Mother Machine (PC)

Mother Machine

Wydania
2025( Steam)
Ogólnie
Gra platformowa z elementami RPG
Widok
Widok z boku
Walka
Czas rzeczywisty
Recenzje
mg-mat
Autor: mg-mat
03.04.2025

Prawie każdy, kto wychował się w latach 90-tych, kojarzy małe stworki nazywane Gremlinami. Filmy o nich miały posmak komediowy z dużą dozą gore i horroru w jednym. W grze przyjdzie nam się wcielić właśnie w takiego gremlina, który z filmowym pierwowzorem ma wspólny tylko wygląd oraz żarłoczność, bo zje prawie wszystko na swojej drodze, od przeciwników, po jaskiniowe owoce. Gra nie nawiązuje też w żaden sposób do filmów, a moje skojarzenie, to czysta dygresja wywołana wspomnieniami i sentymentem. Trochę szkoda, że Gremliny w dzisiejszych czasach są już zapomnianą marką, bo tkwi w nich spory potencjał na dobrą grę, ale mamy co mamy i zbliżony wygląd oraz nazwa musi nam wystarczyć.

 Mother Machine - Jaskinie, kryształy i stworek mały - Okiem Mata #15 

Gremliny w kosmicznych podziemiach

Mother Machine to najnowsza produkcja studia Maschinen-Mensch, znanego z serii The Curious Expedition. Tym razem twórcy zapraszają nas do 2,5-wymiarowej platformówki akcji z elementami RPG, w której wcielamy się w urocze gremliny eksplorujące proceduralnie generowane jaskinie obcej planety. Fabularnie nie jest źle, bo zarówno umiejscowienie akcji w podziemiach, jak i sama dość skromna historia się broni zarówno pod kątem logicznym, jak i merytorycznym. Jednak powiedzieć, że gra stoi historią, to już pójście o krok za daleko. Owszem, historia tłumaczy nasze działania oraz jest spójna, ale podobnie, jak w wielu grach, tak też tutaj jest tylko pretekstem do eksploracji jaskiń i niczym więcej. Nie zaskakuje, nie kręci łezki, ot jest, bo musi być i tyle.

Chaos kontrolowany

Rozgrywka koncentruje się na wspinaczce, skakaniu i walce w zmieniających się podziemiach. Każdy poziom jest generowany proceduralnie, co zapewnia unikalne doświadczenia przy każdym podejściu. Gra oferuje tryb kooperacji dla 1–4 graczy, zarówno lokalnie, jak i online, co pozwala na wspólną zabawę z przyjaciółmi oraz randomowymi graczami, którzy dołączają do lobby. Niestety fakt, że takowych graczy nie jest za wiele sprawia, że trudno ocenić, jak dobrze gra się sprawdza w multi. Na kilkanaście godzin spędzonych w tej grze, bodaj dwa razy ktoś dołączył do mojej ekspedycji, co i tak nie sprawiło, że moje odczucia z gry się jakoś mocno poprawiły. Z rzeczy socjalnych dodanych do gry mamy śmieszne emotki, które dodatkowo można zakupić za walutę zdobywaną w grze, ale co z tego, skoro serwer świeci pustkami i "poemotkujemy" właściwie tylko do siebie (a grałem dzień po premierze). Gra ma w tej dziedzinie potencjał, jednak miała chyba pecha i nie zachęciła graczy do siebie na tyle, aby rokowało to na przyszłość w postaci utworzenia stałej bazy graczy (ale może się mylę). ​
Rozgrywka polega na tym, że wybieramy sobie ekspedycję z akurat losowo dostępnych. Poziom trudności ekspedycji określają gwiazdki (1 gwiazdka poziom łatwy, 2 - normalny, 3 - trudny) i tutaj następuje pierwszy problem. Jeśli żadna z wylosowanych ekspedycji nam nie pasuje, to trzeba poczekać od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund, na kolejne propozycje. Zamiast więc wybrać z jakiegoś panelu konkretną ekspedycję i ją wygenerować, to musimy zdawać się na łut szczęścia albo inaczej mówiąc generowany chaos kontrolowany. Zresztą sama rozgrywka też ma coś wspólnego z chaosem, bo wygenerowane poziomy owszem są ładne, ale bardzo często chaotyczne. Akurat ten drugi chaos nie przeszkadza, a wręcz pomaga w czerpaniu przyjemności z gry. Pod kątem czystej rozgrywki, jest to platformówka z elementami logicznymi oraz RPG. Nasz stworek przemierza wygenerowane jaskinie zbierając kryształy i przy okazji walcząc z florą i fauną tego świata. Za zdobyte kryształy możemy rozwinąć naszego gremlina tymczasowo w napotykanych posterunkach, kupując odpowiednie piguły(działa tylko w danej ekspedycji) natomiast resztę kryształów inwestujemy w przyszłość (czytaj: kupujemy sobie dodatkowe życia - 10 kryształów = 1UP). Po śmierci odradzamy się właśnie na posterunku, a dostępna tam cała przez nas odkryta mapa obszaru, pozwala uruchomić teleport do konkretnego punktu, co oszczędza czas i pozwala komfortowo pominąć już odkryte jaskinie. Podczas eksploracji znajdziemy też mutageny, które tutaj pełnią rolę doświadczenia. Pochłonięcie odpowiedniej ich ilości sprawia, że nasz stworek awansuje na kolejny poziom i będzie mógł wykupić wtedy nową mutację. Po przejściu poziomu mamy podsumowanie, a każde zaoszczędzone życie przeradza się w walutę, którą możemy wydać w sklepie kosmetycznym na personalizację naszej postaci. Dzięki temu uniknięto monotonii w wyglądzie gremlinów, a różnorodność i inkluzywność zadowoli nawet najsłodsze dziecko :). Ukończenie ekspedycji wiąże się z jeszcze jedną, bardzo ważną rzeczą, a mianowicie uruchomieniem satelity ( zależnie od poziomu trudności ekspedycji, od 1 do 3). Jest to o tyle ważne, że aby robić progres w historii i odblokować kolejny rozdział , a tym samym nowe ekspedycje, to tych satelitów trzeba uruchomić odpowiednią ilość. Następnie musimy porozmawiać z matką, co bezpośrednio prowadzi nas do ekspedycji fabularnej, gdzie poznamy dalszą część historii. Sekwencje tę musimy powtórzyć kilka razy (), aby ostatecznie dobrnąć do końca tej historii. Potem pozostaje nam radosne wykonywanie ekspedycji dla samej przyjemności lub celem uzbierania waluty na kolejne kosmetyki itp. Pytanie tylko, komu się będzie chciało?

