Fullmetal Alchemist (JAP)
Wydania
2004()
Ogólnie
Gra oparta na anime o tej samej nazwie, która opowiada o dwójce młódych alchemików (bracia), którzy wyruszają w podróż w poszukiwaniu Kamienia Filozoficznego, a dlaczego to już
trzeba się samemu dowiedzieć; z elementów RPG to jedyne co znalazłem to pasek życia i turowe walki (coś w stylu wszystkich final fantasy, gdzie mamy pasek i musimy czekać aż się wypełni i wtedy wykonujemy ruch), walczymy w dość nietypowy sposób ponieważ dzięi temu, że bohaterowie są alchemikami to w czasie walki mamy maksymalnie 5 przedmiotów (które regularnie się uzupeniają - losowo), które łączymy lub nie i za ich pomocą atakujemy np. połączymy metal i kule
to zaatakujemy armatą itp.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Gry z GBA raczej nieczęsto wpadają w łapska moich recenzji, a to ze względu na słaby poziom graficzny i muzyczny wielu rpg'ów. Z wyjątkiem góra dziesięciu tytułów rzadko coś przyciągnie mnie do tej konsolki. Do tej dziesiątki na pewno dodam dziś tą pozycję, o której zaraz coś napiszę. Mowa tu o Full Metal Alchemist. Pewnie, coniektórzy zauważą, iż istnieje anime o takim tytule - zgadza się. Gra jest oparta właśnie na tej ekranizacji znanej z TV. Aczkolwiek ze świeczką tu szukać powiązań między nimi. Są to zupełnie inne opowieści, gdzie cechą wspólną są postacie i świat po którym się poruszają.

Ale wróćmy do gry. Opowieść zaczyna się gdy ktoś okrada wojskową bibliotekę - niestety nie zostaje złapany i przy okazji ginie kilku mieszkańców miasta. I to tyle :) Później do akcji wkraczają dość specyficzni lekko metalowi bracia Elric tzn. Edward (zdecydowanie bardziej ludzki) i Alfonse (mechaniczny bohater - mimo to posiadający ludzkie uczucia, mózg i z tego co zauważyłem ma lekkiego świra na punkcie kotów). To właśnie oni decydują się pomóc w rozwiązaniu tej zagadki. Nie bójcie się, oprócz nich napotkacie także inne grywalne postacie.

Full Metal Alchemist to rasowy rpg. Biegamy po miastach, rozmawiamy z mieszkańcami, zwiedzamy dungeon'y - niejednokrotnie nieźle zakręcone i z masą przełączników. Ale mimo to gra nie jest aż tak bardzo skomplikowana jak mogłoby się wydawać, do momentu, gdy nie zapoznamy się z Alchemią (czyli magią) z którą przyjdzie nam obcować w walce i poza nią - wystraszy was duża ilość japońskiego tekstu. Alchemia polega na kombinowaniu różnorakich elementów w sensowną całość i dzięki temu otrzymujemy różne efekty np. możemy odbudować zniszczony drewniany most, ożywiać zwiędłe rośliny itp. oraz stosować jako ataki podczas potyczek z wrogami.

I tu nasuwa się główny aspekt, który niesamowicie przypadł mi do gustu czyli Battle System tego tytułu. Tego że dzięki Alchemii możemy przywołać różnego rodzaju potężne ataki (zarówno na jednego wroga jak i na kilku) oraz stosować różnego rodzaje czary defensywne nie można pominąć - jest tego naprawdę masa. Do tego dochodzą zwykłe ataki fizyczne (rękoma czy różną bronią) i najważniejsze - to wszystko gdy wykonamy w odpowiednim czasie możemy połączyć w miażdżące combosy. Tak! To właśnie walka daję najwięcej satysfakcji - jest naprawdę efekciarska i łatwa w obsłudze. Do tego dochodzą jeszcze Skills'y czyli kolejne ataki tyle że zdecydowanie silniejsze od tych zwykłą bronią. Wszystko fajnie. Oczywiście możemy używać przedmiotów, ratować się ucieczką itp. Po walce tradycyjnie EXP, pieniążki.

Co jeszcze gra oprócz samej walki ma do zaoferowania - bo przecież nie samą zadymą człowiek żyje? ;) Znajdzie się coś dla szperaczy, bo w naszej podróżny znajdzie się sporo przedmiotów do odnalezienia poukrywanych w różnych miastach oraz tu uwaga... Będziemy mogli pomóc w kolekcjonowaniu kotów Alfonsowi!? Co ciekawe nie pobawicie się ekwipunkiem, bo zrezygnowano z niego i zostawiono tylko przedmioty supportujące. No cóż nie można mieć wszystkiego. Ale za to możemy linkować GBA i wymieniać się nauczoną Alchemią - miły patencik.

Na początku wspomniałem o średniackim poziomie audio i wizualnym gier z GBA. Na szczęście FMA jest tu wyjątkiem. Grafika to ładnie rysowane tła 2D (miasta, wnętrza budynków czy inne lokacje), wielkie facjaty postaci podczas rozmów i bardzo dobra animacja postaci. Nie zapomniałem także o walce - wszystkie efekty, wybuchy, ruchy postaci są fantastycznie animowane i przede wszystkim całość jest ultra płynna. Tylko chwalić panów z Bandai i Tom Create za dobrą robotę. Muzyka to lekkie utwory nie męczące gracza przy dłuższym obcowaniu z grą, choć może niezbyt zróżnicowane i wyszukane. Całości troszkę przeszkadza jeżyk japoński, gdyż gra ukazała się tylko na tamtejszym rynku i brakuje jakiegokolwiek patch'a tłumaczącego i niektórzy z graczy mogą się gdzieś przyciąć... Mimo to masa umiejętności, sporo sekretów, długi czas gry i wyśmienita grafika zadowoli na pewno każdego fana rpg i przenośnej konsoli Gameboy Advance, na którą trafia już coraz mniej dobrych tytułów...

Grafika - 9/10
Dźwięk - 7/10
Grywalność - 8.5/10
Ocena ogólna - 8.5/10
Rok wydania - 2004
Producent - Bandai / Tom Create


Autor: 4


Obrazki z gry:
Scena po lewej - znana każdemu miłośnikowi mangi/ anime. Scena po lewej - znana każdemu miłośnikowi mangi/ anime. Po prawej - wszystkie współczynniki - czyli życie. Po prawej - wszystkie współczynniki - czyli życie. Walczymy lambado, lambado, lambado, walczymy lambado małego walczyka... Walczymy lambado, lambado, lambado, walczymy lambado małego walczyka... I już mi lepiej, ale jeszcze dwa lambado wstawie... I już mi lepiej, ale jeszcze dwa lambado wstawie...

Dodane: 14.04.2006, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.