Chaos Rings
Wydania
2010()
2010()
Ogólnie
Produkcja Square - Enix wydana jak na razie tylko na iPhona - ciekawy scenariusz, system walk, grafika i muzyka - słowem mistrz w formie.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

W początkach swojej działalności na appstorze Square raczej nie pokazywał swojej uznanej marki z większych konsol. Jego gry ograniczały się do prostych programów typu tower defence w realiach Final Fantasy lub innego typu prostych głupotkach. Następnie wydany został Song Summoner, jednak także nie wyróżniał się z tłumu gier typu sRPG dostępnych na tą platformę do grania (a może lepiej powiedzieć, że autor tekstu nie zainteresował się na dłużej tą pozycją po zapoznaniu się z wersją Lite). Później był port dwóch pierwszych części znanej i lubianej serii Final Fantasy. Jednak dopiero pojawienie się Chaos Rings ożywiło nieco sztywny dotychczas dział gier cRPG w appstorze (gdzie jak na razie główne skrzypce grały: The Quest, Zenonia, Ravensword i Dungeon Hunter). No ale zacznijmy od początku.

Do wyboru mamy 4 scenariusze gry. Dotyczą one 4 z 5 par które zostały wezwane na turniej walk na śmierć i życie. Ma on za zadanie wyłonić najsilniejszą parę na świecie i zapewnić jej nieśmiertelność i tym podobne rzeczy. Przyznacie, że zawiązanie fabuły jest strasznie banalne i oklepane? No ale pomimo tego historia przedstawiona w grze jest tym co wciąga w tej pozycji najbardziej. Jak wspominałem na początku do wyboru mamy 4 pary (które mają ze sobą dużo wspólnego):


- Eschera i Musiea'e - para która zbliżona jest najbliżej do późnośredniowiecznych zachodnich najemników. Escher jest płatnym zabójcą, Musiea natomiast chce pomścić mnichów, którzy ją wychowali, a zostali później zabici przez Eschera. Więc już od samego początku tego scenariusza nasza partnerka (gdyż to Escher jest głównym bohaterem tego scenariusza) próbuje nas zabić. Ale jak się dalej okazuje tą dwójkę łączy dużo więcej niż tylko wzajemna nienawiść. No ale to już raczej typowe dla japońskich cRPG.


- Eluca i Zhamo - stylizowani na zuluskich wojowników. Para która wychowała się razem, ale z różnych względów ich ścieżki się rozdzieliły. Eluca jest przywódczynią straży tyrana rządzącego wioską. Zhamo natomiast synem dysydentów, którzy sprzeciwiali się owemu tyranowi. Aby nadać tej parze więcej pikanterii autorzy wymyślili, że Eluca była wychowana przez rodziców Zhamo, ale ze względu na edykt swojego pracodawcy musiała ich zabić. I tuż przed pojawieniem się na turnieju miała zabić też samego Zhamo. W tym scenariusz główne skrzypce pełni dumna Eluci, która uważa, że to powinna ochraniać "słabszego" Zhamo, ale jak sie domyślamy wychodzi inaczej.


Po ukończeniu jednego z tych dwóch scenariuszy, uzyskujemy dostęp do dwóch kolejnych par. Wynika to z faktu, że wiemy już jak przebiega główna oś naszej historii i grając w te dwa scenariusze nie psujemy sobie zabawy, tylko odkrywamy dalsze zawiłości fabuły i historii bohaterów. Po krótce przedstawie tylko sylwetki tych par:
- Olgar i Vahti - stylizowaniu na norweskich Wikingów. Małżeństwo, które wygrało poprzedni turniej.
- Ayuta i Mana - stylizowaniu w orientalnych klimatach księżniczka i "prosty" stajenny.

Jakie są motywy ich postępowania oraz to kim są ciężko zdradzić by nie psuć zabawy z odkrywania historii. Piątej pary nie przedstawiam, gdyż już na samym początku jest ona eliminowana przez organizatorów, a w scenariuszu Ayuty nawet wogóle nie występuje. Więc jak widzimy nie ma możliwości gry tą parą, gdyż nie wnosi ona nic do fabuły.