Problemy z Gremlinami

Gra wydaje się dość ładna graficznie, a skoczne nuty w menu nadają jej początkowego tempa, jednak zawodzi pod kątem płynności. W grze platformowej płynność rozgrywki, to bardzo ważny czynnik, a tutaj miałem wrażenie, że coś jest nie tak. Może to być związane z koniecznością ciągłego łączenia się z serwerem ale co by to nie było, to nie usprawiedliwia w żaden sposób braku płynności. Grafika jest owszem ładna, ale bez przesady żeby taka gra ciągnęła z kompa moc niczym kobyła pokroju Kingdom Come 2, a chodziła mniej płynnie. Ciągłe spadki FPS w lobby oraz rzadziej dropy klatek w ekspedycjach, są zwyczajnie nie akceptowalne. Narzekać można też na różnorodność poziomów, które już po kilku ekspedycjach zaczynają wszystkie wyglądać identycznie. Niby jest jakaś różnorodność, a w istocie jej nie ma i ciągłe włóczenie się po jaskiniach staje się szybko monotonne i zwyczajnie nudne (tylko 1,4% graczy ją ukończyło, w tym oczywiście ja). Nie pomaga gratisowy dodatek na premierę, który spadki płynności ma jeszcze większe, niż poziomy z podstawki (niestety).

Planeta Gremlinów

Mother Machine, to tytuł, który w założeniach jest całkiem niezły. Gremliny są śmieszne i dobrze się nimi skacze i wspina po jaskiniach, a grafika wydaje się być przyjemna dla oka. Niestety wymuszenie ciągłego trybu online przy niskim budżecie, to kiepski pomysł, który mocno wpływa na płynność gry, a dodatkowo monotonia poziomów szybko daje się we znaki. Mógł być hit, a jest tylko git...

PLUSY:
✔️Gremliny są cudne
✔️Miła dla oka grafika
✔️Elementy rozwoju (RPG) i kosmetyki

MINUSY:
❌ Wymuszona opcja online
❌ Płynność, a raczej jej brak
❌ Monotonia etapów
❌ Szybko zaczyna męczyć

OCENA:
6,5/10

Zapraszam do obserwacji naszego kuratora: ŚWIAT RECENZJI


Obrazki z gry:

Dodane: 03.04.2025, zmiany: 03.04.2025


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?