych, co widać, słychać i czuć na kilometr. I dlatego właśnie będę zrzędzić, bo czego spodziewać się po 20-latku grającego w grę przeznaczoną tak na oko dla osób dwa razy od niego młodszych...? Zbyt zalatuje to wszystko infantylnym klimacikiem, co dopełnia jeszcze przewijająca się w tle muzyczka, projekty większości postaci, wrogowie, fabuła, WSZYSTKO! Do 100% cukru w cukrze brakuje jeszcze stadka Pikaczów biegających od czasu do czasu wte czy wewte i drących jadaczki "Pika, pika, pika!".

Fabuła prościutka, nie szukajmy tu zbyt wiele złożoności, to nie Final Fantasy, nie Seiken Densetsu, nawet nie Secret of Evermore (straszne, prawda?) Graczu! Twoja misja jest kluczowa dla dalszego istnienia świata! Jesteś wojowniczką (wojownikiem) o miłość i sprawiedliwość i darmowy alkohol dla wszystkich! Musisz m.in:
1) uratować księżniczkę
2) przeciągnąć na swoją stronę króla Boostera (który notabene wygląda jak żółwiojaszczurkosłoniokrokodyl z niedorobionym pyskiem)
2) odzyskać portfel dla czegoś nienasuwającego raczej zbyt sensownych skojarzeń
3) zebrać siedem "Star Pieces" aby uratować świat.

Gra wygląda bardzo bajkowo i momentami bardzo różowo. Wrogowie mają sympatyczne pyski, co dodaje grze ciepełka (no i cukru). Jest tutaj sporo elementów zręcznościowych, co jest pokłosiem Super Mario Brothers. Grafika jest bardzo kolorowa, a animacja postaci jest pierwszej klasy. Widok na świat mamy w rzucie izometrycznym, co wprowadza do gry element 3D bez 3D, jednak dodatkowo gmatwa sytuację. Jeśli chcemy, dla przykładu, iść prosto, nie możemy wcisnąć strzałki w górę, ale jednocześnie strzałkę w górę oraz strzałkę w prawo. Mówiąc krótko, prosto=przekątna. To momentami jest strasznie dobijające, bo często nawet nie ma możliwości dokładnej oceny odległości, co czasem jest kluczowe, gdy np. musisz gdzieś wskoczyć, aby gra toczyła się dalej.

No cóż, nie zostawiłem chyba na Super Mario RPG suchej nitki... Przepraszam, bo przecież gra wcale do najgorszych nie należy. Powiem więcej: jest to dziełko bardzo dobre, ale nadające się dla osób maksymalnie 12-13 letnich. Inni nie znajdą tam nic pociągającego... A i wątpię, czy osoby 12-13 letnie będą chciały grać w grę, która nie wykorzystuje 3Dfx, Direct3D, efektów specjalnych nie ma, a wszystko już trochę trąci myszką...

BTW, uważam, że Secret of Evermore i tak jest gorsze... Trudno zrobić większego gniota ^___^

Peace, men & women

PS. Uprzedzam pytania: tak, grałem w tę gierę i jej nie skończyłem.


Autor: 3


Obrazki z gry:
Ostatnie zdjęcie zaginionej- Księżniczki Grzybek. Uśmiechnięty, wąsaty Włoch nawet w rpg nie zgubił swojej skoczności. Mapa świata- tu podróżujemy między krainami. Walka- wybór rodzaju ataku. Super Mario RPG: Legend of The Seven Stars (SNES)

Dodane: 28.07.2002, zmiany: 21.11.2013


Komentarze:

Zgadzam się, kontr-recenzja potrzebna bo ta z "lekka" nie trafia w punkt. Trzeba ograć na SNES Mini i się zebrać do recenzji

Venra


[Gość @ 03.06.2018, 11:01]

Kontr-recenzja mile widziana :)


[mziab @ 10.01.2015, 22:01]

Przypomniałem sobie, jak fantastyczna była to gra.

Jednocześnie nie mogę uwierzyć co tu przeczytałem oO


[Spawara @ 10.01.2015, 20:54]


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.