Przy wyborze jednego z tych scenariuszy wychodzą zarówno dobre i złe strony samej rozgrywki. Zacznę może od tych najlepszych. Na pierwszy rzut oka wynika, że będziemy mieli możliwość oglądania jednego turnieju z 4 punktów widzenia. Jest to poniekąd prawdą. Turniej jest rozgrywany w tym samym składzie, jednak w równoległych wszechświatach. Co nam to daje? Za każdym razem związki poszczególnych par mają subtelne różnice, które powodują, że dana para ma zwyciężyć w turnieju. I o dziwo im bardziej skonfliktowana para (vel Escher i Musiea, czy Eluca i Zhamo) tym większe ma szanse na zwycięstwo. W rzeczywistościach, w których Musiea i Escher są zgodną od samego początku parą, bardzo szybko giną. Daje nam to jeszcze jedną opcję w samej fabule. Pomimo śmierci poszczególnych par w danych rzeczywistościach, podczas walki z bossem głównym, będziemy mieli wszystkie nasze pary w komplecie.

Złą stroną tego wszystkiego jest natomiast fakt, że praktycznie 4 razy przechodzimy 5 tych samych światów. Może to być strasznie nudne i już przy drugim podejściu może nas to od gry odrzucić. Choć ze względów fabularnych nie polecałbym tego. Zwłaszcza, że sama gra jest dość krótka. Przejście scenariuszy wszystkimi parami oraz pokonanie głównego bossa to raptem niecałe 20 godzin. Jeśli chcemy pokonać każdą parą także bossa opcjonalnego to poświęcić musimy na grind około 10h. Więc by przejść grę całkowicie należy poświęcić jej około 30 godzin. W kryteriach na telefony komórkowe jest to dość sporo i dorównuje to także typowo wydawanym ostatnio grom na inne platformy. Choć chciało by się by autorzy bardziej rozszerzyli historie samych postaci.

Jest jeszcze jedna rzecz o której należy wspomnieć. Mianowicie podczas rozgrywki napotkamy co jakiś czas proste logiczne zagadki (inne dla każdej pary), które musimy ukończyć by otworzyć albo jakiś zamek albo wygasić płomienie albo też uzyskać jakiś przedmiot. Wynika to zapewne z faktu, że jest to gra na telefon i gry casualowe są jednak bardzo popularne. Choć brak tego elementu nie wpłynąłby na zmniejszenie atrakcyjności gry, a jedynie zmniejszyłby nieco frustrację z powodu źle naciśniętego pola ekranu, które uniemożliwią nam przejście zagadki.

Sporym minusem może być także walka, a raczej jej prostota. Wszystko zazwyczaj sprowadza się do wybierania opcji ataku grupowego albo grupowego ataku czarami. Napisałem zazwyczaj, gdyż od tego są niewielkie wyjątki:
- scenariusz pierwszą parą, gdy nie mamy pieniędzy i sprzętu i mamy tylko poziom 1
- gdy podchodzimy do przeciwnika na zbyt małym poziomie doświadczenia
- gdy atakujemy bossa złym rodzajem ataku (ale to się łapie pod punkt 2)
- czasem, gdy podchodzimy do bossa pośrednio ostatniego (i to też się łapie pod punkt 2)

Jak więc widzimy, odpowiedni grind i w ogóle nie mamy problemów z walkami. Choć sama gra jest przewidziana w ten sposób, by nie trzeba było grindować przechodząc poszczególne etapy każdego ze scenariuszy. Smuci to bardzo, gdyż sam system walk został pomyślany całkiem fajnie. Możemy przeciwników atakować albo pojedynczo albo grupowo. Grupowe ataki są znacznie silniejsze, ale na kontrę przeciwników narażone są obie postacie i mamy tylko jeden atak. Wroga można ubijać albo mieczem albo magią. Magia ma zasady podobne do gry w papier, nożyce i kamień (co jest niesamowicie lubiane przez Japończyków), więc odpowiednio dobierając rodzaj magii, możemy mieć zarówno silniejszy atak jak i mocniejszą obronę (atak poszczególnym żywiołem nadaje nam jego znacznik). Oczywiście są też umiejętności specjalnych ataków (np 2-3 ataków grupowych w rundzie) oraz praktycznie niestosowane opcje obrony i ucieczki.

