
Ostatnimi czasy dorwałem w końcu jedną z nowszych odsłon serii Persona - tą z numerem 4 i dopiskiem Golden i mocno się zdziwiłem - żeby sprecyzować, bardzo pozytywnie, bo w porównaniu do wcześniej ogranej pierwszej części to zupełnie inna, wyjątkowo wciągajaca gra. Jedynka w wersji na pierwsze PSX mocno mi nie podeszła (i pewnie to był powód dla którego po kolejną część sięgnąłem dopiero te kilkaset lat później), z tym większym zaciekawieniem zajrzałem więc dziś do tekstu Choloka - opisuje bowiem tą archiwalną część, tyle że w wydaniu na kieszonkosolkę: Persona (PSP). Z jego opisu wyłania się obraz mniej ponury niż jest w moich wspomnieniach, ale może to zasługa tego, że jednak to jakiś remake po w sumie kilkunastu latach od oryginału. Tak czy siak - kombos podtrzymany, miesiąc domknięty całkiem przyzwoicie, nawet jeśli na jutro nic już się nie uda wyłudzić :).