Mamy też dodatkowe utrudnienia/ułatwienie w walce. Opisuje nam ono teoretycznie morale poszczególnych drużyn, gdy pierwsi uderzamy przeciwnika, wskaźnik przechodzi na naszą stronę (co wzmacnia znacząco /nawet 2- krotnie/ atak i obronę). Natomiast gdy uda się to przeciwnikowi to on zyskuje te same bonusy. Oczywiście wskaźnik ten jest ruchomy i po każdym naszym lub przeciwników ataku się zmienia. Jak widać system taki miał duże możliwości, lecz ze względu na bardzo proste walki, nie jest praktycznie wykorzystywany.

Ale przejdźmy znów do dobrych stron naszej pozycji, czyli oprawy audiowizualnej. Gra jest wykonana całkowicie /poza portretami postaci i tłami lokacji/ w środowisku 3D. I trzeba przyznać, że jakość wykonania jest bardzo wysoka. Widać to szczególnie podczas walki, gdy widzimy twarze naszych bohaterów, które bardzo przypominają te z portretów. Także same sceny przerywnikowe wykonane są na silniku gry. Choć może szkoda, że nie są animowane jak to ma miejsce w pozycjach Square Enixu na inne platformy. Natomiast oprawa muzyczna jest jak na razie najlepszą, którą słyszałem na iphonie. Utwory bardzo zapadają w pamięć, zwłaszcza ten z endingu poszczególnych scenariuszy. Ich jakość przywodzi na myśl te, które są tworzone pod gry na normalne konsole do grania. I bardzo żałuję, że Square do chwili obecnej jeszcze nie wydał OST z tej gry. Poza fabułą jest to jej najlepszy aspekt.

Na sam koniec przejdźmy jeszcze do cRPGowych technikali. Nasze postacie są opisane przez 6 typowych współczynników: życie, magia, atak, obrona, szybkość i szczęście. Ich znaczenia raczej nie muszę tłumaczyć. Typowo także dla gier s-e maksymalny poziom danej postaci wynosi 100. Nasza postać może ubrać 3 ekskluzywne dla każdej z nich przedmioty: broń, zbroję oraz akcesorium. Do tego dochodzą jeszcze 4 pola na geny. Geny są tym co daje nam umiejętności i czary. Każda z postaci ma już zdefiniowany podstawowy gen: maga lub wojownika. Pozostałe 3 natomiast możemy sobie wybrać sami. Geny zdobywamy podczas walk z przeciwnikami. Tak samo zdobywamy też umiejętności. By zdobyć jakąkolwiek, musimy pokonać zwykłego moba na odpowiednim poziomie. Każdy gen może przenosić do 6 umiejętności. Mogą być nimi ataki odpowiednim typem magii, wmocnienie odpowiedniego typu magii, odporność na odpowiedni tym magii, bonusy do cech oraz inne specjalne umiejętności (jak np. możliwość unikania przeciwników). Natomiast by zdobyć umiejętności na podstawowe geny, musimy pokonać poszczególne pary (daje nam to 6 z 8 możliwych genów dla każdej z postaci).

Podsumowując, jest to jak na razie najlepsza gra, w którą autor miał przyjemność grać na IPhonie. I pomimo przedstawionych wad, potrafiła wciągnąć na "długie" dwadzieścia kilka godzin za jednym zamachem. Zdecydowanie więc polecam ową pozycję, licząc że square-enix zaskoczy nas jeszcze czymś podobnym na ubogą jak na razie cRPGowo platformę do grania, jaką jest IPhone.

Plusy:
+ Fabuła dla każdej z par
+ MUZYKA!
+ grywalność

Minusy:
- chodzenie po mapach ciut wtórne
- zbyt łatwe walki
- ja chce więcej niż tylko 20h!!!

Moja ocena: 9/10


Autor: 5


Obrazki z gry:
Że też takie cudeńka już na telefonie się wydaje :). Podoba mi się, w jakim kierunku zmierza ten świat. Świat jak widać futurystyczny. A jak wiadomo, w futurystycznych światach nie może zabraknać słoni na ulicach. Taniec radości po zamordowaniu lokalnych okazów fauny i flory. Podziwianie współczynników. Oraz ekwipunku. I must.

Dodane: 24.05.2010, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.